Prolog

757 41 7
                                        

   Arka zawsze była dla tej dwójki domem. Nie tak miłym jakby mogło się wydawać, ale była nim. 

   Dla Clarke było to miejsce wręcz idealne. Córka głównej lekarki i inżyniera miała wszystkiego pod dostatkiem i nie przejmowała się prawem panującym na statku. Nie zwracała uwagi na to, że mnóstwo dorosłych zostało zabitych, a nastolatków aresztowanych za mało znaczące wykroczenia. Była bezprecedensową zwolenniczką władz, dopóki jej najlepsza przyjaciółka - Mia nie została ekspultowana.  Właśnie wtedy uznała, że zasady panujące na Arce są niesprawiedliwe i krzywdzące. 

   Dla Bellamy'ego Arka była miejscem, w którym musiał kryć się ze swoją siostrą, która mogła zostać skazana tylko za to, że się urodziła. Chłopak nigdy nie poznał swojego ojca, natomiast jego matka była prostą krawcową. Przestrzegał prawa tylko dlatego, że musiał. Kodeks Gai miał utrzymywać odpowiednią liczbę osób na Arce, dlatego co chwila ginęli kolejni ludzie i było dozwolone posiadanie tylko jednego dziecka. 

   Mimo tego, że oboje pochodzili z innych środowisk jedno wydarzenie połączyło ich losy na stałe. Wydarzenie, które z pozoru było nic nieznaczące i mogło zakończyć się zwykłą obojętnością na swój temat. Jednak tak się nie stało

   Clarke powolnym krokiem przemierzała kolejne korytarze statku. Jeszcze chwilę wcześniej  spacerowała ze swoją przyjaciółką - Lily. Niestety szatynka zostawiła Griffin dla nowych znajomych i nawet nie pomyślała, że blondynka mogła poczuć się odrzucona. Zamyślona dziewczyna nie zauważyła strażnika na swojej drodze, dlatego po chwili zderzyła się z czyimś torsem. Zdezorientowana podniosła głowę i napotkała zirytowane spojrzenie brązowych tęczówek bruneta, który był od niej wyższy niemal o głowę. 

- Prze - przepraszam - wyjąkała cicho i ruszyła w swoją stronę

   Chłopak spojrzał za nią zaskoczony. Każdy na statku znał tą blondynkę, a przynajmniej ją kojarzył. Córka Abigail i Jake'a Griffinów - Clarke. Jedna z najwyżej usytuowanych dzieci radnych zaraz po synu kanclerza - Wellsie Jaha. 

   Każdy "lepiej urodzony", którego spotkał Bellamy obrzucał go nieprzychylnym spojrzeniem, albo bez słowa trącał ramieniem. Bo dlaczego mieliby poświęcać uwagę nic nie znaczącemu kadetowi, który i tak nie może nic im zrobić? Nie raz doprowadzało go to do szału, ale starał się ukrywać to pod maską obojętności, która często widniała na jego twarzy. 

   Ona zachowała się inaczej. Niby wyjąkała zwykłe "przepraszam", ale dla Blake'a znaczyło to dużo. Co wcale nie oznaczało, że chłopak miał zamiar od teraz myśleć o niebieskookiej godzinami. Po prostu był pod wrażeniem jej zachowania w stosunku do niego. 

   Właśnie ta dwójka znalazła w sobie oparcie. Niska i blada blondynka o niebieskich oczach stała się najlepszą przyjaciółką wysokiego bruneta o oliwkowej cerze i czekoladowych oczach. Przyjaciółką , która potrafiła go rozbawić i pocieszyć nawet w najgorszych chwilach, a także dziewczyną, która jako jedyna dowiedziała się o jego siostrze. Tak samo jak on potrafił zrobić wszystko by ją chronić i pomóc, nawet kiedy nie do końca wiedział jak. 

    Przechodzili razem przez najgorsze momenty, ale nigdy nie musieli zmagać się z takim ciężarem jaki miał ich czekać w niedalekiej przyszłości. Straty najbliższych były dopiero początkiem tego, co będą musieli przejść. 

Hej! 

Więc o to jest prolog mojego pierwszego opowiadania tutaj. Pierwszy rozdział powinien pojawić się w następnym tygodniu, oczywiście jeśli zobaczę jakiś pozytywny odzew.  W mediach jest AU, które zainspirowało mnie do stworzenia tego ff. 

Do następnego, Pa! 

Secret love in wrong place [WOLNO PISANE]Stories to obsess over. Discover now