Prolog

31 3 1
                                        




- Minnie~ - Jimin usłyszał delikatny ciepły głos matki. Nie zadowolony cicho mruknął, po czym przewrócił się na bok i wtulił w poduszkę. Po chwili rozległ się cichy chichot jego rodzicielki.

- Minnie - powiedziała bardziej stanowczo kobieta lecz nadal miłym głosem. Pogładziła chłopczyka po policzku a Min cicho zamruczał. Po chwili zaczęła łaskotać małego a ten rzucał się po łóżku głośno się śmiejąc.

-Już, już mamusiu - śmiał się chłopczyk a po chwili kobieta zaprzestała łaskotania. - No to już,hop hop - powiedziała kobieta podnosząc chłopczyka za rączki. Min grzecznie podniósł się i zeskoczył z łóżka. Podbiegł do szafki na której jego mama przygotowała już niebieskie jeansy, białą bluzę z misiem z jego ulubionej bajki i skarpetki w owieczki. Gdy Min już się przebrał, poszedł grzecznie umyć ząbki i wyczesać swoje włoski. Po paru minutach chłopczyk zabrał swój plecaczek z autkami i zbiegł na dół. Min nie był jedynym dzieckiem rodziny Park, był również Jihyun lecz chłopak był już pełnoletni i mieszkał sam. Gdy Minnie był już na dole szybko usiadł do stołu i zaczął jeść płatki przygotowane przez jego tatę. Gdy chłopczyk się zajadał płatkami rodzice zrobili sobie po kawie i kanapce ustalając kto zawiezie Mina do szkoły. Gdy skończył już posiłek wstał od stołu, wziął miskę i podszedł do blatu. Stanął na palcach i włożył naczynie do zlewu. Po chwili usłyszał od swojego taty by poszedł ubrać swoje addidaski co chłopczyk zrobił prawie natychmiast. Pobiegł do przedpokoju i usiadł na ziemi robiąc co kazał mu jego tata. Ubrał plecak i czekał aż ojciec przyjdzie z kluczykami do auta. Gdy jego tata już przyszedł, razem ruszyli do dużego pojazdu. Już w aucie mały zapiął swój pas i grzecznie czekał aż jego rodzic ruszy co po chwili się stało. Po piętnastu minutach byli już na miejscu a tata odpiął jego pas i zaprowadził do drzwi od szkoły, po czym pożegnał się z synem i czekał aż chłopczyk wejdzie do środka. Gdy już to się stało chłopczyk pobiegł do klasy a tata pojechał po żonę by odwieźć ją do pracy.

- CHIMCHIM!- krzyknął jego przyjaciel Taehyung na, którego mówił TaeTae.

- Hej Tae - przywitał przyjaciela Min po czym mu pomachał. Tae przytulił Jimina po czym obaj ruszyli do klasy, która była otwarta. Chłopcy usiedli jak zwykle w jednej ławce i przygotowali się na lekcję która za chwilę miała się zacząć. I tak mijał dzień chłopczyka... lekcja za lekcją aż w końcu przyszedł czas na jego ulubione zajęcia które w ten sam dzień stały się znienawidzonymi. Jimin biegał kółka na sali gimnastycznej obok swojego przyjaciela aż nagle podszedł do niego jeden z nauczycieli i poprosił by mały poszedł z nim. Tak też zrobił i po chwili znalazł się w pokoju nauczycielski gdzie czekał na niego brat. Gdy Min zobaczył Jihyuna od razu wskoczył mu na ręce i się w niego wtulił. Dawno nie widział starszego i bardzo się za nim stęsknił. Nagle tulenie przerwał mu głos nauczyciela, który poprosił Jihyuna o wyjaśnienie sytuacji młodszemu bratu.

- Minnie... na jakiś czas zamieszkasz ze mną... - odparł starszy a Jimin popatrzył się na niego pytająco.

- Ale czemu? - to nie tak że się nie cieszył, ale nie do końca rozumiał właśnie co się stało - Rodzice wyjechali? - dopytywał się Minnie

- W domu wszystko ci wytłumaczę, dobrze? -zapytał Hyuna a mały kiwnął głową - A teraz biegnij się przebrać - powiedział z lekkim uśmiechem a Min jak zwykle grzecznie się posłuchał i pobiegł do przebieralni gdzie spotkał Tae tłumacząc mu że dzisiaj wcześniej wychodzi a, TaeTae smutny westchnął i go pożegnał. Min szybko się przebrał i pobiegł do Jihyuna, który czekał już na niego przy wyjściu. Brat złapał młodszego za rączkę i wyszli ze szkoły, niestety musieli iść pieszo bo Jihyun za mało zarabia na to by kupić sobie auto, ale nic nie miał do transportu miejskiego typu bus przy okazji mógł popatrzeć sobie na widok za szybą. Gdy doszli już do bloku w w którym mieszkał brat Mina weszli na klatkę i musieli wejść na czwarte piętro. Stojąc przed czarnymi drzwiami Jihyun zaczął szukać swoich kluczy, które wyjął z tylnej kieszeni swoich jasno niebieskich spodni. Po paru minutach znaleźli się już w środku a młodszy położył plecak na kanapie. Mieszkanie było małe ale przytulne w odcieniach szarości i bieli. Szary narożnik z białymi kocami i czarnymi poduszkami, szare panele i biały dywan na środku salonu. Na nim stał szklany stolik a przed nim średniej wielkości płaski telewizor stojący na szaro białej komodzie. Składała się z otwartej kuchni i białych mebli. Po lewej stronie od narożnika były drzwi od sypialni i łazienki. Po rozejrzeniu się po całym pokoju Min usiadł na kanapie a prawie od razu znalazł się przed nim starszy brat

-Minnie~ - wypowiedział jego imię Hyun - Wiesz... mama i tata są teraz w szpitalu i zostaną tam przez jakiś czas... - powiedział starszy lekko smutny a młodszy popatrzył na niego trochę przerażony.

- Czy mama i tata umrą? - zapytał przerażony a Jihyun go przytulił miejąc łzy w oczach.

-Nie Minnie... wszystko będzie dobrze - zapewnił go Hyun lekko się uśmiechając. Mimika Mina stała się mniej przerażona po zapewnieniu starszego.- Jutro pójdziemy odwiedzić rodziców, dobrze? - zapytał starszy a Minnie kiwnął głową z lekkim uśmiechem - Przygotuję łóżko i pójdziemy spać - Hyun wstał na równe nogi i ciepło uśmiechnął się do młodszego, po czym ruszył do sypialni by przebrać pościel. Gdy chłopak już skończył zawołał brata a młodszy pobiegł do pokoju starszego. Po chwili dostał koszulkę Hyuna po czym poszedł się szybko wykąpać. Przy okazji Jihyun przebrał się w jakiś dres do spania a po piętnastu minutach przybiegł do niego Jimin i obaj położyli się do łóżka zasypiając prawie natychmiast zasypiając.

*********************

Min dostał nową szczoteczkę do zębów od starszego brata i jak zawsze grzecznie rano je umył.

- Minnie, pójdziemy do domu rodziców i zabierzemy parę twoich ubrań zanim pojedziemy do rodziców - młodszy skinął głową wypluwając resztę pasty do zębów, po czym wypłukał usta i wrócił do sypialni by ubrać się w ubrania z poprzedniego dnia. Przebrany pobiegł do brata który zrobił małemu kanapkę z szynką - Przepraszam, ale mam tylko to...- chłopczyk kiwnął głową po czym zjadł swoją kanapkę. Gdy już zjedli śniadanie, ubrali swoje buty i wyszli z mieszkania kierując się do domu ich rodziców. Podczas drogi Min opowiadał mu dużo historii z Tae i nim w roli główniej. Mały często się śmiał co bardzo cieszyło Hyuna. Po trzydziestu minutach znaleźli się pod domem a młodszy wbiegł do środka od razu kierując się do swojego pokoju i wziął niewielką torbę do której spakował parę ubranek. Po paru minutach wrócił do brata a on sprawdził co spakował Min po czym wyszli z domu kierując się w stronę szpitala. Na miejscu byli po godzinie. Ruszyli do recepcji pytając się o sale ich rodziców a pielęgniarka grzecznie podała odpowiednie piętro i numer sali. Od razu ruszyli do odpowiedniego pomieszczenia, ale nie weszli do środka ponieważ lekarz im na to nie pozwolił. Min siedział obok starszego wpatrując się w jego zdenerwowaną minę.

- Wszystko dobrze hyung? - zapytał młodszy wyrywając z transu Hyuna.

- Tak Minnie - odpowiedział z ciepłym uśmiechem i pogłaskał młodszego po głowie. Po jakimś czasie lekarz znalazł się przed rodzeństwem, nie miał zbyt szczęśliwej miny...

- Pan jest synem, tak? - gdy lekarz zadał pytanie Hyun kiwnął głową i wstał z krzesełka. - Z przykrością muszę oświadczyć że rodzice już się nie obudzą - odparł a Hyun momentalnie zaczął płakać. Min nie bardzo rozumiejąc sytuacji popatrzył na starszego.

-Hyung... czy... rodzice nie żyją? - zapytał Min ze łzami w oczach a po chwili Hyung wziął go na kolana i przytulił.

- Przepraszam Minnie... ale tak...- Min wybuchł nagłym płaczem mocno wtulając się w starszego. Przypomniał sobie wszystkie miłe wspomnienia z rodzicami i nie mógł przestać płakać.

- Oklamałeś mnie hyung... mówiłeś że wszystko będzie dobrze - podniósł głos zaciskając piąstki na koszulce starszego.

- Wiem Minnie... przepraszam...- odparł z płaczem. Lekarz złożył kondolencje dopiero po tym jak starszy uspokoił młodszego, który nadal nie chciał przestać płakać. Po jakimś czasie wrócili do mieszkania chłopaka a Minnie musiał przyzwyczaić się do tego miejsca bo już nigdy nie wróci do domu...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Mijały lata... Min stawał się coraz starszy... Po tym jak Min zamieszkał z bratem dowiedział się gdzie i jako kto pracuje. Często chodził z nim do pracy, nie zostawał w clubie, ale chodził z kolegą brata na plac zabaw lub do miasta. Gdy Min skończył siedemnaście lat stracił kontakt ze swoim przyjacielem czego bardzo żałował bo bardzo za nim tęsknił. Postanowił również iść w ślady brata i także zostać striptizerem by pomóc mu z płaceniem czynszu. Obecnie został mu rok do jego dwudziestych urodzin i okazało się że praca, którą dotychczas robił dość bardzo mu się spodobała.


The Edge Of Love | JiHopeStories to obsess over. Discover now