Atualizamos nossas Diretrizes de Conteúdo.
Consulte as diretrizes mais recentes para continuar compartilhando histórias com segurança.

x

137 20 2
                                        

Lauren podeszła do Camili i objęła ją w talii. Dziewczyna od razu wtuliła się w starszą chowając twarz w jej włosach.
- Jesteś pewna, że mam iść? - zapytała zielonooka z nadzieją na przeczącą odpowiedź. Nie chciała, by Camila spędzając samotną noc budziła się co chwilę z koszmarami.
- Jestem pewna. Nie chcę, żebyś miała jakieś problemy przez to, że nie ma Cię u siebie. - No tak. Takie są minusy mieszkania w internacie, pomyślała Lauren.
- Wiesz, że dla mnie to nie ma różnicy? - zaśmiała się patrząc brunetce w oczy.
- Ale dla mnie ma. - zmarszczyła delikatnie brwi. - A teraz idź już, bo zaraz cisza nocna. Dobranoc, Lo. - wypowiadając to dziewczyna ponownie wtuliła się w ukochaną.
- Niech Ci będzie, ale wiesz, że Mani zostaje dziś u Dinah, Ty też mogłabyś chociażby zostać u mnie. - dziewczyna zrobiła smutne oczka ponownie mając nadzieję na przekonanie jej.
- Wiem, że bym mogła, ale nie chcę. Chciałabym pobyć dziś sama. - uśmiechnęła się delikatnie układając dłoń na jej policzku. Przymknęła oczy na ten delikatny dotyk.
- No dobrze. Do zobaczenia, Camz. - odsunęła delikatnie dziewczynę od siebie składając mały pocałunek na jej ustach. Nie wiedziała, że może to być ten ostatni. Camila jedynie uśmiechnęła się smutno.
- Śpij dobrze, Lolo.
Kiedy Lauren miała już zamykać drzwi, Camila niespodziewanie podbiegła i ten jeden, ostatni raz wtuliła się w ramiona najważniejszej osoby w jej jakże marnym życiu.
- Pamiętaj, że Cię kocham, Lauren.
- Co się dzieje, Camila? - zapytała  zdezorientowana zielonooka. Na prawdę nie wiedziała, co dzieje się z jej ukochaną.
- Nic się nie dzieje. Wszystko jest okay, po prostu chcę mieć pewność, że nigdy o mnie nie zapomnisz. - uśmiechnęła się delikatnie próbując ukryć zaszklone oczy.
- Nigdy o Tobie nie zapomnę. Kocham Cię, Camz. - Lauren pewnie zapewniła ją o swojej miłości uśmiechając się. Wciąż nie była pewna, czy z jej dziewczyną jest dobrze, ale nie chciała dociekać. Ufała jej.
Po raz ostatni starsza spojrzała jej w oczy i ku swojemu zdziwieniu, nie zobaczyła w nich bardzo dobrze znanej jej pustki. Było to dziwne, lecz widziała smutek, który był pomieszany z radością i czymś, czego nigdy nie spodziewałaby się ujrzeć w oczach tej małej, delikatnej, lecz jakże kruchej i zniszczonej dziewczyny. Miłość.
Wyszła z pokoju, ostatni raz spoglądając na delikatny uśmiech na jej twarzy. Cóż, nie myślała, że to naprawdę ostatni raz.
Camila stała jeszcze przez chwilę patrząc na zamknięte już drzwi i rozmyślała o tym, jakby potoczyło się ich życie, gdyby były normalnymi nastolatkami. Bez problemów. Bez strachu. Bez bólu. Bez tego małego demona, który siedział w głowie młodszej dziewczyny i każdego dnia stawał się większy żywiąc się jej bólem. Byłoby to piękne życie.
Dziewczyna niezauważalnie uśmiechnęła się i ruszyła w stronę swojego łóżka. Jak to możliwe, że dopuściła do siebie dziewczynę, która tak naprawdę teraz jest jej małym aniołem? Jak to możliwe, że dopuściła do siebie kogokolwiek ze świadomością, że prędzej czy później ta osoba będzie cholernie cierpieć przez stratę? Nie chciała tego. Nic nie mogła poradzić na to, że miała słabość do tych zielonych oczu, do tych pełnych, malinowych ust, które tak kochała całować. Nic nie mogła poradzić na to, że miała słabość do jej powierzchownie przylepionej łatki bezuczuciowej suki, ale tak naprawdę była jedną z najbardziej uczuciowych osób, jakie Camila znała. Potrafiła być opiekuńcza, słodka, nieśmiała, smutna, radosna. Potrafiła kochać. A Camila nigdy nie chciała być kochana. Nie było to w jej planach.
Brała do ust jedną tabletkę po drugiej myśląc tylko i wyłącznie o bólu, jaki sprawi swojej ukochanej. Nie chciała tego, lecz nie miała innego wyjścia. Chciałaby być normalną nastolatką z normalnymi problemami, ale niestety nie taki los był jej pisany. Łzy spływały po jej rozgrzanych policzkach, chociaż ona już tego nie czuła. Nie czuła bólu. Nie czuła strachu. Nie czuła nic, poza wszechogarniającym ją spokojem. Ostatnimi siłami podniosła notes i długopis, które leżały obok niej i napisała jedyne słowa, które miała w tym momencie w głowie.
Przepraszam. Kocham Cię, Lauren.
Ostatni raz położyła otwarty zeszyt na zapisanej stronie obok siebie i ten ostatni raz wzięła te ostatnie dwie tabletki do ust, które jeszcze chwilę temu były przyciśnięte do ust Lauren w ostatnim pocałunku.
Po tym nie czuła już nic.

One Last Time ☆camren☆Histórias para pegar e não largar. Descubra agora