Moja. Tylko moja. Zabić ich. Wszystkich.
Ze snu wybudził mnie budzik. Znowu śniłem o niej. Mojej ukochanej. Byliśmy razem,tacy szczęśliwi. Na zawsze. Nie mogłem sie doczekać kiedy znowu ją zobacze. Tak bardzo tęskniłem za jej widokiem. Sięgnąłem z szafki nocnej jej zdjęcie i pogładziłem palcem z uśmiechem.
-Już niedługo będziemy razem,moja śliczna.- zamruczałem cicho,po czym wstałem i poszedłem do łazienki,żeby sie przygotować. Musiałem wyglądać jak najlepiej dla niej.
***
Po śniadaniu wyszedłem z domu i ruszyłem do szkoły. W mojej głowie wciąż była ona,a na mojej twarzy gościł błogi uśmiech. Nagle podszedł do mnie mój przyjaciel,Daniel.
-Cześć Jai.- przywitał sie. Był w dobrym humorze.
-Cześć.- odparłem,idąc dalej.
-Znowu z głową w chmurach?- spytał,kręcąc z rozbawieniem głową. Dlaczego go to bawi? On nie zrozumie mnie i moich uczuć. Zmienia dziewczyny jak rękawiczki,czym ja osobiście gardze,ale mu tego nie mówie.
-Możliwe.- odpowiedziałem,wzruszając ramionami. Nagle zauważyłem ją. Szła z koleżankami. O czymś rozmawiały i sie śmiały. Jej piękny uśmiech... Gdybyś tak sie śmiała do mnie...
Westchnąłem i wszedłem na teren szkoły. Wszyscy stali w małych grupkacha i żywo rozmawiali o codziennych problemach. Podszedłem do swojej szafki,która mieściła sie niedaleko jej. Na początku roku zamieniłem sie nią z Danielem,dzięki czemu mogłem być bliżej mojej Megan i podsłuchać czy czasem nie mówi o mnie. Uważnie przysłuchiwałem sie jej rozmowie z Chelsey.
-Beau zaprosił mnie na randke- powiedziała podekscytowana.
-TEN Beau? Ze starszej klasy?- miałem wrażenie,że Chels zaraz sie posika z ekscytacji. Dziewczyny. Brunetka pokiwała głową z wielkim uśmiechem na twarzy. To JA powinienem wywoływać u niej taki uśmiech. -To świetnie! Wpadne do Ciebie wieczorem i pomoge sie przygotować. Musisz wyglądać szałowo!- zapiszczała cicho,po czym rozległ sie dzwonek.
Oburzyły mnie słowa Chelsey. Megan nie potrzebowała żadnych upiększeń,wyglądała pięknie bez żadnego starania sie. Ta cała Chelsey zaczynała mnie irytować,ale nią zajme sie później,nie mam teraz na nią czasu. Musze sie zająć teraz Beau. Nie miał prawa umówić sie z moją Meg na randke. Dopilnuje,żeby na nią nie dotarł. Chodził do równoległej klasy,mieliśmy razem wf. Wydawał sie dobrym kumplem. Jaka szkoda,że musi odejść.
***
Po lekcjach czekałem aż Beau wyjdzie ze szkoły. Gdy go zauważyłem,bez wachania ruszyłem za nim. Na moje nieszczęście kawałek szedł z kolegami,więc musiałem poczekać,co mnie denerwowało. Nienawidziłem czekania. W końcu się rozdzielili i mogłem przystąpić do działania. Podszedłem bliżej do chłopaka,wyciągnąłem strzykawke napełnioną środkiem usypiającym i wbiłem w jego szyje,mocno przytrzymując go drugą ręką. Na szczęście był troszke niższy ode mnie,nie musiałem wkładać w całą akcje jakiegoś większego wysiłku. Ciemniść ułatwiła wszystko. Zaciągnąłem go do swojego domu i ukryłem w piwnicy. Byłem sam w domu więc to mi na ręke. Mieszkam tylko z ojcem,którego wiecznie nie ma,prawie wogóle go nie widze. W sumie to nie przeszkadza mi to,nie potrzebuje go. Czekałem aż brunet sie obudzi. Kiedy to zrobił,rozejrzał sie przerażony po pomieszczeniu i zaczął sie szarpać. Niestety,nie mógł sie ruszyć,gdyż był skuty i przywiązany do rury. Nagle zauważył mnie.
-Ccco ja tu robie?- spytał przerażony. Bawiło mnie to. Mężczyzna sie nie boi,a on najwyraźniej nim nie jest.
-Chciałem troche sobie pogadać o Megan.- powiedziałem od niechcenia,wzruszając ramionami. Chłopak zrobił jeszcze przerażoną mine,jakby o czymś zapomniał i właśnie sobie o tym przypomniał.
-Meg..randka.-powiedział cicho,na co zacisnąłem szczęke. Czułem narastającą we mnie furie.
-Tak,wiem. Dlatego tutaj jesteś i raczej długo stąd nie wyjdziesz,o ile wogóle Cie wypuszcze,w co wątpie.- uśmiechnąłem sie chamsko. Beau otworzył szeroko oczy i głośno przełknął śline.
-Nnnie prosze,jja odwołam to spotkanie z Megan i nie odezwe sie już do niej nigdy,ja nawet na nią nie spojrze,pprzysięgam.- mówił gorączkowo. Płaszczył sie przede mną,co było żałosne. Jak bardzo słaby musiał być,że był gotów błagać na kolanach? Miał pecha,bo nie ufam ludziom i błaganie mnie nie wzrusza.
-Wystarczy Twoja nieobecność na tej randce,którą Ci zafundowałem,przyprowadzając Cie tu. Chętnie załatwiłbym sprawe od razu,ale nie mam na to ochoty. Poza tym mamy dużo czasu.- zaśmiałem sie kpiąco i wyszedłem,zostawiając za sobą wydzierającego sie w niebogłosy chłopaka. Na odchodne dodałem:
-Zachowaj te krzyki na potem. Bardziej Ci sie przydadzą.
***
a/n witam z nowym projektem. tym razem go zostawiam na stałe,nie zniknie tak szybko bez obaw😂. jestem strasznie nim podekscytowana,to coś zupełnie dla mnie nowego i jestem zadowolona z tego pomysłu. podsunęła mi go gra: Yandere Simulator,tylko że zamieniłam role😈. mam nadziejd,że pokochacie to ff tak jak ja,szczerze? jestem dumna i je uwielbiam. także enjoy i see u 👑
YOU ARE READING
senpai ♤jai brooks♤
Fanfictiongdzie to on jest yandere story by me,fairlybrooks® all rights reserved,2016©
