I don't want your body
But I hate to think about you with somebody else
Our love has gone cold
You're intertwining your soul with somebody else
O MÓJ BOŻE! JAKIM CUDEM JEST 18.40?!
- Przecież mówiłam wam, że umówiłam się z Gabby na 19 do kina!!! Czy tak trudno było mnie obudzić skoro widziałaś, że usnęłam. Ugh!
Okay, może to była trochę moja wina bo nie powinnam spać jednak moje łóżko wołało mnie tak samo głośno jak to się zdarza każdego poranka. Miałam jakieś 15 minut żeby ogarnąć się na tyle by przypominać człowieka i dotrzeć pod kino. Już słyszałam jak Gabby przeklina mnie nie tylko w myślach stojąc pod kinem. Nie mogłam się tego nie domyślić bo dostałam od niej 53 wiadomości większość z nich brzmiała CZY TY W OGÓLE DO KURWY NĘDZY ŻYJESZ? albo CZY JA CI ZAWSZE MUSZĘ MATKOWAĆ?!. Myślę, że wcale nie przeszkadzało jej matkowanie tylko to, że zawsze się spóźniam.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu pokazywał godzinę 18:42, następnie zerknęłam na lustro moja burza ciemnych loków sterczała w każdą stronę świata nie przejmując się tym za bardzo bo tak wyglądały zazwyczaj więc przeczesałam włosy rękoma i posłałam zrezygnowane spojrzenie swojemu odbiciu w lustrze. Telefon zawibrował. To Gabby. Odebrałam:
- CZY TY MASZ ŚWIADOMOŚĆ TEGO ŻE ZA MINUTĘ ZACZYA SIĘ FILM?! - Gabby rzadko aż tak się denerwowała by na mnie krzyczeć, a ja nie do końca wiedziałam o co jej chodzi więc spojrzałam na godzinę. Zegar pokazywał 18.44.
- Czekaj, co?
- NO TAK PEWNIE NIE WIESZ ŻE NASZ FILM JEST NA 18.45
Kurwa.
- Pewnie, że tak. - odpowiedziałam w miarę przekonująco
Cholera czemu to zawsze mi się przytrafia?!
- Na własny ślub się pewnie spóźnisz... dobra czekam z biletami w kinie, pośpiesz się trochę. Mam nadzieję, że jesteś już w drodze. - Gabby rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź.
O 18.49 biegłam co sił w nogach wąskim chodnikiem Bishop's. Tak tym typowym małomiasteczkowym angielskim chodnikiem. Na szczęście po drodze nie zabiłam żadnej staruszki i równie zgrabnie ominęłam otwierane przez syna przyjaciółki mojej mamy drzwi jednej z moich ulubionych miejsc tego miasteczka czyli knajpy The 1975. Chociaż biegłam i raczej nie patrzyłam co się dookoła mnie dzieje jego nie mogłam nie poznać. Miał taką samą fryzurę jak ja czyli burze ciemnych loków. Pod kino dotarłam o 19. Wpadłam Gabby w ramiona przepraszając ją, za to że znowu się spóźniam ale ona tylko wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się szeroko jednak ze wzrokiem typu no przecież wiem.
Gabby to typ przyjaciółki-matki dla osoby tak nieogarniętej jak ja przyjaciółka idealna. Czasami czuję się trochę winna, że musi tak bardzo kontrolować wszystko dookoła typu godzina seansu ale za każdym razem kiedy ja ją za to przepraszam ona oburzona pyta się mnie o co mi chodzi przecież jej to nie przeszkadza. Do tego jest całkowitą optymistką, takie chodzące słoneczko tylko w ciele siwookiej blondynki. Mogę bez wahania powiedzieć, że ją kocham jak takiego bliskiego członka rodziny tylko, że takiego, którego sama mogłam sobie wybrać.
Po seansie uznałyśmy, że przejdziemy się do naszego ulubionego parku. Gdzie zazwyczaj zbierają się ćpuny albo 14 latkowie chowający się z paleniem i piciem przed rodzicami. Mimo złej sławy parku jest nam tam z Gabby dobrze bo umiemy się od tego całego towarzystwa odizolować.
Zajęłyśmy jedną z ławek a ja tak jak to zazwyczaj robię włączyłam muzykę. Bez wahania wybrałam z playlisty R U Mine? Arctic Monkeys.
- A więc jak tam sprawy z Bedfordem? - Gabby znowu zaczyna temat mojego byłego. Tak bardzo tego nie lubię...
- Jak ma być? Po sytuacji z sylwestra nawet nie chcę o nim myśleć! Błagam nie każ mi o nim myśleć i tak nic z tego nie będzie. Wiem, że przez długi czas uważałam go za miłość mojego życia jednak to chyba nie to, za bardzo mnie skrzywdził. W sumie nikogo teraz nie potrzebuję jest mi dobrze. - Starałam się nie wracać myślami do TEGO wieczora gdzie przy wszystkich moich znajomych tuż przed 12 ze mną zerwał. DUPEK!
- Agnes ja wiem ale byłaś z nim taka szczęśliwa.
- Gabby, BYŁAM. Dobrze to powiedziałaś. Wiem, że się o mnie martwisz że po upływie tych 5 miesięcy ja wciąż o nim myślę i że uważasz, że powinniśmy do siebie wrócić ale to nie ma najmniejszego sensu.
- Dobra kończę temat. Ejjjjjj...- o nie tylko nie to jej ejjjj- a co z synem przyjaciółki twojej mamy?
- Mattym? Co z nim? - udam, że nie wiem, że coś sugeruje.
- Jak to co? Jest słodki, pasowalibyście do siebie. Nie możesz być sama!
- GABBY!
- NO CO?!
- Ja wiem, że masz naturę swatki ale nie potrzebuję tego teraz, uspokój się.
- Oj no i dobra! Ja tylko się martwię.
- KONIEC TEMATU!
- Okay, okay.
Powoli zaczęło się robić zimno do tego mama Gabby zadzwoniła do niej, że potrzebuje jej w domu co trochę mnie uratowało przed słuchaniem jak Gabby swata mnie z różnymi według niej idealnymi kandydatami i snuje nam wspólne plany na przyszłość. Dobra, bardzo mnie uratował ten telefon. I tak wiem, że Gabby po prostu nie chcę żebym czuła się samotna czy coś ale przecież nie muszę ciągle z kimś być.
Pożegnałyśmy się i w zapadającym zmroku powoli zaczęłam się kierować w stronę domu. Przechodząc obok The 1975 zerknęłam przez okno żeby zobaczyć co dzieję się w środku. Za barem dostrzegłam znajomą burzę loków. Resztę drogi zastanawiałam się czemu tak właściwie się z Mattym nie znamy skoro nasze matki są bardzo bliskimi przyjaciółkami. Kiedy weszłam do domu moja mama rozmawiała przez telefon z Denise, czyli mamą Mattiego.
No, typowe. Normalnie jak ja i Gabby.
Pobiegłam na górę do swojego pokoju i otworzyłam laptopa włączając muzykę i konwersacje z Gabby (tak, wiem że widziałyśmy się niecałe 40 minut temu)
Gabby: Nie mogłam przestać patrzeć na klatę Efrona.
Agnes: Chwila, może dlatego nie pamiętamy tytułu filmu na którym byłyśmy bo ja też na nią patrzyłam. Ups? Jesteśmy okropne.
Gabby: Nie, jesteśmy napalone.
Agnes: Gabby, Ty głupku jeden!
Gabby: Cicho! Nikt nie musi wiedzieć.
Agnes: Idź lepiej spać bo z Tobą widzę nie jest najlepiej. Kocham Cię, dobranoc!
Gabby: Ale, że ze mną? Ja Ciebie też wariatko! Słodkich snów!
Zamknęłam laptopa, umyłam zęby i kiedy już usypiałam ostatnie co usłyszałam to głos mojej mamy z dołu mówiący: O to fantastycznie, że twój Matty gra koncert! Powiem rano Agnes na pewno wybiorą się na niego z Gabby.
YOU ARE READING
Somebody else. [PL]
FanfictionMiłość potrafi być bardzo skomplikowana. Małe miasteczko w Anglii - Bishop's Stortford to w nim mieszkają Agnes Joseph i Matty Healy. Ich matki są przyjaciółkami od lat jednak oni nigdy dobrze się nie poznali. Sytuacja ulega zmianie w jeden wieczó...
![Somebody else. [PL]](https://img.wattpad.com/cover/77607448-64-k890683.jpg)