Nadszedł czas. Moja największa bitwa. A może jednak wojna?
Potrząsnąłem niewyraźnie głową, przechodząc przez próg drzwi kościelnych. Wszyscy goście już byli na miejscu. Każdy z nich skierował wzrok w moją stronę — czułem, jak moje serce przyspiesza. Po kilkunastu krokach ustałem. Widać, że się trzęsę? — pomyślałem z przerażeniem, przełykając ślinę. Spojrzałem ukradkiem ze swojego miejsca na panią Hudson, która uśmiechała się do mnie czule, uspokajająco. Później powędrowałem oczami ku postaci Molly, która zaciskała mocno usta, powstrzymując płacz. Na koniec spotkałem się ze wzrokiem mojego przyjaciela— przyjaciela... Och, jak długo jeszcze będę mógł tak go nazywać? Jego radosny grymas, tłumione wzruszenie i duma — jak długo to wszystko będzie należało do przyjaciela?
— Czy ty, Johnie Hamishu Watsonie... — mówił kapłan monotonnym, lecz donośnym tonem.
— Tak — odparł John.
Powiedział to tak lekko, jakby to było nic. Jego twarz wciąż zdobił uśmiech, a oczy były lekko wilgotne. Powstrzymywał się od łez, tak samo, jak robiłem to ja. Moje gardło ścisnęło się jeszcze bardziej, a serce mocniej zabiło. Uszczypnąłem się delikatnie w dłoń, sprawdzając, czy to nie jest sen.
— A czy ty...
Słowa kapłana nie docierały do moich uszu. W tamtym momencie słyszałem jedynie swój własny oddech i regularne bicie dzwonów w mojej duszy. Obserwowałem na zmianę wargi księdza, to wykrzywione w uśmiechu usta Johna. Odchrząknąłem cicho, aby nie zakłócić ceremonii. Twarz starszego mężczyzny zastygła. Przyszedł czas na odpowiedź. Bałem się. Moje ręce drżały, głos nie chciał opuścić gardła. Endorfiny mieszały się wraz z epinefryną w moim ciele. Teraz. Już.
— Tak — szepnąłem, łamiącym się głosem.
Goście zaczęli klaskać, wiwatować, niektórzy płakać. Ja patrzyłem jednak jedynie na Johna, który z nieukrywaną radością ocierał łzy szczęścia. Spojrzałem na jego silną dłoń, koncentrując całą swoją uwagę na pierścionku.
— Na mocy danego mi prawa, ogłaszam was mężem i żoną — ogłosił dumnie kapłan, po czym spojrzał na Johna.
Pani Hudson ustała na palcach, pociągnęła mnie lekko za ramię i wyszeptała mi na ucho z lekkim chichotem :
— Cudownie razem wyglądają, nieprawdaż, Sherlocku?
— Możesz pocałować pannę młodą.
Watson pochylił się nad Mary, całując miękko jej usta.
— Tak... — odparłem cicho z chrypką, nie odrywając oczu od młodej pary.
Po moim policzku zaczęły spływać słone łzy.
He. Hehe. Hehehehe.
Nie ma za co.
Also, nie pisałam takich krótkich miniaturek od kilku lat.
I chyba tak szybko tego nie powtórzę.
Chyba.
Bo reszta powinna być dłuższa.
...
Powinna...
YOU ARE READING
【Tak】 ||SHERLOCK||
Fanfiction...czyli opowiadanie o smutkach i miłostkach, krążących wokół związku pewnego detektywa i doktora wojskowego. ▬▬▬▬▬ Kategoria : fanfiction / romans Uwaga : Książka nie przedstawia całej historii krok po kroku; wydarzenia przedstawione są z o...
