Całą noc nie mogłam zmrużyć oka. Wciąż rozmyślałam o ofercie Rachel. Czy nie lepiej by było poszukać pracy w innej firmie? Nie natknę się bynajmniej na szefową. Ciekawe jak zareaguje, kiedy zobaczy mnie jutro w biurze. Do tego pracującą dla kogoś innego.
Z zamyśleń wyrwał mnie sygnał SMS. Już się domyślałam kto napisał.
'O siódmej widzę cie przed firmą. Masz być na czas.
Rachel'
Świetnie. Zacznę nową pracę nie wyspana i wpół przytomna.
Spojrzałam na zegarek. Boże, szósta.
Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Musiałam chociaż jakoś wyglądać. Może firmy nie zmieniam, ale pracę zdecydowanie.
Będąc projektantką zarabiałam spore pieniądze, dlatego też było mnie stać na drogie kosmetyki. Po piętnastu minutach spędzonych w łazience wyglądałam na wyspaną i gotową do działania.
Z domu wyszłam za pięć siódma. Na moje szczęście firma znajduje się po drugiej stronie ulicy, przy której mieszkam. W bramie stała już Rachel. Była ubrana w obcisłą sukienkę i szpilki w tym samym kolorze. Zawsze wyglądała czarująco.
Podeszłam do niej i z uśmiechem się przywitałam. Ona jednak nie była mną zachwycona.
- Wiesz która jest godzina? - wskazała zegarek na jej nadgarstku - Pięć po. Miałaś być równo o siódmej.
- Ależ Rachel, po co te nerwy, to tylko pięć minut - próbowałam ją uspokoić, jednak sama wiedziałam, że praca to nie szkoła. Tutaj nawet pięć minut ma duże znaczenie.
- Ktoś ci pozwolił mówić do mnie po imieniu? - złapała mnie za nadgarstek i zaczęła ciągnąć w kierunku dużego, srebrnego samochodu - zresztą, później porozmawiamy. Wchodź.
Stałam chwilę wpatrzona w auto. Przecież miałam pracować u niej w biurze. Nie rozumiałam, gdzie jedziemy. I do czego ta praca w ogóle zmierza. Jednak stawiając w życiu na ryzyko, byłam skłonna się o tym przekonać.
Wsiadłam do samochodu. Zajęłam miejsce na tylnim siedzeniu, natomiast Rachel usiadła z przodu. Już na wstępie przy obcej osobie musiała mnie skarcić.
- Dlaczego nie otworzyłaś mi drzwi? Po to chyba jesteś, tak? - z początku ze skruchą pokiwałam głową, jednak po chwili uzmysłowiłam sobie, że Rachel przesadza.
- Od tego masz chyba kierowcę, tak? - rzuciłam oburzona. Ona jednak nie zwróciła na to uwagi.
Całą drogę nie odezwała się do mnie ani słowem. Prowadziła dyskusje z kierowcą, a ja wpatrywałam się w szybę i mijający las. Nie mam pojęcia dokąd mnie wiozła. Z każdym kilometrem byłam coraz bardziej zdenerwowana.
W pewnym momencie samochód stanął. Rachel jednak nie wysiadła. Dopiero po chwili zrozumiałam o co jej chodzi.
Zażenowana podeszłam do przednich drzwi. Zastanawiałam się czy nie stuknąć w szybę i zakpić z niej, jednak była wystarczająco zdenerwowana. Otworzyłam jej drzwi od niechcenia, po czym odeszłam wykonać telefon.
Sama nie wiem co tego dnia we mnie wstąpiło. Zwykle tak się nie zachowywałam. Po pierwsze, pilnowałam się każdego obowiązku. Po drugie, zawsze w nowej pracy starałam się dobrze wypaść. Po trzecie, nigdy w życiu nie kpiłam z żadnej pięknej kobiety. Choć piękna to za mało. Cudownej. Wspaniałej...
- Melanie co ty robisz!? Podejdź do mnie, już - stanowczo powiedziała kobieta wyjmując przy tym paczkę papierosów.
Szybkim krokiem udałam się w jej stronę.
- Nie mogę zadzwonić? - rzuciłam pretensjonalnym tonem. Zachowywałam się jak kapryśna gówniara, której rodzice zabronili iść na imprezę.
- Chodź za mną - ponownie nie zwróciła uwagi na to, co powiedziałam.
Zaczęła prowadzić mnie w kierunku czarnej bramy, paląc przy tym papierosa. Ogród znajdujący się za nią był cudowny. Z fascynacją oglądałam te wszystkie kwiaty, nie znane mi dotąd rośliny. Za tym cudownym miejscem znajdowała się ogromna willa. Chwilę później przekroczyłyśmy jej próg.
- Ty tu mieszkasz? - spytałam zszokowana.
Przecież zarabiałam tyle co ona, a nie stać by mnie było na choćby połowę tego cudownego miejsca.
Odpowiedzi na pytanie jednak nie usłyszałam. Zdjęłam buty i pokierowałam się za Rachel na pierwsze piętro.
Znajdowały się tam cztery pary drzwi. Trzy białe, jedna czarna. Przekroczyłyśmy jedne z białych. Pokój który znajdował się za nimi nawet mi się nie śnił. Ogromne łóżko wodne, drogie meble, kosztowne drobiazgi. Lampki ze złota. Przecież Rachel była milionerką.
- Dobrze, więc posłuchaj. Na wstępie od razu powiem, że willa jest moja, a skąd wzięłam pieniądze raczej się nie dowiesz - oparła się o komodę, po czym kontynuowała swoją wypowiedź - jesteśmy tutaj, ponieważ co drugi tydzień pracuję w domu. Wczoraj wyjątkowo musiałam przyjść do firmy. Chyba zdążyłaś się zorientować, że nie zawsze przychodziłam.
Dopiero teraz wszystko mogłam sobie przeanalizować. Racja, przecież pracowała w kratkę.
- Co do sytuacji z samochodu i spóźnienia. Masz słuchać się moich reguł, a za drobne przewinienia w stosunku do mojej osoby, przepraszać. I nie będziesz zwracała się do mnie po imieniu - skrzyżowała ręce na piersiach wyraźnie poirytowana moim dzisiejszym zachowaniem.
- Więc jak mam się zwracać? - spytałam z uprzejmością w głosie.
- Powiedz mi, co proponowałaś swojej byłej szefowej? - podeszła do mnie, po czym szarpnęła mnie mocno za włosy. Nie spodziewałam się tego, jednak nie protestowałam.
- Żeby została moją Panią - płonęłam ze wstydu. Jednak wiem, że to o to jej chodziło.
- Więc może zostanie nią kto inny? - szepnęła z ironicznym uśmieszkiem, po czym rzuciła mnie na łóżko.
Z łatwością zerwała ze mnie wszystkie ubrania, a następnie wpiła się w moje usta. Z namiętnymi pocałunkami schodziła coraz niżej. Zatrzymała się na sutkach, które zaczęła przygryzać. Byłam cała mokra, w życiu się tego nie spodziewałam. Po chwili wsadziła we mnie dwa palce i zaczęła nimi energicznie poruszać. Kiedy byłam bliska orgazmu ona przestała. Złapała mnie za nadgarstki, tym samym unieruchamiając mi ręce, żebym nie dokończyła sama.
- Proszę... - mamrotałam. Byłam napalona i rozwścieczona. Wiem, że przerwała celowo.
- O co prosisz, suko? - docisnęła moje ręce do pościeli. Wyzwisko wcale mnie nie zaskoczyło. Wręcz jeszcze bardziej napaliło.
- Błagam Pani, daj mi dojść - prosiłam prawie przez łzy.
Rachel się tylko uśmiechnęła i spowrotem wsadziła we mnie palce.
Orgazm nastąpił w błyskawicznym tempie. Po raz pierwszy czułam, że będę miała najlepszą pracę jaką mogłam sobie wymarzyć.
Kobieta wstała i udała się w kierunku drzwi.
- Jak się ubierzesz przyjdź do mojego biura. Znajduje się na przeciwko - rzuciła bez emocji i zniknęła za progiem.
Chwilę leżałam nie dowierzając w to co się właśnie stało. Ta cudowna kobieta mnie przeleciała. Do tego w takim miejscu. I będę dla niej pracować.
Podekscytowana zaczęłam się ubierać. Po chwili tak jak kazała, udałam się do pokoju na przeciwko. Rachel siedziała już przy swoim biurku pisząc coś na komputerze.
- O jesteś - powiedziała nie spuszczając wzroku z monitora.
- Wciąż nie rozumiem - usiadłam na krześle przed nią.
- Czego nie rozumiesz? - spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Chyba wydawało jej się, że wszystko już jest dla mnie jasne.
- Wciąż nie znam reguł pracy, co ja mam właściwie robić. I czemu mnie przeleciałaś? - sama nie wiem, dlaczego zadałam to pytanie. Korciło mnie.
- Na każde skinienie - przewróciła oczami - już ci mówiłam. A co do pytania, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Wciąż mówiła to jedno zdanie. "Na każde skienienie". Tylko czym dla niej jest każde skinienie.
- Ale ja nie jestem dziwką do ruchania, której będziesz płaciła za seks - powiedziałam z podniesionym glosem.
Rachel w błyskawicznym tempie zrzedła mina.
- Posłuchaj mnie uważnie, bo dwa razy powtarzać nie będę - wstała oburzona i rzuciła mi pogardliwe spojrzenie - Nigdzie nie wspominałam, że będę płacić ci za seks. Seksu musisz chcieć, a wszystko na to wskazuje. Za dziwkę uważasz się sama i nie wciskaj mi, że tak nie jest. Ja lubię zadawać ból i czerpać rozkosz z cierpienia innych, a ty uwielbiasz doznawać bólu i upokorzenia. Zgrywamy się idealnie, nie sądzisz? A teraz wyjdź. Zdenerwowałaś mnie. Zajmij się sobą, pooglądaj telewizję. Co chcesz.
W sumie miała rację. Za dziwkę uważałam się sama. I oskarżyłam ją o coś takiego. Zachowałam się beznadziejnie. A może i nie? Sama już nie wiem.
- Przepraszam - rzuciłam ze skruchą w głosie i opuściłam biuro.
ESTÁS LEYENDO
Na Każde Skinienie | LLS
RomanceMelanie nigdy nie potrafiła związać się z nikim na dłużej niż jedną noc. Przez swoje fantazje odtrącała każdą kobietę. Jednak tracąc pracę natknęła się na Nią. Dotychczas znały się jedynie z widzenia, choć ich biura oddzielała jedynie ściana.