- Malfoy, Scorpius!
W jednej chwili przez Wielką Salę przebiegły szmery i szepty. Nawet nauczyciele patrzyli na niego, gdy podchodził do stołka. Ręce drżały mu nerwowo, a serce zaczęło bić coraz mocniej z każdym krokiem, kiedy zbliżał się do Tiary.
Scorpius usiadł nerwowo i profesor Longbottom ostrożnie położył kapelusz na jego głowie. Wszyscy zebrani w sali dosłyszeli przeciągłe ziewanie starego kapelusza. Jakby znał już wynik przydziału. Młody Malfoy spojrzał na stoł Slytherinu. Zauważył, że niektórzy chłopcy przesuwali się, aby zrobić mu miejsce. Dostrzegł także jak niektóre dziewczyny argumentując między sobą, sprzeczają się, która z nich będzie siedziała obok niego. Widząc to całe zamieszanie Malfoy prawie uderzył się w czoło.
„Świetnie" pomyślał.
Ukradkiem spojrzał na inne stoły. Puchoni uśmiechali się do niego życzliwie, choć Scorpius mógł powiedzieć wiele o ich uśmiechach, choćby to, iż były całkowicie fałszywe. Z niektórych mógł wyczytać nawet przerażenie.
- No naprawdę! Nie jestem moim ojcem... ani moim dziadkiem - szepnął wściekle do siebie. Albus prychnął z rozbawienia, a Scorpius rzucił mu spojrzenie ostrzegawcze. Rose była zajęta podgryzaniem swoich paznokci i bawieniem się książką, którą podkradła z jego kieszeni. Uśmiechnęła się jednak pocieszająco w stronę chłopca. Zerknął na stół Krukonów. Nie byli uśmiechnięci jak Puchoni, ani nie patrzyli się na niego jak Gryfoni. Uczniowie z domu Roweny Ravenclaw analizowali jego postawę. Być może próbowali odgadnąć dom, w którym się znajdzie. Obrzucił wzrokiem uczniów z domu lwa. Nie musiał długo myśleć, żeby wiedzieć jak zareagują na jego obecność. Patrząc na nich i ich spojrzenia czuł jakby powoli stawał się ich ofiarą.
"Gdzie by cię przydzielić, panie Malfoy? Czuję, że to może chwilę potrwać, w pana przypadku."
"Gryfoni zdaje się mnie nie lubią..."
"Czy to jest jakiś problem, aby być w tym domu?"
"Ale...!"
"Masz mnóstwo cech, które są z Gryffindoru, wiele ze Slytherinu, sporo z Ravenclaw, jak także i z Hufflepuffu. Możesz być w jednym z tych domów i wszystkie byłyby dobre dla Ciebie."
"Chciałbym nie nazywać się Malfoy... Wtedy wszyscy by mnie przyjęli."
"Ale to jest twoje wyzwanie, panie Malfoy. To zaszczyt mieć takie nazwisko. Przełamiesz tradycję swojego rodu."
Scorpius otworzył szeroko oczy z przerażenia. Uczniowie, którzy byli wystarczająco blisko zobaczyli jego twarz. Spiął się.
"No... Nie umieszczaj mnie nigdzie indziej niż Slytherin! Ojciec mnie zabije, jeśli tam nie będę!"
"Scorpius, mój drogi chłopcze. Jesteś pewien, że tego chcesz?"
Scorpius wstrzymał się na chwilę, rzucił okiem na jego nowo poznanych przyjaciół. Albus, który był przerażony domem węża oraz Rose, która nie zamierzała stać się kolejną Ślizgonką.
"Nie powinno się opierać swojego wyboru domu ze względu na znajomych, panie Malfoy. Czy dlatego chcesz stać się Ślizgonem?"
"Nie!"
"Wiem, kiedy kłamiesz, panie Malfoy."
Scorpius osunął się lekko na stołku, czując przybywającą klęskę, ale gniew był silniejszy od niego.
- Zgoda, przemądrzały kapeluszu! Więc jaki dom mi proponujesz, co?
Wszyscy patrzyli na niego ze zdumieniem. Zdał sobie sprawę, że powiedział to na głos i machinalnie przykrył dłonią swoje usta.
ŞİMDİ OKUDUĞUN
Scorpius Malfoy: Cztery Domy ✓
Hayran KurguNadeszła chwila, kiedy młode pokolenie bohaterów wojennych doczekało się podróży do niezwykłej Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Na blondwłosej głowie młodego Malfoya spoczywa, tak niecierpliwie wyczekana Tiara Przydziału. Nikt nie myślał, że...
