prolog

414 28 5
                                        

...w którym skromnie zawiązuje się nasza historia.

***

— Nie mogę — próbowała zaoponować, odsuwając się od chłopaka o ciemnobrązowych włosach i niebezpiecznie pociągającym uśmiechu. Schowała twarz w dłoniach. Oboje siedzieli na schodkach przed domem jakiegoś chłopaka z Nissen – Eva nawet nie znała jego imienia. Wprosiła się na jego imprezę razem z dziewczynami ze swojego busu.
— Chciałabyś, żebym przestał? — usłyszała cichy głos Chrisa. Droczył się z nią na pozór niewinnymi gestami, doprowadzając ją niemal do utraty zmysłów. Znała go. Wiedziała o tym, że robił to celowo. Chris Penetrator mógł mieć każdą dziewczynę, jakiej tylko zapragnął, a Eva powoli zaczynała rozumieć, dlaczego tak było. Tym razem jego ręka spoczywała na jej udzie, bardzo powoli podróżując w górę. Spojrzała na niego, przełykając ślinę. Cholera, co miała do stracenia?
Pocałowała go więc. Mocno i z desperacją, pełna pasji. Pragnęła go. Potrzebowała bliskości niczym tlenu.
— Moi współlokatorzy nie wracają na noc — mruknął sugestywnie pomiędzy pocałunkami wprost we włosy Evy, po tych słowach zabierając się do ssania wrażliwej skóry na jej szyi. Dziewczyna odchyliła głowę do tyłu, obejmując go łapczywie. Jej oddech stawał się coraz cięższy, niemal czuła, jak powoli rozpływa się pod wpływem dotyku Chrisa. Po sekundzie czy dwóch oderwała się od niego i delikatnie kołysząc biodrami pociągnęła go w stronę jego własnego samochodu.

Światła na drodze wydawały się zbyt agresywne, neony i szyldy sklepowe nadto jaskrawe. Stojąc w korku, całowali się łapczywie. Eva właśnie tego pragnęła - no, może nie do końca. Jakiś niezadowolony mężczyzna zaczął w pewnym momencie wygrażać im pięścią i krzyczeć, że tamują ruch drogowy. Faktycznie, przed nimi błyszczało zielone światło. Eva odsunęła się od Chrisa, z szerokim uśmiechem pokazując temu człowiekowi środkowy palec. Śmiała się z własnego żartu, głośno i niepohamowanie.
Głośni i niepohamowani. Tacy byli oboje. Dziewczyna rozpraszała Chrisa przez całą drogę do jego domu, wsuwając delikatną dłoń pod jego bluzę, czując tym samym palące niczym ogień ciepło jego ciała. Dotykała jego ust, rysowała od nowa linię jego szczęki, obojczyków. Szeptała mu prosto do ucha wszystkie brudne myśli, jakie przychodziły jej do głowy. Skupiony na drodze chłopak czasami odchylał głowę, aby pocałować ją leniwie. Ich języki walczyły o pierwszeństwo, o przewagę. To było jak nieustanna, bezkresna wielka bitwa.

Gdy wysiedli z samochodu, dziewczyna zaczęła się trząść – trochę z zimna, trochę z pożądania i odrobinę z powodu buzującego w jej krwi alkoholu. Chris wziął ją na ręce, jakby nic nie ważyła. Silne ramiona przeniosły ją aż do jego sypialni, umieszczając ją na łóżku. W pokoju nie paliło się żadne światło, panował półmrok.
A potem znów walka o ciągłą dominację. Chris nie całował czule, w swoich czynach nierzadko był niedbały, jednak sam dotyk jego dłoni na nagiej skórze Evy przyprawiał ją o gęsią skórkę. Po jakimś czasie pozbyli się górnej części ubrań.Dziewczyna siedziała na nim w zwycięskiej pozie. Jedną dłonią trzymała nadgarstki leżącego na plecach Chrisa, zarzucając mu je za głowę, a drugą wsunęła w jego ciemne, miękkie włosy, całując go łapczywie. Kiedy zatrzymała się na chwilę, aby popatrzeć na niego z góry – cholera, była taka piękna – zwycięski uśmiech natychmiast pojawił się na jej twarzy. Chris również się w nią wpatrywał. Jej długie włosy, krągłości bioder i pośladków, pozbawiona bluzki klatka piersiowa tuż na linii jego wzroku sprawiały, że czuł, jak jego spodnie robią się odrobinę za ciasne.
Gwałtownym ruchem wyszarpnął swoje dłonie z jej delikatniejszego już uścisku, złapał dziewczynę w pasie, a następnie przetoczył ją na plecy. Eva próbowała się szarpać, jednak mocne dłonie Chrisa powstrzymywały ją przed tym. Jego usta wyginały się w uśmiech, gdy szeptał jej do ucha, jak bardzo uwielbia jej ciało. Jednocześnie ściągnął jej czarną spódnicę. Bielizna dziewczyny także wylądowała na podłodze.
Pocałunki stawały się coraz głębsze, ostrzejsze, mocniejsze. Eva nie mogła powstrzymać głośnego jęku, gdy usta chłopaka schodziły coraz niżej i niżej, nareszcie odnajdując właściwe miejsce na jej ciele.

Dziękowała w duchu losowi, że nie była na tyle pijana, aby zapomnieć o tej nocy. O nocy, kiedy wszystko się zaczęło. I choć zatarły się jej już pewne szczegóły, wciąż nie zapominała tej fali podniecenia, gdy dotknął jej po raz pierwszy. Przede wszystkim jednak nie chciała zapomnieć tej wyjątkowej, krótkiej chwili, kiedy stali się czymś więcej, niż tylko ciałem – a trwali w stałym rytmie euforii niczym jeden, doskonale doświadczony organizm.

light in the dark ✨ eva x chrisStories to obsess over. Discover now