Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

rozdział pierwszy

154 27 46
                                        

Związała długie blond włosy w ciasny kucyk, dopiła kawę i zabrała kluczyki ze stołu, trzasnęła drzwiami, a po chwili już jej nie bylo. Czekając na windę i co chwila zerkając na zegarek, zaczęła się niecierpliwić. Cóż, faktem jest to, iż Alice nigdy nie była rannym ptaszkiem, a jej pracodawca jak i koledzy z pracy doskonale o tym wiedzieli. Ale przecież czego spodziewać się po młodym dorosłym, dopiero wchodzącym w życie? Zdenerwowana zaczęła głucho wybijać rytm piętnastocentymetrowymi szpilkami. Poprawiła nerwowo okulary. Dopiero w dość przestronnej windzie odetchnęła z ulgą pisząc wiadomość do swojej przyjaciółki z pracy.

Do: Catarina
Od: Alice
Zaspałam.

Mimo, że razem z brunetką pracowały w jednym biurze, nie konkurowały ze sobą. Catarina zajmowała się raczej papierokowymi sprawami, które Alice zupełnie nie interesowały. Umawianie się z modelami i ich menedżerami na sesje.. nie, to nie było dla niej. Młodsza dziewczyna od zawsze chciała zajmować się fotografią, miała ku temu powody. Dzięki jej zdolnościom zatrudniła się w jednej z najlepszych firm promujących fotografów - Lens. Jednak zawsze mówiła, że to dopiero początek jej kariery. Faktem jest to iż dziewczyna była cholernie ambitna. Po chwili usłyszała wibrowanie w kieszeni czarnych, obcisłych spodni. Tak czy siak mimo znaczących różnic w charakterze, jak i w wyglądzie, dziewczyny uzupełniały się idealnie.

Od: Catarina
Do: Alice
Dzień bez spóźnienia Davidson - dniem straconym.

Blondynka parsknęła śmiechem cichutko i kręcąc głową szybkim krokiem wyszła z budynku.

Blond włosy chłopak leżał rozwalony na luksusowej kanapie zastanawiając się nad tylko jemu znanymi sprawami. Zamyślony, nawet nie zauważył tego, że prawie dostał piłką od kosza w głowę. Sprawcą tego nieudanego zamachu był Calum Hood, basista ich popularnego zespołu. Mowa tu oczywiście o 5 Seconds of Summer, no bo przyznajmy szczerze ta kapela ujęła w jakiś sposób każdego. Znudzony brunet nie wiedział czym ma się zająć. Michael był zajęty graniem na konsoli, co po pewnym czasie nudziło się Hood'owi, a Irwin'a gdzieś wcięło. Za to Hemmings potrzebował chwili odpoczynku. Ale trzeba pamiętać, że milczący Luke - to irytujący Luke, jak to mówią jego przyjaciele. Jednak faktycznie, chłopak miał najwięcej ostatnimi czasy na swoich barkach w zespole. Ich manager Matt uparł się, jakoby to właśnie blondyn miał zostać nową twarzą marki Stussy. A i ta firma przyjęła to bardzo entuzjastycznie. Przez co grupa miała spore problemy. Cała "kampania" nie wiadomo ile będzie trwała. "Tydzień.. dwa tygodnie?", - tak przynajmniej uważał Matt. Jednak wiadome było to, iż na bank Stussy będzie truć im dupy cały czas. Calum bał się co będzie się działo przez ten tydzień, czy kilka tygodni. Luke..ostatnio był z "lekka" nerwowy i może "troszeczkę" wredny i niemiły, co niestety odbiło się na biednym chłopaku, który tylko próbował mu robić zdjęcia. Przez tą okoliczność zostali na ten czas bez fotografa, ale nie na długo.
- Słuchajcie! - powiedział Ashton energicznie wchodząc do pokoju, na co chłopcy leniwie podnieśli głowy, a Calum wstał i krzyknął rozkładając ręce.
- No, coś się w końcu dzieje! -

- Słyszałam, że podobno Lena dostała jakieś 'zlecenie' - oznajmiła blondynka rzucając torbę na biurko i siadając, a raczej wskakując na krzesło obrotowe.
- taa, u jakiejś firmy na kilka miesięcy - mruknęła czarnowłosa patrząc na przyjaciółkę - i tak tej suki nie lubię - wzruszyła ramionami, na co Alice zaczęła chichotać, a po chwili odrzuciła głowę w tył na oparcie wybuchając śmiechem.

Przeglądając Facebook'a i różne bezmózgie portale plotkarskie blondynka usłyszała donośny głos Evy - sekretarki szefa.
- Alice! Do biura - ryknęła tak, że za pewne większość pracowników usłyszało.
- Świetnie - burknęła cicho dziewczyna odpychając się od mebla.
Wstała leniwie i powlokła się do drzwi, odprowadzona współczującym wzrokiem Catariny. Jednak ona coś wiedziała, Davidson czuła to. Idąc korytarzem i witając się z różnymi ludźmi zastanawiała się o co chodzi. Czy coś zrobiła? Nie, dawno nic nie przeskrobała. Może pochwała? Wzruszyła lekko ramionami kiedy Robb z księgowości o coś ją zapytał. A zresztą zobaczy co będzie od niej chciał Eric Evans. Stanęła przed jaskinią smoka i westchnęła łapiąc się ręką za głowę. "Spokojnie, przecież byłaś tu nie raz, nie dwa", pomyślała bawiąc się włosami. Zapukała. "Raz, dwa, trzy". Weszła w najgorszym momencie w jakim mogła wejść.

Przed jej wzrokiem ukazał się Eric "pożerający twarz" Leny. "Teraz wiadomo jak dostała zlecenie, a ten kutas jeszcze kilka dni temu chciał zaprosić mnie na kawę", pomyślała gorzko blondynka. Rudowłosa i Evans nawet nie zauważyli jej przybycia. Chrząknęła cała czerwona, na co para oderwała się od siebie. Lena uciekła chichocząc z pokoju, a mężczyzna kiwnął lekko głową pokazując przy okazji nią na fotel.
- Usiądź, proszę - powiedział lekko zachrypniętym głosem.

- Kiedy ma tu przyjechać? - zapytał podekscytowany Hood, zespół właśnie miał taką małą naradę. Blondyn spojrzał jeszcze raz na jej zdjęcie, a po chwili na manager'a.
- Za dwa dni, macie ją odebrać. Dokładnie o 11. Lepiej będzie jeśli od razu was pozna - stwierdził na co chłopcy kiwnęli zgodnie głową.
- Przecież ona jest od nas młodsza - zmarszczył brwi Michael. - Myślałem, że jest starsza. A jest w twoim wieku Luke. - zaśmiał się, przeglądając jej papiery. Znów Hemmings podążył wzrokiem do jej pełnych ust, zadziornego noska i wysepki dość uroczych piegów.
- Nie obchodzi mnie to - wzruszył tylko ramionami.

***
Za nami pierwszy rozdział, dziękuje Wam za czytanie (jeśli ktoś to w ogóle przeczyta) mimo, że krótki rozdział mam nadzieje, że się spodobało i dacie gwiazdkę czy może dodacie do biblioteki te opowiadanie. Mam również nadzieje, że bohaterzy zostaną mile przyjęci! 872 słów.
Dziękuje

exam | lrhStories to obsess over. Discover now