Prolog

655 44 30
                                        


Parę Lat Wcześniej

   Sobota. Piękny dzień tygodnia, kiedy w końcu możesz odpocząć od szkoły albo wyleczyć kac po ostrym melanżu. Jednak ty nie robiłaś nic z tych rzeczy. Ba, nawet nie wiedziałaś jak miałabyś się dzisiaj jakkolwiek cieszyć. Twój ojciec powinien wrócić parę dni temu, ale nadal go nie ma. Wczoraj wieczorem usłyszałaś, jak twoja mama rozmawiała z posłańcem wojskowym. Dowiedziałaś się, iż zaginął. Nie wiadomo czy umarł, czy się zgubił, czy cokolwiek. Gdy żołnierze wracali do ojczyzny z Iraku, Twojego ojca nigdzie nie znaleziono. Ciało albo w magiczny sposób zniknęło, albo jakimś cudem przeżył.

   W tym momencie nie miałaś nic lepszego do roboty od załamywania się. Całą noc płakałaś, więc teraz nie miałaś jak. Twój ojciec był Ci naprawdę, bardzo bliski. Po śniadaniu wróciłaś do swojego pokoju i walnęłaś się plackiem na łóżko. Nie masz nawet siły pójść umyć zęby lub się wykąpać, żeby nie trolić cały dzień. 

   – Kochanie, wszystko gra? – drzwi od pokoju się otworzyły, a w nich stanęła twoja matka. – Od śniadania nie usłyszałam twojego głosu, a pisków i latania po chusteczki, aby wytrzeć nos od krwi, od wczoraj nie słyszę – szła powoli w twoją stronę, lecz po chwili się zatrzymała i zmarszczyła brwi, cały czas na Ciebie patrząc. – Chwila... Ty słyszałaś wczorajszą rozmowę, prawda?

   – M-Moż – urwałaś, po czym spojrzałaś pierwszy raz na nią, od kiedy tu weszła – eee.... Jesteś cała czerwona, a twoje oczy są aż spuchnięte.

   – Heh, chyba wiesz dlaczego, a w takim razie chodź i daj misiaczka – podeszła i wyciągnęła do Ciebie ręce.

   – Dobrze... – przytuliłaś ją oraz załkałaś lekko.

***

   Próbując zapomnieć o nim, robiłaś porządki w pokoju. Oj, to będzie bardzo ciężkie zadanie. Przynajmniej będziesz mogła sobie porozmyślać robiąc coś użytecznego, a nie gapić się w ten sufit. Po takim długim wpatrywaniu się w niego stwierdziłaś... wow, ten sufit jest prześliczny, czadowy, zajebiaszczy, superaśny... dość. Musisz pozbyć się tych nawyków. One tylko robią z Ciebie małe dziecko, a za jakieś 2 lata musisz iść do pracy, bądź na studia. Czas dorosnąć, niestety.

   Rozmyślając tak, przez przypadek zrzuciłaś pudełko, które leżało na jednej z półek. Dziwne, nie pamiętasz kiedy je tam kładłaś. No nic, trochę zdjęć się rozsypało. Może jakieś utracone wspomnienia z dzieciństwa przybędą? Nic po wypadku nie pamiętasz z tamtego okresu życia. Od rodziców wiesz tyle, iż mieszkaliście wtedy w Norwegii. Nie wiesz co się działo przed 14 rokiem życia. Głupi... jak on się nazywał? A tak, Bernard. Zrzucił Cię z karuzeli, gdy kręciłaś się z... Teddem? Jeny, jak on miał na imię? I jak on wyglądał?

   W pudle znalazłaś swoje stare zdjęcia. Byłaś na nich najczęściej sama. Albo robiłaś na nim jakieś śmieszne pozy, albo było w połowie przerwane, a po człowieku na tamtym kawałku, pozostała najczęściej tylko ręka lub włosy.

   – Heh, ciekawe to – uśmiechnęłaś się do zdjęcia, na którym stałaś z... pewnie jakąś kuzynką. Miała dosyć krótkie włosy, grzywkę, której dwa kosmyki były zaczesane do góry przypominając kocie uszka – Musze się spytać o tą kobitkę mamę. Może ona coś wie? – Myślałaś na głos.

   Podczas Twojego wstawania, kopnęłaś karton nogą, a z niego wyleciał pamiętnik. Schyliłaś się po niego i usiadłaś. Tamto zdjęcie wrzuciłaś tam skąd przybyło. Zeszyt otworzyłaś na pierwszej stronię.

Kochany pamiętniczku!

Dzisiaj On w końcu wraca z wyjasdu do Czech, a dokładniej Pragi. Mówił, rze podobno Jego rodzina, od strony matki pochodzi z krajów słowiańskich. Babcia z Czech, pszyrodnia siostra Jego mamy jest z Rosji, tak samo jak jej tata (ona i jego mama majom tylko wspólną matkę, poniefarz ojciec jej zostawił mame jego mamy), a dziadek z Po Plo Pil Polows Kurna! Z POSLKI! Umiem! Chyba... Nie, to była Polska. Tak się tio nazywa w tym ich jenzyku. To tak, iego dziadek pohodzi z Polski. Mama mi mówiła rze jej dziadzio jest też z Polesti.

Och, muszę już kończyć, bo za jakieś pół godziny on przyjerzdrza, a z moimi be ef ef sami się umuwiliśmy na czekanie na niego.

Bye bye!

   Matkoboskaczęstochowskacotomabyć. Twoja ortografia Cię przeraziła. Zastanawiasz się tylko kim jest ten „On"? W ogóle nie możesz sobie nic przypomnieć. Dalsze wpisy zostawisz sobie na później. Teraz tylko zobaczysz, czy masz pod koniec notatnika wypisane opisy osób. Teraz tak robisz, ale nie masz pojęcia rzecz jasna jak było kiedyś.

   Powkładałaś wszystko z powrotem, a potem odłożyłaś pudło znowu na półkę.

***

   Parę minut po piątej rano siedziałaś pod kołdrą, przy albumie. Fotografie były jeszcze, kiedy byłaś w brzuchu mamusi, jak byłaś bobasem i nawet czasem zdarzały się te, które były parę miesięcy lub dni przed wypadkiem. Na paru z Tobą, była również widoczna tamta „kuzynka". Hmm... ona była wtedy naprawdę bardzo płaska. Widziałaś kiedyś zdjęcia rodzinki mamy oraz taty, a Twoja płeć nie była tam „dechowata".

   W połowie albumu znalazłaś parę zdjęć, gdzie miałaś na sobie mundur wojskowy i hełm. Przy Tobie czasem byli jacyś żołnierze albo ojciec. Wzruszyłaś się na te zdjęcia.

   Gdy zobaczyłaś sobie kolejne fotkę, przypomniałaś sobie coś. Dokładniej starą rozmowę z rodzicami. W zasadzie, kiedy ona się odbyła? Nie pamiętasz, jak zwykle. Małżonkowie się przyznali, iż chcieli mieć synka, ale po tylu próbach nie udało się. Twój papa chciał, aby poszedł on do wojska. Gdy zaproponowałaś mu, że ty możesz iść, od razu wybił Ci ten pomysł z głowy.

   Postanowiłaś już, co zrobisz po skończeniu szkoły. Ku chwale tatusia!

***

   – ___, śniadanie! – Krzyknęła z kuchni Twoja matka. – Jeśli zaraz tu nie przyjdziesz w podskokach będziesz się głodzić do obiadu, hihi!

   Posłusznie zeszłaś na dół, a w głowie obmyślałaś plan, jak powiedzieć jej o swojej decyzji. Będąc w kuchni, podeszłaś do stołu, przy którym siedziała twoja mama i usiadłaś koło niej. Zaczęłaś jeść swoje śniadanie, a dokładniej – płatki czekoladowe z mlekiem.

   – Mamo – zaczęłaś – bo wiesz no – zacięłaś się na chwilę, a wzrok wpatrywałaś w deszcz za oknem – Eh, nie będę owijać w bawełnę.

   – Kochanie, nie wstydź się mi o niczym powiedzieć – spojrzałaś się na nią, a jej twarzy ślicznym oczom, z których mogłaś zobaczyć wiele emocji takich jak strach, szczęście i niepokój, towarzyszył wielki, serdeczny uśmiech. – Nie bój się, ja nie gryzę.

   – Postanowiłam, co zrobię po skończeniu szkoły. – Wstałaś od stołu, po czym wpatrywałaś się w zmieniającą się ciągle mimikę Twojej matki. – Pójdę do wojska! – zrzedła jej mina.



  ╬╬╬

I jak wrażenia? Pisałam to parę dni, ale chyba się opłacało. Chciałam, aby ten prolog był krótki, ale aż 1091 słów... 

Jakby ktoś chciał wiedzieć, to następny rozdział pojawi się w środę, ale jeśli się zmobilizuję to we wtorek. 


Red Army /// Eddsworld [Zawieszone]Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora