Ślub.

76 9 8
                                        

Pogoda była cudowna: ciepło, słonecznie i nie było zbyt dużo chmur. Według Amelii wszystko tego dnia wydawało się piękniejsze, nawet trawa była bardziej zielona. A to wszystko przez to, co miało się wydarzyć o czternastej w kościele: miała wyjść za mąż, za, według niej, najcudowniejszą osobę na ziemi: personifikację Danii. Co prawda była lekko zestresowana czy wszystko się uda, to oczywiste, ale radość rozpierała ją od środka. Dzień wcześniej byli jeszcze zobaczyć się z proboszczem i uzgodnić szczegóły, wszystko miało być idealnie. Trochę później niż zapowiadała, przyjechała świadkowa, na szczęście druhna, Erzbét ją wyręczyła. Amelia stała właśnie przed lustrem w sukni ślubnej, gdy kosmetyczka poprawiała jej fryzurę i makijaż. Chwilę później, podeszła świadkowa i założyła welon. Była gotowa. Jednak przenieśmy się do domu Pana Młodego.

Poranek był bardzo zabiegany! Jak to on, roztrzepany, nie nastawił budzika, więc wstał o pół godziny za późno. Na szczęście gromada młodszego rodzeństwa wszystkim się zajęła. Octavian i Ingver, mikronacje uszykowali śniadanie, Charlotte wypastowała buty, a Inge prasowała ubrania, podczas gdy Olivar poszedł budzić Mathiasa, co było prawdziwym wyzwaniem. Po dokonaniu niemożliwego, Kopenhaga musiała już jechać do Pani Młodej, jako świadkowa, a była już spóźniona.

- Do zobaczenia, storebror - rzuciła jeszcze na pożegnanie i ucałowała go w policzek.

Blondyn był w sumie jeszcze nieprzytomny, jednak Wyspy Owcze szybko wzięła go do stołu, a chłopcy poszli po ubrania. Jednak dziewczyna myślała że szlag ja trafi po tym co powiedział brat siadając do śniadania.

- Ale czemu wszyscy się tak szykują? Co się dzieje?

- Jak co? Nie załamuj mnie, bo ci przypieprzę. Żenisz się dzisiaj!

- Że jak...? - zdążył spytać zanim poczuł pieczenie na policzku. Nie zamierzał się kłócić z siostrą, bo wiedział że to on zawalił i miała prawo go uderzyć.

- No tak! Jedz szybko, bo się spóźnisz, ja się też idę szykować, tu masz ciuchy, Inge ci wyprasowała i buty, już wypastowane. Tylko się ubierz, jak nie dasz rady to poproś chłopaków o pomoc byle tak żeby oni też zdążyli. Powiedz, że mają po kolei do mnie przychodzić za... - tu spojrzała na zegarek- pół godziny. Olivar nie musi - powiedziała idąc w stronę schodów na górę.

Mathias pokiwał głową jedząc szybko. Gdy tylko skończył, najmłodszy, Christiania, szybko zabrał naczynia zanim starszy zdążył je ruszyć. Wciąż był zdezorientowany.

- Bror, ruchy! Nie chcesz chyba się spóźnić na własny ślub? - Elleore podał mu koszulę. Szybko wziął wszystkie ubrania i po założeniu większości zaczął się problem. Trzeba zapiąć koszulę. Miał do dyspozycji Christianię i Torshavn, bo Elleore też poszedł się ubrać.

- Chłopaki! Chodźcie na chwilę!

- Co się stało? - spytał starszy. - Czego nie umiesz?

- Christiania, pomożesz mi z koszulą? Będziesz zapinał od dołu, a ja od góry. Olivar, poszukasz mojej muszki? Albo zapytaj Charlie, może wie gdzie jest, jak nie ona to dzwoń do Inge.

Torshavn wyszedł z pomieszczenia idąc przeszukać dom, a Christiania zaczął zapinać guziki z Danią. Na szczęście po chwili wszystko było gotowe, a muszka się znalazła i Pan Młody był już gotowy.

***
Koło trzynastej czterdzieści pod dom przyjechali Finlandia, Szwecja i Sealand zabrać Amelię, jej świadkową i druchnę do kościoła. Był on na tyle blisko, że Kopenhaga wzięła chłopca na kolana na tą chwilę, bo nie pomieściliby się w samochodzie. Panie naprawdę się wystroiły. Węgry miała na sobie dość długą, błękitną sukienkę i sandały na obcasie, Inge, zieloną i rozkloszowaną przed kolana oraz zwykłe czarne czółenka, również na obcasie. Jednak Panna Młoda wyglądała dziś olśniewająco. Biała suknia, od wysokości bioder, rozchodziła się na boki warstwami, miała również kokardę z tyłu. Welon był długi, nawet bardzo. Bukiet w jej rękach składał się z białych róż i różowych lilii. Amelia była gwiazdą dzisiejszego dnia i tak też się czuła. Była też podekscytowana i nasiliło się to kiedy podjechali pod świątynię. Wszyscy wysiedli, Peter zabrał z bagażnika kosz z kwiatami i stanął przed ciemnowłosą. Szwecja poszedł szybko zająć miejsce w ławce, Finlandia ujął Amelię za ramię, a druhna trzymając długi welon wraz ze świadkową ustawiły się za nią. Cały orszak ruszył w stronę ołtarza. dziewczyny zatrzymały się przy swoich krzesłach, a Tino dołączył do nich po odprowadzeniu Panny Młodej do Pana Młodego i kapłan mógł zacząć.

***
Po zwykłej części nabożeństwa ksiądz przeszedł do tego, na co czekali wszyscy zebrani: udzielenia sakramentu małżeństwa. Kapłan przewiązał ich dłonie stułą.

- Ja, Mathias, przed obliczem Boga żywego i w obecności tych świadków z ręki Bożej przyjmuję ciebie, Amelio, za żonę swoją i ślubuję ci: miłość, szacunek i wierność małżeńską w dniach dobrych, jak i złych, dzielić z tobą radość i smutek, szczęście i nieszczęście, jak Bóg zrządzi oraz, że cię nie opuszczę, aż Bóg przez śmierć nas rozłączy. Do tego dopomóż mi, Panie Boże wszechmogący. Amen.

Dziewczyna myślała, że się rozpłacze. Wzruszenie powoli brało nad nią górę gdy patrzyła w błękitne oczy ukochanego. Miała wrażenie, że tańczyły w nich te znane książek radosne iskierki. Głos lekko drżał gdy mówiła swoją kwestię jednak dzielnie powtarzała za księdzem.

- Ja, Amelia, przed obliczem Boga żywego i w obecności tych świadków z ręki Bożej przyjmuję ciebie, Mathiasa, za męża swego i ślubuję ci: miłość, szacunek i wierność małżeńską w dniach dobrych, jak i złych, dzielić z tobą radość i smutek, szczęście i nieszczęście, jak Bóg zrządzi oraz, że cię nie opuszczę, aż Bóg przez śmierć nas rozłączy. Do tego dopomóż mi, Panie Boże wszechmogący. Amen.

Sealand podał im obrączki i wymienili się nimi. W tym czasie brunetka uroniła kilka łez które zostały szybko starte przez jej męża. Młodzi wrócili na swoje miejsca i msza trwała dalej. Przed przyjęciem komunii napili się również wina mszalnego.

***
Pod kościołem wystrzelono konfetti podczas namiętnego pocałunku wśród braw gości. Nowożeńcy wsiedli do samochodu, który miał zawieźć ich na wesele... a co było dalej pewnie można się domyślić.

~~~~~~~~~~~
Omg, skończyłam, też urodzinowy dla AmelieTheThrid tylko ja za wcześnie xD mam nadzieję, że jesteś zadowolona ;_; w sumie jak ci pisałam, że nie powiem ile mam i będzie niespodzianka to nie miałam prawie nic, bodajże niecałe 400 słów... A tu proszę, skończyłam mając 931, bądź dumna i bierz przykład, bo jak piszę coś bez publikacji to mam jeden na 1800 i jeszcze nie skończyłam... W każdym razie mam nadzieję, że uśmiechnęłaś się choć raz ze wzruszenia lub podczas przygotowań Danii :") Oby mnie za to nie spalili na stosie *ucieka*

Hej hej!

Shot Ślubny Dania x AmiStories to obsess over. Discover now