Delikatny powiew wiatru, sprawiał, że na ustach chłopaka siedzącego na huśtawce, pojawiał się promienny uśmiech. "Chwila idealna", jak sądził tak też było. Po chwili spojrzał w dół na leżącego na jego kolanach, anioła. Drobny chłopak, o lekko rozchylonych wargach, drzemał sobie w najlepsze zachowując pełen spokój i miarowy oddech. Ideał chłopaka, którego tak bardzo pragnął. Chciał go codziennie widzieć w swoich objęciach, uśmiechniętego, całującego jego wargi. Marzył o tym już od dawna, jednak nie miał odwagi, powiedzieć swojemu aniołowi o jego nadzwyczajnych uczuciach, skierowanych w jego stronę. Świadomość tego, że ich prywatność będąc w zespole była minimalna, dobija chłopaka w głębi najbardziej. Wiedział na co się pisze, chcąc spełniać swoje marzenia, jednak nie był świadom tego, że na jego drodze stanie on... Niejaki Byun Baekhyun. Na ustach chłopaka jednak po chwili pojawił się ponownie uśmiech, a wszystkie przemyślenia poszły z wiatrem, gdy ujrzał przebudzającego się Baekhyuna. Chłopak, leżący na jego kolanach, przetarł oczy drobnymi złożonymi w piąstki dłońmi, po czym spojrzał na większego.
-Witaj Chanyeol, nie sądziłem, że możesz być tak wygodny. Chwila odpoczynku od wszystkiego, a jednak robi swoje.- wyszeptał starszy o kilka miesięcy chłopak, by następnie podnieść się do siadu i rozejrzeć.
-Japonia. Muszę dodać, że w ciekawy sposób nas tutaj przyjęli. Prawdę mówiąc Channie, nie sądziłem, że już pierwszego dnia, przed koncertem, będziemy mogli zaczerpnąć świeżego powietrza, leżąc tutaj na tej huśtawce.- przyjemny śmiech wydany przez chłopaka, rozniósł się na cały teren ogródka w którym się znajdowali. Chanyeol jedynie objął młodszego i bez słowa, ucałował jego policzek. Zawsze przy Baekhyunie brakowało mu słów. Niby taki wesoły chłopak, potrafiący rozbawić cały zespół, a tu jednak, nie wiedział co powiedzieć. Ku jego zaskoczeniu, Baekhyun po raz pierwszy, nie robiąc tego nigdy, wdrapał się na jego kolana i siedząc na nim rozkrokiem, dłońmi objął mocno jego ciało, przylegając równocześnie do niego. Czuł się bezpieczny, bardzo bezpieczny, jak mało kto. Natomiast zdezorientowany Chanyeol z początku jedynie wpatrywał się w chłopaka i wiedząc, że jego intencje są czysto przyjacielskie, westchnąwszy ciężko, po dłuższej chwili ułożył dłonie na jego biodrach.
-Chanyeol-ah, nawet nie wiesz jak bardzo ważny możesz dla mnie być.- szepnął Baekhyun, czując po chwili jak ciało chłopaka na którym się znajduje, drży.
-C-co mówisz Baekhyun?- zapytał blond włosy chłopak, układając w głowie scenariusze tego, co w chwili obecnej mógł mu odpowiedzieć niejaki Byun.
-No jak to co? Jesteś dla mnie najważniejszym przyjacielem w całym zespole. Chanyeol przecież to właśnie ty a nie kto inny cały czas mnie wspiera, otacza troską gdy gorzej się czuje, śpi ze mną gdy jestem przerażony po wcześniejszym oglądaniu horrorów z Sehunem, to ty mnie karmiłeś gdy nie byłem w stanie podnieść się z łóżka, ty tuliłeś gdy mój chłopak okazał się zwykłym chamem. Zawsze Chanyeol, zawsze jesteś obok mnie, to takie piękne. - oznajmił Byun, podczas gdy Parka zabolały te słowa. Tak, spodziewał się bowiem czegoś innego, miał bowiem małą chociażby nadzieję, że młodszy powie mu jak bardzo go kocha. Z jego rozmyślań, wyrwała go znajdująca się na jego policzku dłoń Baekhyuna. No tak, przecież musiał go jakoś sprowadzić na ziemię.
-Baekhyun to słodkie co mówisz, cieszę się, że masz mnie za najlepszego przyjaciela i mam nadzieję, że tak zostanie.- kłamał, zdecydowanie kłamał. Ale co miał zrobić? Najprawdopodobniej to tylko on, a nie jego "przyjaciel", pragnął się z nim całować, przytulać, kochać, budzić rano w tym samym łóżku. Ale przecież to nie ma sensu, prawda? Dla Baekhyuna jest nikim więcej, niż zwykłym przyjacielem od serca. I znów Chanyeol popadł w amok spowodowany, jego dotkliwymi myślami, które krążyły wokół niego niczym małe ptaszki, jeśli tak to można było określić.
-Chan, Chan, Chan! Ocknij się debilu! Co się z tobą ostatnio dzieje?- krzyknął Baekhyun wiedząc, że jego przyjaciel, już od dawna zachowywał się w tak dziwny sposób, a konkretnie odpływał w inny świat. W pewnym sensie fascynowało to Byuna, ponieważ Chanyeol w takim stanie, robił się bardzo ciekawy i był ciężki do rozgryzienia. Ciekawość chłopaka czasem tego powodem, była nie do zniesienia, jednak starał się tego nie pokazywać, choćby w żaden najmniejszy sposób. Po chwili te piękne, brązowe oczy chłopaka, zostały skierowane na niego. Mimowolnie się uśmiechnął.
-Nic nie dzieje, jestem nadzwyczaj zdenerwowany, zbliżającym się koncertem, nic szczególnego Baekhyun. -oznajmił Chanyeol starając się brzmieć jak najbardziej pewnie swoich wypowiedzi. Jednak widział w oczach Baekhyuna iskierkę bezradności. Wiedział, że mu nie wierzy. Chwila ciszy ze strony Baeka, zdecydowanie go denerwowała przez co po chwili, łapiąc go pod uda; podniósł się i trzymając go na rękach bezdźwięcznie zaśmiał. Z początku Byun zamarł, nie wiedząc co się dzieje, jednak po chwili wybuchnął gromkim śmiechem. Ostatnio coraz częściej starał się być otwarty dla niejakiego Chanyeola, chcąc za wszelką cenę, dowiedzieć się co chodzi po głowie Parkowi. Czy dobrze robił? Sam nie miał ku temu pewności.
-Chanyeol-ah, zanieś mnie do hotelu. Za 3 godziny koncert i musimy jakoś na nim wyglądać.- Chanyeol słysząc te słowa przyjaciela, aż zagryzł wargę. Wiedział bowiem, że młodszy znów będzie wyglądać jak anioł, z którego przez cały koncert nie będzie potrafił spuścić wzroku. Ostatnio bowiem coraz częściej, przyłapywał się gdy kurczowo obserwował wyginające się seksownie ciało Byuna w rytm bijącej od głośników muzyki. Wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że czasem był obserwowany przez kilkadziesiąt a nawet więcej od tysięcy do miliona ludzi. Nie chciał się jednak tłumaczyć dlaczego, wciąż obserwuje Baekhyuna przez co gubi się raz na kilka kroków w rytmie muzyki. Wystarczyło mu bowiem, samo dziwne spojrzenie managera, stojącego za kulisami.
Po chwili jednak znów miał za zadanie opamiętać swoje myśli; by móc ruszyć w stronę hotelu, trzymając na rękach drobne ciałko chłopaka. Czy ktoś wiedział o jego uczuciu, skierowanym w stronę Byuna? Owszem, wyjątkiem w całym zespole był niejaki Oh Sehun, który skrycie podkochiwał się w Luhanie. To właśnie on pierwszy, by móc oddać się chwili wyrzucenia z siebie wszystkiego, przyznał się Parkowi o swojej orientacji. Zadowalającym faktem było to, że chłopcy pomimo najmniejszego zwątpienia zawsze się wspierali.
-No to jesteśmy na miejscu.- oznajmił Chan, po chwili otwierając drzwi wejściowe wielkiego budynku do przedziału pokojowego. Wchodząc do środka, poczuł miękkie wargi dotykające jego policzka, które miały za zadanie złożyć mu krótkiego całusa. Przyjemne i tak rzadkie ze strony Byuna, przez co serce Chanyeola zabiło szybciej, jednak musiał je uspokoić.
-Dziękuję Channie!- mruknął po chwili do jego ucha przyjaciel, po czym zsuwając się z jego rąk, posłał mu delikatny uśmiech i udał się do swojego pokoju. Chanyeol już wtedy obserwował jak Byun zgrabnie się porusza, a wyobrażając sobie jak będzie wyglądać za niespełna trzy godziny, zagryzł wargę, przymykając oczy.
Zapowiada się zdecydowanie długa noc...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Skarby, powracam w wielkim stylu. Opowieść miała być na innym koncie, lecz przypomniałam sobie w ostatniej chwili tutaj sobie hasło więc powracamy! Mam nadzieję, że będzie się wam podobać.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Nietrwałość
Fanfic"Moja nieświadomość próbowała tulić mnie do snu, kiedy Twoje dłonie były zajęte kimś innym." Chanyeol nie wierzył w szczęśliwe zakończenia, dlatego choroba jego miłości sprowadzała go na złe drogi, nawet pomoc przyjaciół nie mogła nic zdziałać...
