-Dlaczego akurat ja muszę przechodzić przez to wszystko?! Jak ona umrze to zostanę całkiem sama. Moje serce nie wytrzymuje tych emocji...
-Przestań! Będzie wszystko dobrze, nie zostaniesz sama. - podszedł do mnie stojącej tyłem z założonymi rękami i starał się mnie objąć. - Ja cię nie zostawię.
-Co ty wyprawiasz! - odsunęłam się gwałtownie i zmierzyłam go wzrokiem. - To nie pora na obściskiwanie!
-Chciałem cię tylko pocieszyć. Nie musisz być taka niemiła!
Wyszedł na balkon zapalić.
Udałam się do łazienki, przekręcając zamek, rozpłakałam się jeszcze bardziej i zsunęłam się po drzwiach. Nie umiałam się pogodzić z tym, że ona umiera. Nie wiedziałam co robić, jak jej pomóc. Najgorsze, że to przeze mnie mogła odejść.
Siedziałam jeszcze chwilę na ziemi z podpartą głową. Postanowiłam się ogarnąć. Przeglądając się w lustrze zmywałam resztki rozmazanego tuszu z twarzy.
-Ej... już dobrze? - zapytał mnie przez drzwi.
-Tak, raczej... Zaraz wychodzę.
-Trzymaj się. Idź spać, ja też pójdę. Dobranoc.
Wyszłam z łazienki. Zajrzałam do pokoju Jacksona zobaczyć czy zasnął. Spał tak uroczo. Zrobiło mi się szkoda, że tak zareagowałam. -Chciałeś mnie tylko wesprzeć. - szepnęłam. Wychodząc lekko się uśmiechałam. Jednak coś do niego czułam.
Miałam się jeszcze pouczyć i zadzwonić do Somi. Nie miałam nawet siły się przebrać. Wysłałam jej sms'a z pytaniem czy chce żebym jutro do niej przyszła. Odpisała, że nie muszę i da mi znać jakby coś złego się działo. Po wykonanym telefonie runęłam na łóżko i zasnęłam.
~ranek~
Obudził mnie zapach świeżo parzonej kawy. Przeciągnęłam się jeszcze leżąc. Powoli otworzywszy oczy, podniosłam się z łóżka i włożyłam stopy w urocze królicze kapcie. Sunąc ciężko nogami w stronę drzwi, przecierając oczy do mojego pokoju wszedł Jackiee z naleśnikami z bitą śmietaną i czarną kawą.
-Gdzie się wybierasz? Siadaj! - rozkazał stanowczo.
-Ojej! Z jakiej okazji to śniadanie do łóżka? - zapytałam lekko szyderczym głosem.
-Dzisiaj musisz przedstawić swój projekt i sądzę, że byś nawet nie pomyślała o zrobieniu sobie śniadania.
-To już dziś?! Kompletnie zapomniałam! - wzięłam od niego tacę z jedzeniem, odłożyłam na stolik nocny i pobiegłam szybko się ubrać. Założyłam mundurek i przykryłam go czerwoną koszulką. Kto wymyślił mundurki?! W pośpiechu wypiłam kawę jednocześnie zakładając skórzaną kurtkę.
-Dzięki za kawę. - pocałowałam go w policzek zabierając przy tym klucze z komody. - Na razie!
-Ale śniadania nie zjadłaś! A tak się starałem.
-Kawa była za to przecudowna. Po zajęciach pójdziemy na sushi!
-Zalatana jesteś... powodzenia!
-Paa!
