Królowa i Król Gotham

156 16 0
                                        

Tradycyjny poranek w naszej bazie: Joker śpi, jak zabity, a ja, dyskretnie i delikatnie wyrywam się z jego uścisku. Kieruje się do kuchni, i siadam na stole, patrzę przez okno, i czekam aż nadjedzie tu gazetowy. Jednak zawsze, chwilę jak mi da najnowsze wiadomości, ginie, zapomniany, a jego niegdyś, pięknie wypolerowany, niebieski rower, gwałtownie zmienia barwę na gęsty, głęboki czerwony. Nikt nie lubi, gdy jego spokojne, monotonne życie, się przewraca go góry nogami... Inni nie lubią- Ja, nienawidzę!
Więc i dzisiaj, cały proces, zaszedł w piękny szablon. Usłyszałam dzwonek do drzwi, przypominający, o naładowaniu pistoletu. Nonszalancko, chwytam za broń, i luzacko, podchodzę do drzwi. Gwałtownie, niepochamowanie otwieram drzwi, i przeszywam wzrokiem kolejnego, małego, chłopaka, który nie zdał matury, i nie ma pojęcia co zrobić ze swoim życiem. Ręce, zajmuje mu stos gazet, które niemal zasłaniają jego twarz. W oczach, ma zdumienie i lekki strach. Nie przede mną. Właściwie, przed wszystkim.

  - Dzień dobry... Gazetę może?- Zapytał nie śmiało, próbując zatrzymać drżące ręce
  - Ta, dawaj.-Powiedziałam, wyrywając mu z rąk. Ten, nawet nie zwrócił uwagi, na mój chamski zwrot.
  - Dowidzenia, proszę pani- Wyjąkał tym swoim żałosnym, cichutkim głosikiem. Już chciał wychodzić, i wtedy wyjęłam sprawnie zza pleców pistolet, i zanim się zorientował, powoli upadał na podłogę, a z głowy, ciekła mu krew.
  - Tia, mnie też było miło- Odpowiedziałam, chowając broń. Wciągnęłam ciało do domu, i rzuciłam hienom, które przywiązane cały dzień do ściany, czekały na jedzenie. Czasem, nie poznaję samej siebie. Bardzo się wkręciłam w "zawód" Niebezpiecznego psychopaty. Tak czy inaczej, poznałam tajniki tej sztuki. Z biegiem czasu, przychodziły mi do głowy, coraz okrutniejsze i zabawniejsze pomysły. Świat, stał się weselszy, nawet w trudnych sytuacjach. Pączuś, był ze mnie dumny. Z nędznej, idiotycznej i przerażająco normalnej pani psychiatry, Harleen Quinzell, wyrosła Harley Quinn... Nie wątpliwie lepsza!
Rzuciłam gazetę na stół, i poszłam się ubrać. Przejechałam po moich poczochranych włosach, szczotką, i zaplotłam je w dwa, małe, kolorowe warkocze. Z szafy, zabrałam czerwono-czarny top, i jinsowe spodnie. Wsunęłam to wszystko na siebie, i zabrałam się za makijaż. Po tych wszystkich operacjach porannych, wyszłam z toalety. Joker nadal spał, a ja nie chciałam go budzić. Jedyne co zrobiłam, to pogłaskałam go po zielonej, potarganej czuprynie. Kocham swoje życie. Wiedziałam, że kiedyś wszystkie agresywne relacje, między mną a Pączusiem, minął. Teraz, jesteśmy prawdziwymi partnerami w przestępstwie, i prawdziwie on mnie kocha. Jestem szczęśliwa, i mam nadzieję że tak zostanie. Przeszłam obok moich hien. Z biednego chłopczyka, zostały już tylko kilka kosteczek i mięśni. Podniosłam jeden z nich, i oblizałam z krwi. Bud, zaczął się szarpać z łańcuchem, chcąc dorwać i mnie. Lecz żelazo, nie zamierzało się poddać, trzymając go twardo. Gdyby zostały uwolnione, byłoby bardzo źle. Lecz na razie, nie mam powodów do obaw. W razie czego, mam pistolet. Wtedy, usłyszałam kroki. Pewnie Joker się obudził...

Hejka! Z buta wjeżdżam, z nowym opkiem! Mam nadzieję, że się wam spodoba ^^

Jeden Psychopata-Joker & Harley Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora