Rozdział I (+Prolog)

2.7K 24 1
                                        

Odkąd pamiętam uwielbiam ból. Ból, cierpienie, poniżenie. To mnie spełnia, albo wypełnia. Tak, to dobre słowo. Wypełnia całą mnie.

Miałam mnóstwo dziewczyn, jednak żadna nie podzielała moich fantazji. Co mi po słodkim, waniliowym seksie? Gdzie tu podział na role? Dominacja, uległość. O sadomasochiźmie dowiedziałam się w ostatniej klasie szkoły podstawowej. Od tamtego momentu poczułam, że mogę być sobą. Mogę się spełnić.
Jednak sama tego nie uczynię.

Zaczęłam chodzić do clubów. Podrywałam dziewczyny, spałam z nimi, a później mówiłam im o swoich fantazjach. Co robiły? Uznawały mnie za wariatkę i odchodziły. Absurd. Jestem całkowicie normalna.

Jednak trafił się ten jeden wyjątek. Kobieta, która zmieniła mnie. Pokazała, że każdą granicę da się przekroczyć jeżeli się tylko w to uwierzy. Pracowałam z nią cztery lata. Jej gabinet umieszczony był obok mojego. Znałyśmy się tylko z widzenia, nigdy nawet bym nie pomyślała, że może być bezwzględną sadystką. Osobą, której potrzebuje.

To było bodajże piętnastego sierpnia. Szefowa wezwała mnie na rozmowę, a mi... Kompletnie odwaliło. Normalnie tak się nie zachowuję, ale w tamtym momencie nic się dla mnie nie liczyło. Ani praca, ani pieniądze. Ta kobieta coś w sobie miała, pociągała mnie od samego początku. W głowie uroiłam sobie milion scen kiedy nade mną dominuje, kiedy jej się oddaję.
Poprawiłam koka i weszłam wolnym krokiem do gabinetu.
- Chciała mnie Pani widzieć - w naturze miałam traktowanie kobiet z ogromnym szacunkiem. Choć co jak co, to była moja szefowa.
- Chciałam tylko oznajmić, że masz szansę na awans, jednak... - nie miałam pojęcia, co do mnie mówi. W tym momencie ważne było dla mnie tylko to, by ją pocałować.
- Melanie, czy ty mnie słuchasz!? - nie zwracałam uwagi na każde jej słowo. Zachowywałam się jak opętana.
W pewnym momencie podeszłam do niej i objęłam ją w pasie. Zaczęłam namiętnie całować jej wargi.
- Zostaniesz moją Panią? - wypaliłam bez zastanowienia i powróciłam do pocałunków.
Byłam jak w transie. Miałam nadzieję, że jej się spodoba, jednak jak bardzo się pomyliłam...
W pewnej chwili odepchnęła mnie od siebie. Była zszokowana. Przez chwilę nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. W końcu jednak do mnie podeszła.
- Wyjdź - wskazała ręką drzwi - natychmiast. Zwalniam cie. Czy ty masz dziewczyno godność? Ja mam męża, dzieci. Powinnaś się leczyć.
- J-ja przepraszam Panią, nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło... J-ja - zaczęłam się jąkać. Dopiero po chwili dotarło do mnie co zrobiłam. Jednak czy to moja wina? Nie panowałam nad tym. To był impuls, któremu uległam.
- Masz dziesięć minut na opuszczenie budynku, w przeciwnym razie wezwę ochronę - jej ton głosu mówił sam za siebie. Nie żartowała. Zostałam zwolniona.
Ze skruchą opuściłam gabinet i udałam się do siebie zabrać rzeczy. Nie dane mi było jednak dojść do biura. Idąc korytarzam ktoś złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w kierunku łazienki. To była Rachel. Pracowała obok mnie, nigdy nie miałyśmy okazji porozmawiać.
Zatrzasnęła za sobą drzwi, po czym podeszła do mnie i przywarła mnie do ściany. To było jak we śnie. Dopiero teraz zauważyłam jaka cudowna była Rachel. Jej kruczoczarne długie włosy i błękitne oczy... Blada cera, umięśniona sylwetka. Była idealna.
- Podsłuchałam twoją - odchrząknęła - rozmowę. I tak się składa, że straciłam asystentkę.
- Co w związku z tym? - nie wiedziałam co zrobić. Odepchnąć ją od siebie i wyjść czy posłuchać do końca. Jawnie było widać, że oferuje mi pracę.
- Chyba aż taka głupia nie jesteś, by się nie domyślić - zakpiła.
W sumie ona też nie powinna być taka głupia, żeby nie zauważyć w tym sarkazmu.
- Jakieś reguły? Zasady? Co mam robić? - wypytywałam przygryzając wargę. Zawsze chciałam być czyjąś prywatną asystentką. Do tego takiej pięknej kobiety.
- Na każde skinienie - puściła mi oczko i odeszła.
Nie zrozumiałam o co jej chodzi. Jednak czułam, że to będzie coś więcej niż zwykła, papierkowa robota. I w najbliższym czasie miałam się o tym przekonać.

Na Każde Skinienie | LLSStories to obsess over. Discover now