𝕆𝕟𝕔𝕖 𝕀 𝕃𝕠𝕧𝕖𝕕 𝕒 𝔹𝕠𝕪

250 19 7
                                        

Chanyeol siedział w skórzanym fotelu i patrzył obojętnie na wściekłą twarz dyrektora. Po chwili dał się słyszeć stukot obcasów i do gabinetu weszła wysoka kobieta. Długie, czarne włosy upięte były w luźnego koka. Makijaż miała lekki, ale to tylko uwydatniało jej naturalnie piękną twarz. Ubrana była w prostą, ołówkową spódnicę i białą bluzkę. W ręku trzymała parujący jeszcze kubek kawy ze Starbucks'a.

- Dlaczego mnie pan wezwał?- usiadła obok chłopka i poprawiła opadające na twarz kosmyki. Dyrektor przybrał poważny wyraz twarzy i skłonił się w jej stronę.

- Nie zamierzam tolerować kolejnej bójki wszczętej przez pani syna. Niech zacznie kontrolować swoje emocje, albo będziemy musieli usunąć go ze szkoły. Na dzień dzisiejszy nic więcej nie mogę zrobić.

Zapadła cisza. Chanyeol nie odezwał się ani słowem. Patrzył znudzony w sufit. Wiedział, że i tym razem nic mu nie zrobią. Zresztą to nie była jego wina, tylko matki. Spojrzał na nią z ukosa i czekał, aż znów go wybroni. Był dla nich zbyt cenny, żeby go tak po prostu wyrzucili. Kobieta nadal zachowała kamienną twarz, tak że Yeol nie mógł wyczytać z niej żadnych emocji.

- Usunięcie nie będzie potrzebne, bo to ostatni jego wybryk- przemówiła w końcu. Dyrektor zaniósł się jednak niepohamowanym śmiechem.

- To samo mówiła pani tydzień temu- powiedział z ironią. Ta jednak spojrzała na niego zimnym wzrokiem.

- Chyba się nie zrozumieliśmy. Mój syn nie będzie już tutaj uczęszczał, bo przenoszę go do innej szkoły- wstała, a za nią automatycznie podniósł się Chan- daj mi tylko odpowiednie papiery i już pozbywa się pan kłopotu. To moja ostateczna decyzja- dodała widząc, że Amerykanin zamierzał powiedzieć coś jeszcze.

Podpisali tylko stosowne dokumenty i drzwi LA Arts zamknęły się za nimi bezpowrotnie. Szli w całkowitym milczeniu. Dopiero w samochodzie matka zabrała głos.

- Masz dwie godziny. Spakuj wszystkie swoje rzeczy. Wracasz dziś do Korei i idziesz jutro do Seoul High School.

Park popatrzył na nią jak na idiotkę.

- Teraz chcesz się mnie pozbyć? Po tym, co zrobiłaś Chaenlin?- kobieta gwałtownie zahamowała przed sygnalizacją świetlną, jednak chłopak wiedział, że to nie czerwone światło było tego powodem.

- To był tylko pieprzony wypadek! Zrozum w końcu! Zresztą ktoś z twoją pozycją nie powinien zakochiwać się w jakiejś ubogiej małolacie- jej ręce drżały, ale ton zimnej suki miała opanowany do perfekcji.

- Oczywiście, przecież linki do hamulca zawsze się same przecinają- sarknął- powiedz mi tylko kto na to wpadł. Ty czy ten twój kochany Jongin?- przerwał, a na jego policzku zmaterializował się czerwony ślad. Kobieta patrzyła na niego ze łzami w oczach.

- Jak ty śmiesz.

Żadne z nich nie odezwało się, aż do momentu, kiedy matka zaparkowała obok wielkiego apartamentowca.

- Lecisz o drugiej po południu. Bilety masz zarezerwowane. Wszystko inne załatwię. A teraz wynoś się i zacznij pakować.

Chanyeol nie obdarzył jej nawet przelotnym spojrzeniem. Wyszedł i trzasnął drzwiami jej nowego Porsche. Wszedł do holu apartamentowca i wyjechał na ostatnie piętro. Otworzył drzwi do mieszkania i od razu udał się do garderoby. Wiedział, że matka nie żartowała i naprawdę zapisała go do jakiegoś gównianego liceum. Cały czas starała się mu udowodnić, że to ona ma nad nim całkowitą kontrolę.

Kiedy zobaczył na zegarze pierwszą, po raz ostatni spojrzał na znajome ściany i zabierając część swoich ubrań zjechał windą na sam dół budynku. Na zewnątrz czekała już na niego wynajęta taksówka. Dał bagaże kierowcy, a sam usiadł wygodnie z tyłu samochodu.

Once I Loved a Boy🌸#chanbaekStories to obsess over. Discover now