Second Chance

5.7K 198 5
                                        

Każdego dnia za nią tęskni, chociaż jest obok.
Każdego dnia widzi jej uśmiech i cierpi bo to nie dzięki niej on się pojawia.
Każdego dnia kocha ją coraz bardziej, chociaż już dawno temu powinna przestać.
Każdego dnia wyobraża sobie jakby to było znowu zasypiać z nią w swoich ramionach.
Każdego dnia żałuje, że była takim tchórzem.
Każdego dnia ma nadzieje, że ona do niej wróci i traci ją w momencie gdy pojawia się z tym swoim perfekcyjnym uśmiechem mówiąc jak jest szczęśliwa.
Każdego dnia zadaje sobie pytanie dlaczego to właśnie jej się przytrafiło. Dlaczego to ona zakochała się w przyjaciółce z zespołu?

Każdego dnia żałuje, że dała jej odejść.

Każdego dnia ma nadzieje, że to ostatni dzień smutku ale następnego dnia jest to samo.
Każdego dnia znowu chce poczuć jej usta na swoich i usłyszeć jej słodki głos mówiący Kocham Cię.
Każdego dnia ma zamiar zapomnieć i iść do przodu ale potem ona się pojawia i z jej planów nici.
Każdego dnia ma zamiar z nią porozmawiać ale w ostatnim momencie tchórzy.

Każdego dnia.....

Każdego dnia powoli umiera. Utraciła swoje szczęście na własne życzenie i nie może z tym żyć. Straciła jedyną osobę, którą kochała najbardziej na świecie.
Każdego dnia ma nadzieje, że będzie mogła odzyskać swoje szczęście. Odzyskać Camile.

Wszyscy widzą jak miłość jej życia jest szczęśliwa z Arianą ale tylko ona widzi w jej pięknych czekoladowych oczach ból i smutek, który daje jej cień nadziei na to, że ona jeszcze coś do niej czuje.

Każdego dnia ze sobą walczyła ale miała już tego dość.

Tego dnia wstała z myślą, że dzisiaj jest w końcu ten dzień gdy przestanie czekać na cud i weźmie sprawy w swoje ręce. Jej zamiarów nie zmienił nawet fakt, że na koncercie pojawiła się Ariana żeby spędzić chociaż chwilę z Camilą. Cieszyła się, że to jej przypadł pokój z brązowooką bo to wszystko ułatwiało.

Wiedziała, że jej przewagą nad Arianą jest fakt, że to ona była pierwszą miłością Camili i miała zamiar to wykorzystać. Wie, że to nie jest fair ale w miłości nic nie jest . A mówi się, że na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone. A Lauren właśnie walczy o swoją miłość na własne życzenie i przez swoje tchórzostwo.

Siedziała w pokoju hotelowym i czekała aż Camila wróci ze swojej randki. W głowie cały czas przeprowadzała przebieg rozmowy. Były tylko dwie opcje jak ona się skończy. Pierwsza to taka, że znowu będą razem a o drugiej wolała nawet nie myśleć. Usłyszała jak drzwi się otwierają a do środka weszła Camila z uśmiechem.

-Jak się bawiłaś? - Spytała Lauren wiedząc, że nie powinna bo odpowiedź może ją zaboleć.

-Świetnie. - Odparła zamykając drzwi.-Ariana naprawdę potrafi zaskoczyć. - Dodała nie patrząc w stronę dziewczyny.

-Kochasz ją tak jak kochałaś mnie? - Spytała siedząc na łóżku patrząc przed siebie na ścianę.

-Nigdy nie pokocham kogoś tak samo jak kochałam ciebie. - Przyznała siadając obok niej. Czuła, że to pytanie w końcu zostanie zadane ale miała nadzieje, że nie po powrocie z jej randki z Ari.

-Zrobię wszystko żebyś wróciła Camz. - Wyrzuciła z siebie odwracając głowę w jej stronę żeby móc na nią patrzeć. Patrzeć w oczy, które potrafiły ją przejrzeć w sekundę.

-A co zrobiłaś żebym została Lauren? - Spytała a jej uczucia, które tak długo udawało jej się wypierać znowu próbowały przebić się przez mur, który zbudowała.

-Wiem, że wszystko spieprzyłam. W wywiadzie albo na koncercie przed fanami powinnam przyznać co nas tak naprawdę łączy ale się bałam. Bałam się, że wtedy wszystko się skończy.

One ShotyWhere stories live. Discover now