Just leave me alone!

299 56 7
                                        

― A Victor...

― Zmieńmy temat. Nie chcę o tym gadać.

― Czemu?

― Powiem ci tak ― odparł blondyn, odwracając się do niego przodem ― gówno cię to obchodzi. Okej?

Chłopak uniósł brwi, spoglądając na niego trochę z zaskoczeniem, a trochę z politowaniem.

― Spokojne, wróżko. Spokojnie.

― Nie nazywaj mnie tak.

― Bo co? Kącik ust drga ci za każdym razem, kiedy to słyszysz, odwracasz głowę, czasem się nawet rumienisz. Myślisz, że nie widzę? Lubisz to.

― Nieprawda.

― Prawda, Juraśka ― powiedział i, zakładając ręce na piersi, oparł się lekko o barierkę. ― Nie mówię tak do ciebie przy ludziach, to w czym problem? Twoja duma nie cierpi, kiedy nazywają cię baletnicą, a o wróżkę będziesz się rzucał?

― A skąd wniosek, że nie cierpi? ― warknął Jurij, odruchowo zakładając kosmyk przydługich włosów za ucho.

― Czyli jednak? Powiedz ty mi...

― Zamknij się.

― Hej, wróżko, ćśśś...

― Powiedziałem...

― Teraz ja mówię. Cichutko, Juraśka, cicho. Skoro nie chcesz występować w półdamskich strojach, to dlaczego po prostu się nie postawisz?

― A widzisz mnie w czymś innym? ― zapytał chłopak, kpiąco podnosząc i tak wysoki głos. ― Lilka ma rację, to mój największy atut. Mogą mnie wbić w strój maczo i będę wyglądał jak przebieraniec, a tak... Ludzie się przyzwyczaili do takiej kreacji Plisetsky'ego.

― Ale skoro ty jej nie lubisz...

― Nie tak, że nie lubię. Jakieś tam poczucie estetyki mam, wiesz? Nie lubię tych durnych, piszczących dziewczynek i przeróbek na instagramie, gdzie dodają mi wąsy i kocie uszka.

― Jesteś pewien, że tylko tego? Bo o wróżkę się rzucasz.

― Bo kończy się, kuźwa, na „a". Rozumiesz? ― zapytał blondyn, a jego oczy zabłyszczały nieprzyjemnie. ― To jest śmieszne raz, drugi, trzeci, ale jak już pieprzona Lilka zwraca się do mnie jak do laski, to przestaje być.

― Naprawdę tak robi?

― Naprawdę ― parsknął. ― Nie cały czas, bo bym ocipiał, ale się zdarza. Wiesz, to podstarzała primabalerina, a żadna z jej uczennic nigdy nie osiągnęła nic znaczącego.

― Więc znalazła sobie...

― Dokładnie.

― A Yakov?

― Proszę cię, przecież on to olewa. Wcześniej był Victor, a jak tylko został ze mną sam, to znalazł Lilkę, byleby mnie tylko nie ruszać.

― Ciągnie profity wyłącznie z twojego nazwiska? Juraśka...

― Juraśka, Juraśka, co ja mogę? Zresztą, niech sobie ciągnie, ja na tym nie tracę ― wzruszył ramionami.

― Jesteś pewien?

― Ta. Jeździ tu i tam, czasem nawet da się z nim pośmiać... Wiesz, póki moim oficjalnym trenerem był Victor, to jakoś to wyglądało. Teraz zrobił się z niego grzyb, bo ukochany uczeń go wystawił.

― A...

― Weź przestań ― wzruszył ramionami. ― Nie mam dziesięciu lat, żebym nie rozumiał takich rzeczy. Jednych ludzi się lubi bardziej, drugich mniej, i nie zawsze można coś z tym zrobić.

✔️Just leave me alone!Stories to obsess over. Discover now