Jestem Park Chanyeol. Nie wyróżniam się w tłumie, kosmyki moich włosów są złote a tęczówki w kolorze kasztanów. Zrobię wszystko dla swojego najlepszego przyjaciela, Byun Baekhyuna.
Wiedziałem, że Baekhyun nie ma żadnej rodziny. Został sam, jego bliscy się od niego odwrócili. Stało się to dokładnie cztery lata temu, gdy prowadząc pod wpływem alkoholu spowodował wypadek. Dostał jednak większą karę niż na to zasługiwał. Odebrali mu prawo jazdy, dostał wyrok w zawieszeniu na dwa lata, został wykluczony z rodziny, a co najgorsze od tamtej chwili zmaga się z poważną chorobą.
Co rok spędzam z nim święta. To chyba stała się już naszą tradycją.
Byłem jego najlepszym przyjacielem. Jedynym, jakiego miał.
Ale ja nie byłem jego.
Baekhyun cierpi na amnezję następczą. Oznacza to, że nie jest w stanie przyswoić nowych informacji na dłużej, niż dwadzieścia cztery godziny.
Poznaliśmy się po wypadku, dlatego mnie również nie pamięta. Nie mniej robię wszystko co w mojej mocy, żeby mu w tym pomóc.
Drzwi otworzył mi niski brunet o czekoladowych oczach bystro spoglądających zza półkolistych ciemnych oprawek i bujnych lokach o podobnym odcieniu. Ubrany był w swój ulubiony dres, wiem, że mógłby nosić go całymi dniami. Parsknąłem lekkim śmiechem na ten widok.
- Witaj, jestem Park Chanyeol, spędzimy razem święta - z uśmiechem od ucha do ucha wyciągnąłem rękę w jego stronę.
- Jesteś pewny, że się znamy? - oczywiście. Jak zwykle to samo pytanie, czy się znamy. Baekkie, tak bardzo bym chciał żebyś kiedyś o to nie zapytał.
- Jak najbardziej. Poprzedzając Twoje następne pytanie: jak mogę to udowodnić? Wiem, że w liceum podobała Ci się jedna dziewczyna, ale byłeś tak nieśmiały, że poprosiłeś kolegów o pomoc, a oni zapłacili jej żeby..
- Dobra, dobra! Wejdź.
Zawsze używałem tego samego argumentu, a on zawsze przerywał mi w tym samym momencie. Ciągła rutyna, ciągła nauka.
Postawiłem na stole karton z ozdóbkami, łańcuchami, bombkami, wszelakimi zawieszkami oraz lampkami we wszystkich kolorach. Niższy chłopak śledził każdy mój ruch, prawdopodobnie nadal nie był pewien, czy dobrze postąpił wpuszczając mnie do środka.
Ściągnąłem szalik i płaszcz, a odwieszając rzuciłem krótko:
- Pamiętasz jaki mamy dziś dzień?
- Jeżeli to miał być żart, to nie wyszło. - okej, racja, źle dobrałem słowa.
- Masz przecież kalendarz, prawda? - odszukałem wzrokiem kalendarza naściennego. Znalazłem go w kuchni i w dwóch krokach znalazłem się przy nim. - Patrz, nawet zaznaczyłeś to na czerwono!
- Przecież nie pamiętam jakim kolorem co oznaczyłem. - był arogancki. Zasłaniał się chorobą. Zatrzymał się w miejscu. Nie wytrzymałem.
- Nie musisz tego pamiętać, wystarczy, że na to spojrzysz! Czy Ty w ogóle sięgasz po notatki które Ci robię?! - milczał. Nigdy nie lubił się kłócić. - Przestudiowałem całe Twoje życie, żeby Ci pomóc!
- No i po co? I tak jestem chory, nie zmienisz tego.
- Nie zmienię, ale dzięki temu nam obu będzie się lepiej żyło, nie rozumiesz tego?! - Chciałem wyjść z tego domu. Był taki niewdzięczny. A ja poświęciłem dla niego wszystko.
VOUS LISEZ
Kim jesteś?
FanfictionBaekhyun cierpi na zanik pamięci krótkotrwałej, jednak Chanyeol zrobi wszystko, by zostać przez niego zapamiętanym.
