3/06/2010
Dzień, w którym Yoongi poznał Jimina
Stwierdzenie, że Yoongi był strasznym leniem, było niedopowiedzeniem. Sam był zaskoczony, że wciąż miał jakichś przyjaciół, zważając na to, że jedynym co robił była nauka, praca albo sen.
Min, w przeciwieństwie do swoich znajomych, którzy musieli mieć chyba jakiś niekończący się zapas energii, był zmęczony cały, cholerny czas. Egzystowanie w ciągu dnia było dla niego niczym lunatykowanie, a najszczęśliwszy był wtedy, gdy był pogrążony w prawdziwym śnie. Tak więc, gdy oznajmił że wpadnie na grilla, zaskoczył i swoich przyjaciół, i samego siebie.
- Naprawdę przyjdziesz? - pisnął wniebowzięty Jin, na co kilku klientów z sąsiadujących stolików spojrzało z dziwnym wyrazem twarzy, lecz zaraz po tym odwrócili się, powracając do swoich wcześniejszych rozmów, przewracając tylko oczami na tę dwójkę.
Yoongi obecnie siedział w jakimś barze dla gejów w Itaewon. Homoseksualizm wciąż był tematem tabu w Korei Południowej, więc do dziś dziękował wszystkim bogom, że miał na tyle szczęścia i spotkał grupkę znajomych (również gejów), która go wspierała. Właśnie dlatego zazwyczaj spotykali się właśnie w tym klubie w Itaewon - na obrzeżach, ale jednak wciąż w Seulu – gdy nie chcieli zalegać u któregoś w domu dla odmiany.
Jin organizował grilla ze swoim chłopakiem Namjoonem, po tym jak przegrał zakład. Założyli się o to, który z nich najdłużej pozostanie spokojny i opanowany, podczas jednej z ich częstych kłótni (żeby nie było, to była tylko zabawa i oboje to wiedzieli).
Jak każdy mógł się spodziewać – tym którym przegrał zakład był Jin, znany również jako człowiek który nakrzyczy na Ciebie, gdy pomylisz kolor łososiowy z brzoskwiniowym (jak można się domyślić określenie Yoongi'ego „różowy" było niedopuszczalne i doprowadzało starszego do białej gorączki za każdym razem).
- Przyjdę pod warunkiem, że będzie duża ilość alkoholu i jakieś miejsce, gdzie będę mógł się ukryć i uniknąć integrowania się. - burknął do swojego drinka i po chwili zmarszczył nos zdegustowany, bo starszy chłopak właśnie obejmował go swoimi długimi ramionami.
Min przyszedł do baru w swoich roboczych ubraniach i miał szczerą nadzieję, że Jin nie będzie go dzisiaj przytulał. Było tak z jednego powodu – mężczyzna był cały pokryty brokatem, a to gówno jest zajebiście trudne do usunięcia z absolutnie każdej powierzchni.
- Jin-ah, serio? - jęknął zbolale młodszy i odepchnął tego drugiego od siebie. Kim tylko się gromko zaśmiał i oddalił w kierunku środka parkietu, aby jeszcze trochę potańczyć.
--
Przenieśmy się w czasie o kilka dni do przodu, od wspomnianego wcześniej spotkania w barze. Zaczął się kolejny miesiąc, mówiąc ściślej był to czerwiec, a lato zaczęło się zbliżać coraz to większymi krokami, próbując zastąpić panującą dotychczas wiosnę.
Dziś odbywał się ten grill, od którego wszystko miało się zacząć. Yoongi przeglądał się właśnie w lustrze, będąc prawie gotowym do wyjścia. Pracował on na pół etatu jako model, fotograf, autor tekstów piosenek oraz producent muzyczny, więc nie powinno raczej nikogo dziwić to, że jego wygląd zewnętrzny nie należał do typowego wyglądu przeciętnego pracownika. Jego włosy miały odcień platynowego blondu i lubił podkreślać swoje małe oczy eyelinerem, aby chociaż odrobinę powiększyć je optycznie. Oczywiście można by powiększyć je inwazyjnie, ale Yoongi'emu nie przeszkadzała pojedyncza powieka czy to charakterystyczne dla Azjatów zwężenie zewnętrznych kącików oczu. Czuł się wystarczająco komfortowo z tym jak wyglądał obecnie.
