Pierwszy.

824 17 5
                                        

Wstając z łóżka poczułam niezły ból żeber,zawsze tak mam na zmianę pogody.W szafie wybrałam lekka bokserke,krótkie spodenki i sweterek.Na dole ubiorę max'y i będzie git.W łazience związałam włosy w kucyka i pomalowalam rzęsy.Wchodzac do kuchni, spotkałam mamę Camili. Była średniego wzrostu brunetka,miała jeszcze starszego syna James'a.

-Witaj Ally.Jak samopoczucie?-Zapytała,uśmiechając się

-Dzień dobry.Jest dobrze.-Powiedziałam nalewajac sobie wody do szklanki.

Codziennie zadaje mi to pytanie.Odkad mieszkam u niej. Nie,nie mieszkam z rodzicami.Kiedy mama zdradziła tatę wyprowadziła się do swojego kochanka.Tata nie mógł wytrzymać i przeprowadził się do innego państwa.A że ja nie chciałam zostawiać szkoły, przyjaciół,zostałam tutaj.Kazdego dnia rozmawiam z tatą.Rodzice Camili byli na tyle w porządku że pozwolili mi zamieszkać z nimi.Z mama nie mam kontaktu,mimo że chce się spotykać i rozmawiać ja nie chcę.Razem z Camila pracujemy w barze,nie musimy ale zawsze dodatkowe pieniądze się przydają.

-Cześć Ally.Nalejsz mi też? -Zapytała się Camilla ubierając buty.

-Pewnie.Jak mi się nie chce iść do tej szkoły.. Chwała Bogu że dziś tylko pięć lekcji,jestem tak zmęczona tym tygodniem.

-Spokojnie zleci.Dzis piątek więc sobie odpoczniemy.

Ostatnia lekcja.Glupia fizyka,stary nauczyciel,który lubi podrywac młode dziewczyny. Sięgając do torebki,sprawdzić godzinę na telefonie,zobaczyłam że mam jakąś wiadomość.Niech tylko to nie będzie ta osoba co myślę,proszę nie.

/Impreza u Liam'a o 18.Bedziecie?/ Uff to tylko Kat.

-Cami...Katherin pyta się czy będziemy dziś na imprezie.-Szepnęłam do siedzącej obok mnie przyjaciółki

-Mogę iść a Ty?

-No pewnie! Ja bym nie poszła? !

-Jeszcze rano byłaś zmęczona..-Wywróciła oczami

/Będziemy.:)/ Odpisałam jej szybko i wróciłam do lekcji.

Wychodząc z szatni z Cabello dopadła nas Jade.

-Siema dziewczynki. Będziecie dziś?-Zapytała

-Będziemy.-Powiedziała Brunetka

-Idę na zakupy,idziecie że mną?

-W sumie czemu nie? Co Al? Kupimy jakieś ubrania na dziś

-Ja nie muszę ale chętnie napije się shake.-Odpowiedziałam

Pojechaliśmy mpk do galerii handlowej.Jade szukała jakiejś sukienki i szpilek a Cami długich spodni.
Wchodziłysmy chyba do dziesięciu sklepów ale żadna z nich nie znalazła nic odpowiedniego dla siebie.

-Poczekajcie ja wam coś znajdę.-Powiedziałam wchodząc do sklepu,który dobrze znam. Można tam kupić dużo fajnych ale tanich rzeczy.

Idąc Alejka do sukienek,wpadłam na kogoś wysokiego.

-Patrz jak chodzisz laska..-Powiedział brunet z kolczykiem w wardze. Boże jaki on przystojny.Nie nie,ogarnij się Ally,zero chłopców.

-Przepraszam? -Odpowiedziałam pytająco,nic się takiego nie stało a on od razu.

Wybrałam dla Jade czarna krótka sukienkę,w której się zakochała a dla Camili czarne Jeansy podziurawione.Nigdy nie była do nich przekonana ale jakoś udało mi się ją przekonać.Bede mogła w końcu pożyczać od niej!

-Dobra,lecimy na shake!-Krzyknęłam.

Luke

Dochodząc do chłopaków,myślałem o tej dziewczynie ze sklepu.Brzydko się zachowałem wobec niej.Wygladala na taką niewinna,spokojna a ja tak naskoczylem na nią.Ale trudno pewnie taka nie jest jak ja myślę.Pewnie zdradza na prawo i lewo jak moja była.O czym ja myślę? I tak nie szukam laski na stałe,wolę na jedną noc. Nie myślcie że kiedyś byłem taki.To wszystko przez moją była.

-James, napisał czy będziemy na imprezie.-Powiedział Daniel

-Chodźmy, co nam szkodzi?-Zapytałem

-To o 18 u Liam'a.

Ally

W domu,zastanawiałam się co ubrać na tą imprezę.Moze jakąś sukienkę albo spódnice.Chociaz jak będzie już potem zimno to może lepiej spodnie,bluzkę i marynarkę.Zrobilam mocniejszy makijaż i rozpuscilam włosy.

-All!-Krzykneła Cami,wchodząc do mojego pokoju

-Boże...chcesz żebym zawału dostała?! Co jest?

-Masz szminke? Powiedz ze masz.-Złożyła ręce jak do modlitwy

-Mam,weź sobie.-Powiedziałam,wskazujac jej na kuferek.

-Dziękuje! Ratujesz mnie!

-Chcesz poderwać jakiegoś chłopaka dziś?

-Przecież dobrze wiesz ze nie.-Uśmiechnęła się mrugajac okiem jak wyszła.

Nie dziwie się że nie chciała. Obie nie chciałaśmy być w związku,to tylko problem i cierpienie.Tak,kiedyś zraniło nas takich dwóch i od tej pory zero związków.Owszem od czasu do czasu pocałowałysmy się z kimś ale to tylko tyle.

Kiedy nacisnelam na klamkę żeby wyjść z Camila,przyłączył się do nas James.Oczywiscie nam oświadczył że nas zabierze bo nie chce pić i wrócimy razem z nim.Czyli pewnie jakoś koło szóstej rano.

Dojeżdżająć do domu Liam'a zauważyliśmy dużo samochodów.Muzyke słychać było już z kilometra.James zaparkowal samochód niedaleko jego domu,ponieważ już nie było miejsca na podwórku i może tam było bezpiecznie.
Wchodząc do domu James wydarl się na cały dom,że przyjechał król.Odziwo wszyscy go usłyszeli.Każdy przyszedł się przywitać z nim a ja z przyjaciółką poszliśmy do kuchni po jakieś picie.

-Myślisz że długo tu będziemy? -Zapytała Cami biorąc łyk piwa

-Znając twojego brata piąta,no może szósta rano.

-Ja jebie..chcę wrócić wcześniej.Jutro do roboty.

-Mogliśmy w ogóle nie iść.Chodz poszukamy Jade.

Wychodząc z kuchni wpadłam znowu na kogoś i znowu była to ta sama osoba,tylko tym razem go oblałam.

-Znowu Ty..przepraszam- Powiedziałam,pokazując na jego plamę

-Boże. .czy ty się nauczysz kurwa chodzić?-Zapytał wkurzony ale wcale mu się nie dziwię.

-Co tu się dzieje?-Liam wszedł do kuchni

-Zapraszasz osoby,które nawet chodzić nie umieja. .kurwa Liam

-Uspokoj się Luke-A wiec tak mial na imie.-To jest przyjaciółka jej a to jest siostra James'a.Przepraszam Cie za niego ale taki już jest.

-W porządku.-Powiedziałam

-Tylko już na mnie nie wpadaj.-Odpowiedział Luke

-Uważaj bo się poplaczesz.

-Żebyś ty przeze mnie nie płakała.

Co to kurwa miało znaczyć? Whatever,potrzebuję więcej alkoholu przez tego dupka.

Nie Zakochaj Się.Stories to obsess over. Discover now