"W ciszy tęskni się najmocniej"
.
.
.
.
— Czy naprawdę jesteś pewien, że to jedyne wyjście? — zapytała cicho, tonąc wzrokiem w oczach mężczyzny.
— Wiesz przecież, że pragnąłbym być przy tobie zawsze — odpowiedział z westchnieniem, które jak cień rozlało się w powietrzu.
— Ale... nie mogę narażać was na niebezpieczeństwo. Nie teraz, kiedy aktywność złoczyńców rośnie z każdym dniem.
Te dwa głosy — jeden niski i głęboki, drugi łamiący się pod ciężarem emocji — były pierwszym, co przebiło się przez senny całun myśli czarnowłosej dziewczynki. Gdy uniosła powieki, jej wzrok padł na znajomy sufit. Obraz był jeszcze zamglony, nieostry, jakby świat dopiero budził się wraz z nią. Przetarła oczy drobnymi piąstkami, ziewając cicho, po czym mocniej wtuliła się w ukochanego pluszowego kotka — prezent od ojca, mający pomóc jej uporać się z nocnym lękiem.
— Mamo? Tato? — zawołała nieśmiało, wodząc wzrokiem po półcieniach pokoju. Przez uchylone drzwi wdzierała się wiązka światła, rozcinając mrok. Zaintrygowana podsłuchaną rozmową, wstała, nie wypuszczając z rąk zabawki. Cicho podeszła do drzwi i przyłożyła oko do wąskiej szpary.
— Mamo...? — wyszeptała raz jeszcze. Gdy tylko jej wzrok przywykł do ostrego światła, zmarszczyła brwi, widząc, jak po policzkach matki spływają ciche łzy.
— Ograniczenie kontaktu do minimum... to jedyny sposób, by zapewnić wam bezpieczeństwo — mówił rosły, ponad dwumetrowy mężczyzna, kładąc dłoń na ramieniu kobiety. Drugą otarł łzy z jej policzka — słone ślady bólu i bezsilności.
— To wspólna decyzja. Tak będzie najlepiej.
— "Wspólna decyzja"!? — syknęła kobieta, jej głos nabrzmiały gniewem. Palce zacisnęły się na jego koszuli, jakby chciały utrzymać go przy sobie na siłę.
— Czyli to o tym rozmawialiście podczas ostatniego zebrania? A gdzie w tym wszystkim jesteś ty? Twoje zdanie? Twoje serce!? — Mężczyzna spuścił wzrok, jakby ciężar spojrzenia żony był zbyt bolesny do zniesienia. Milczał, dusząc w sobie wszystko, czego nie potrafił wypowiedzieć.
— To ja... To ja to zaproponowałem — powiedział w końcu, głos miał suchy jak popiół.
— Nie znalazłem innego rozwiązania...
Iris spojrzała na niego, jakby pierwszy raz go nie rozumiała. Jakby nagle stał się kimś obcym.
— Dlaczego? — szepnęła, ledwie słyszalnie. — To ty jeden mnie zakceptowałeś. Gdy inni patrzyli na mnie jak na oszustkę, ty widziałeś człowieka. Ty dałeś mi drugą szansę. Miłość. Dom. Nadzieję... — Jej głos zadrżał.
— Nie odbieraj mi tego... — objęła go, przyciągnęła ku sobie, opierając czoło o jego brodę, jakby chciała ukryć się przed nadchodzącym końcem.
— Nie odbieraj tego naszej córce. Nie pozwól, by czuła się porzucona, tak jak ja kiedyś.
— Iris... — Jego szept zagubił się w jej włosach.
— Błagam cię, nie utrudniaj mi tego. To jedyny sposób, byście były bezpieczne.
Kobieta nagle go odepchnęła. Oczy płonęły gniewem, usta drżały od słów niewypowiedzianych.
— Przez pięć lat... przez pięć długich lat nikt nas nie skrzywdził! — Jej pięści uderzały w jego pierś z siłą rozpaczy, jakby próbowała wydobyć z niego dawnego mężczyznę, tego, którego pokochała bez granic.
— To nie świat stał się bardziej niebezpieczny. To ty zacząłeś się bać!
— Iris... — jego głos był bezbarwny, jakby wyprany z nadziei.
— Nie rozumiesz. Oni polują na mnie. Każdy dzień, w którym jesteście przy mnie, to ryzyko. Ich liczba rośnie, a ja... ja nie zdołam was wszystkich ochronić.
STAI LEGGENDO
Longing | Boku No Hero Academia Fanfic
Fanfiction„Bohater to nie ktoś, kto nie czuje strachu. To ktoś, kogo strach paraliżuje, komu trzęsą się ręce i komu brakuje tchu w piersiach, a kto mimo to stawia kolejny krok, bo wie, że jeśli on tego nie zrobi, nie zrobi tego nikt inny" ⚠️Uwaga! Uwaga! Uprz...
