Jazda samochodem z Jai'em po kłótni jest okropna. On nie odzywa się ani słowem, nawet na mnie nie patrzy. Straszenie mnie to denerwuje. Patrzę jak Jai prowadzi auto. Jego ręce spokojnie spoczywają na kierownicy. Odwracam głowę w stronę okna i udaję że interesuję się tym co się za nim dzieje. Mijamy jakieś wsie. Po ulicach chodzą usmiechnięci ludzie. Dla mnie ten dzień bardzo miły nie jest. Jai włącza radio. Leci jedna z tych pięknych pozytywnych piosenek. Ugh, zawsze ale nie teraz. Nie że jestem pesymistką ale w takich momentach wolę słuchać czegoś mocniejszego. Staram się wyciągnąć z mojej kieszeni słuchawki. Okej mam. Teraz telefon. Szybko podłączam telefon do sluchawek. Pośpiesznie wkladam je do uszu. Rozbrzmiewa piosenka Nirvany. Znowu odwracam się w stronę okna i "podziwiam" krajobraz. Nagle Jai zjeżdża na mały zajast na skraju lasu. Nie wiem po co zjechał i szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Wyciągam sluchawki z uszu i odwracam się w stronę Jai'a. Patrzy na mnie tymi swoimi brązowymi oczami, którym nigdy nie umiem się oprzeć. Przybliża sie w moją stronę. Pi chwili nasze usta się stykają. Jai delikatnie mnie całuje. Nie powiem robi to najlepie.
-Przepraszam- mówi- Nie cierpię się z tobą kłócić.
-Ja też- odpowiadam z promiennym uśmiechem
Jai rusza i wyjeżdżamy na drogę. Nagle czuję jego dłoń na mojej. Patrze w jego stronę. Wymieniamy sie usmiechami. Strasznie go kocham.
