— ... W dworze Jeżowskim mamy wiele duchów — mówi starsza kobieta, a ja przekraczam próg drewnianych, ciężkich drzwi.
Patrzę przed siebie, potem i w górę − obserwuję uważnie kwiecisty sufit i bulgoczący na palniku gar z zupą. Kobieta tupta nogą, uśmiecha się do nas pogodnie i pociera o siebie swoimi pulchnymi dłońmi. My tylko stoimy. Moja przyjaciółka szturcha mnie w ramię, więc wzdycham i staję na palcach.
— Opowie nam Pani coś więcej? — pytam, a ona śmieje się. Najwyraźniej, lubi ciekawskich ludzi.
— O Hapciu! — woła z tyłu nasza wychowawczyni, a tłum kiwa zgodnie głowami, ciekawy historii.
— Hapcio to nasz skrzat. Mieszka w kominku u góry — mówi po chwili kobieta i wskazuje lewe ucho. — Nosi okrągły, wielki kolczyk, dzięki któremu staje się niewidzialny. Ale jest psotnikiem, jakich mało! Często widzimy małe, złote kółko, które przemyka się z kuchni, do kaplicy. Wtedy wiemy, że to właśnie Hapcio. Często maluje coś na obrazach, wylewa farby, gdy nas nie ma! Śmieszny z niego krasnal — tłumaczy, żywo gestykulując.
Wśród reszty zwiedzających słychać ciche, pełne zachwycenia szepty.
Idziemy dalej − w głąb kolejnego pomieszczenia, również wymalowanego w ciekawy sposób. Jak zwykle, wbijam wzrok w kominek, szukam czegoś podejrzanego, ale i wyglądam zza niewielkiego okna.
— Tu mieszka Biała Dama. Cóż. Dość ciekawa historia — mówi właścicielka dworu i drapie się po głowie. — To była młoda dziewczyna, żona Jeżowskiego. W momencie, gdy królowa Bona, wraz z dwórkami, wprowadziła się do pałacu niedaleko — kontynuuje i macha ręką, wskazując nam kierunek; patrzymy zatem na ścianę, jakby była przeźroczysta i szukamy zamku. Wracamy wzrokiem. — Jeżowski zauroczył się w jednej z tych dziewcząt. I na co mu była baba? Zadźgał żonę. Szczerze wam powiem, nigdy nie widziałam Białej Damy. Tylko ją wyczuwam. Moja córka potrafi zobaczyć. Podobno ma typowo słowiańską urodę; blond włosy, niebieskie oczy. Ale to kwestia, jak wrażliwym medium jesteście — mówi poważnym tonem i masuje skroń. Ja marszczę brwi.
— Ach, no tak. Mamy jednego złego ducha — przypomina sobie i opiera się o framugę. — To mężczyzna, zjawa niemieckiego żołnierza.
____
Tutaj dokładna "relacja" (z dn. 26.09.2017r) z wizyty w Dworze Jeżowskim, by was zapoznać. Tymczasem, zapraszam do drugiego prologu.
YOU ARE READING
L A C R I M O S A | Riren/Ereri |
Fanfiction(Okładka, w całości, mojego autorstwa) - Rok 1940; mróz uderzający w okna, strzały z pistoletów w pobliskim lasku, bankiet, urządzony zbyt bogato i żmija, niosąca za sobą sekret. Historia, ciągnęła się za nimi jak płachta, narzucana na niebo...
