1. "Dar Boży" ~ Teomione

791 9 10
                                        

Minęły już ponad cztery lata, od kiedy skończyła się wielka Bitwa o Hogwart i nadszedł kres władzy tyrana, który nazywał się Tom Marvolo Riddle, aka Voldemort, a wraz z nim zmarli lub zostali wyłapani i skazani wszyscy śmierciożercy. I co potem stało się ze Złotą Trójcą, a raczej z tym, co z niej zostało...? Harry James Potter tak zwany Wybraniec odpuścił sobie stołek Ministra Magii na rzecz przyjaciela Kingsleya Shacklebolt'a, który bądź co bądź nadawał się do tego wprost idealnie, po czym ożenił się z wybranką serca Ginevrą Weasley, z którą ma już dwójkę słodkich dzieci. Ronald Bilius Weasley od razu po wojnie, zamiast siedzieć i trwać wiernie przy zranionej życiem narzeczonej, postanowił porzucić ją na rzecz pięknej Francuski Gabrielle Delacour i razem z nią uciec do jej ojczystego kraju, gdzie potem założył z nią rodzinę. Natomiast Hermiona Jean Granger... zaraz po wojnie popadła w głęboką depresję z powodu śmierci przyjaciół i rodziców, których śmierciożercy niestety odnaleźli i okrutnie zabili oraz przez rozstanie z Ronem, który wydawał się miłością jej życia. Kasztanowłosą przerosło to wszystko i teraz nie robiła nic innego niż leżenie w łóżku i siedzenie na parapecie w domu jej zmarłych rodzicieli. Z początku jeszcze jako tako się trzymała, ale z czasem przestała nawet wychodzić z domu czy jeść. Jedyne co pozostało w niej nieodmienne, to opieka nad rudym kugucharem Krzywołapem, tylko z nim rozmawiała szeptem całymi dniami. Codziennie ktoś z jej przyjaciół ją odwiedzał, lecz ona nawet na nich nie spojrzała, a jeśli jej się zdarzyło, to jej wzrok jest obojętny i zamglony, tak jakby jej jednak nie było wśród nich, tylko gdzieś daleko w chmurach. Chociaż właściwie to jedynymi osobami odwiedzającymi ją byli Weasleyowie i Potterowie, czasem wpadł też Neville czy jego żona Luna, ale na tym lista się kończyła.

Dziś miało się to jednak zmienić... Pani Weasley wreszcie powiadomiła Szpital św. Munga o stanie zdrowia Hermiony, choć szczerze nie chcąc robić głośnego skandalu w Świecie Magii wokół szatynki, poprosiła tylko jednego magomedyka, którym stety lub niestety był Teodor Nott, który uczęszczał do Hogwartu na jednym roku z Hermioną i był równie inteligentny, lecz ze względu na jego przynależność do Slytherinu nie miała z nim dobrego kontaktu. Właściwie to byli dla siebie obojętni, on nie wyzywał jej i ona go również.

***

Czarnowłosy chłopak pospiesznie zdjął lekarski kitel i wyszedł ze szpitala. Dlaczego się tak śpieszył? Zupełnie zapomniał o dzisiejszej wizycie u Granger! Szybko znalazł się w jakiejś pierwszej lepszej nieużywanej uliczce i teleportował się prosto pod jej dom. Zdziwił się, że nie wyczuł żadnego zaklęcia zabezpieczającego budynek, jednak nie miał prawa, żeby to skomentować. Trzy sekundy później zapukał do drzwi. Otworzyła mu rudowłosa staruszka — Molly Weasley, to właśnie ta kobieta, która wydawała się już bardzo zmęczona życiem, poprosiła go, aby postarał się pomóc byłej Gryfonce, on wtedy odparł jej, że zrobi wszystko, co w jego mocy. Oczywiście taka była jego praca, ale tym razem było jakoś inaczej... Ciekawiło go, co takiego złamało tą zawsze zadziorną i mądrą Hermionę Jean Granger i zamierzał ją wyleczyć, innej opcji nie rozważał. Wszedłszy do środka, od razu zobaczył zasłonięte zasłony w oknach, co oznacza, że pacjentka nie chce widzieć promieni słońca dających nadzieję na lepszy dzień, wszystko było w nieładzie, co jak mu było wiadomo, znaczy, że na niczym jej nie zależy, a gdy znalazł ją w jej sypialni leżącą w bezruchu na łóżku, zrozumiał, iż miała dość życia i chciałaby umrzeć, a jednak coś ją powstrzymuje... Zapewne sentyment, jak było prawie za każdym razem, którym zajmował się właśnie on. 

Zaraz za nim do środka wyślizgnęła się pani Weasley i powoli podeszła do Granger, dotykając ostrożnie jej ramienia.

- Skarbie, przyszedł do ciebie magomedyk. - powiedziała cicho.

Kasztanowłosa nie poruszyła nawet paluszkiem, szczerze to jej wzrok też choćby delikatnie nie drgnął, kiedy to usłyszała. Widać pogodziła się ze swoim losem w przekonaniu, że dla niej nie ma już pomocy, co świadczyło, że jest z nią rzeczywiście nie najlepiej. Tym razem to chłopak postanowił się odezwać.

Miniaturki rodem z HogwartuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz