Prolog

774 39 22
                                        

Na samym początku chciałabym powiedzieć że jest to moje pierwsze fanfiction więc proszę o wyrozumiałość :) Za wszystkie błędy przepraszam. Miłego czytania ^^

_________________________________________

Ktoś kiedyś powiedział, że nieważne co się stanie, mam ufać swojemu instynktowi. Przez pierwsze lata próbowałam się tego trzymać, lecz z biegiem czasu zrozumiałam, że tacy jak ja nie mogą sobie ufać w stu procentach. Czemu? Urodziłam się  z nietypowym ciałem. Ciałem skazanym na grzech i cierpienie czyli inaczej... ciałem ghoula. Jakby na tym świecie było mało istot przyczyniających się do powolnej zagłady ludzkości. Od zawsze się za to nienawidziłam, z resztą kto by radował się z odbierania życia niewinnym istnieniom? Na pewno nie ja, ani nikt zdrowy na umyśle.

   Chciałam być jak mój ojciec, który codziennie zajadał się (podobno) pysznym ciastem i popijał go świeżym  mlekiem. Zamiast tego musiałam czekać aż matka wróci z miasta i przyniesie mi ludzkie ciało, które  niedawno jeszcze żyło i planowało sobie przyszłość. Teraz nawet na pomoc matki nie mam co liczyć. Zmarła gdy miałam dwanaście  lat. Po jej śmierci musiałam sama zapewnić sobie jedzenie, co wiązało się z koniecznością zabicią kolejnej niewinnej osoby. Mój tata... oferował mi pomoc, jednak odmówiłam. Nie chciałam by on też stał się potworem jak ja... . Musiał on bardzo kochać moją mame, że  pomimo tego kim była postanowił założyć z nią rodzinę i mieć dziecko.

Od kiedy ukończyłam czternaście lat raz w miesiącu chodziłam do miasta i wracałam z dużą torbą od środka przesiąkniętą ludzką krwią. Starałam się wtedy unikać taty a szczególnie  jego wzroku, co nie było trudne bo często musiał stawić się na służbę w wojsku i nie było go w domu. Mój ojciec był zwiadowcą i wspaniałym żołnierzem. Myślał on zarówno  o rodzinie jak i o dobrze kraju i jego mieszkańców. Nigdy nie pozostawił nikogo na polu walki i zawsze walczył do końca. Niestety zamordowano go na jednej z wypraw. Dostałam wtedy list od dowództwa. Tamtej nocy zabiłam siedem osób... . Tygodnie mijały a ja popadłam w trans. Zabiłam tyle ludzi, czasem nawet ghoule padały moją ofiarą co poskutkowało mutacją mojego kagune. Czy to lubiłam? Nie. Jednak zatraciłam się w tym. Nie umiałam przestać... . Dopóki nie dosięgnęły mnie konsekwencje mych czynów... .

Dwudziestego dziewiątego czerwca  wyszłam do miasta by uzupełnić zapasy żywności.
Weszłam w jedną z cichych uliczek, która była bardzo rzadko odwiedzana przez jakichkolwiek ludzi, jednak od czasu do czasu ktoś tamtędy przechodził. Ukryłam się więc za skrzynią, a po chwili zza rogu wyszedł niski mężczyzna koło pięćdziesiątki. Powoli uwolniłam swoje pierwotne kagune w postaci czterech macek i związałam swoje blond włosy w kitkę. Poczekałam moment po czym zaatakowałam. Ze łzami w oczach patrzyłam jak z tego człowieka    ulatuje życie. Jego oczy stały się szare i straciły blask a całe ciało zesztywniało i stało się cięższe. Chwilę później klęczałam nad nim i  próbowałam jak najwięcej mięsa upchać do dużej skórzanej torby.

Gdy już była pełna zapięłam zamek i podniosłam się z kolan. Założyłam płaszcz, który zawsze noszę ze sobą by ukryć plamy krwi na ubraniu. Nie jest on tak gruby więc dobrze się też sprawdza w upalne dni takie jak ten. Powoli zaczęłam zmierzać w kierunku wyjścia z alejki, rozpuszczając przy tym moje włosy, jednak drogę zastawiło mi czterech mężczyzn w mundurach żandarmerii. U jednego z nich wyczułam znajomą woń. Jego oczy zabłysły czerwienią, a ja na ten widok wypuściłam torbę z rąk i uwolniłam kagune. Skoczyłam na nich od razu zabijając najniższego żandarma. Gdy reszta spostrzegła, że ich towarzysz nie żyje od razu wzięli się do walki. Żołnierz, który okazał się ghoulem skoczył na mnie próbując przebić moje ciało jedną z długich błekitnych macek. Był jednak bardzo wolny co postanowiłam wykorzystać. Podcięłam mu nogi i w momencie, w którym lądował na ziemi przebiłam mu serce moim kagune. Oddał ostatnie tchnienie gdy ja zmierzałam w stronę jego kolegów, ale oni uciekli używając sprzętu do trójwymiarowego manewru i znikneli za budynkiem. Widzieli moją twarz... . Czyli teraz mam głeboko przesrane.
_________________________________________

No więc...... nie wiem co o tym sądzić *^*

Jak się podobało to proszę napisz komentarz =)

Jeszcze raz za błędy przepraszam :(

No to papatki :3



























Moja ciemna strona (SNK/TG) /w Trakcie KorektyStories to obsess over. Discover now