W Barcelonie spędziłam większość życia, choć z nastoletnich lat najlepiej pamiętam zakrapiane imprezy w domach ludzi, których nawet nie znałam. Sto, czasem sto pięćdziesiąt pijanych nastolatków odbijających się od ścian w rytm R&B. Matce mówiłam, że nocuję u przyjaciółki i uczymy się do testu z fizyki. Wierzyła w każde słowo. Nie powinno mnie to dziwić. Przez lata wierzyła też, że ojciec bierze nadgodziny, kiedy tak naprawdę przesiadywał u kochanki.
Nie obwiniam jej za własne błędy. Byłam wystarczająco duża, żeby podejmować decyzje i wystarczająco głupia, żeby wybierać te najgorsze. Czasem tylko zastanawiam się, czy wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby ktoś wcześniej nauczył mnie, jak wyglądają dobre wybory. W pewnym momencie moje życie definiowały tylko problemy.
A te rozpoczęły się niewinnie.
Pojawiły się znienacka, nie zwiastując niczego niepokojącego. Przed burzą zazwyczaj człowiek wyczuwa wzmagający się wiatr, spadek temperatury i te przedziwne dreszcze na skórze. W tym przypadku burza była niewidzialnym zjawiskiem dla zmysłów. Mój umysł nie zorientował się, gdy znalazł się w jej epicentrum.
– Zamawiasz coś?
Pokiwałam głową, wpatrzona w ekran telewizora. Rozgrywał się mecz między Hiszpanią a Niemcami i z zastygniętą twarzą śledziłam każdy ruch znajomych piłkarzy. Ojciec zabierał mnie na wszystkie mecze narodowe, zanim skończyłam czternaście lat. Tuż po moich urodzinach znalazł sobie piętnaście lat młodszą kochankę i postanowił zapomnieć o naszej tradycji.
– Jestem tak głodna, że zjadłabym kartę menu – skomentowała Harper. – Wiesz, że nie lubię jeść sama.
– Wezmę tylko kawę.
Harper obrzuciła mnie spojrzeniem tak ckliwym, że nie sposób zaprotestować. Szklane oczy, wydęte usta i aktorskie pociąganie nosem wywołało we mnie poczucie winy, choć doskonale zdawałam sobie sprawę, jak żałosna była ta manipulacja.
– Zamówię sałatkę – dodałam z westchnieniem. – Może być?
Przytaknęła uradowana, składając kelnerowi nasze zamówienie. Gdy tylko ruszył w kierunku baru, jej wzrok powędrował na jego sylwetkę, oceniając ją z góry na dół.
– Przystojny – stwierdziła, przegryzając usta. – Wygląda jak młody Dicaprio.
– Nie w moim typie.
– Twój typ to nieistniejący wytwór ludzkości.
– Zaczynamy od początku?
– Dlaczego nie zaczniesz umawiać się z facetami? Jest mnóstwo atrakcyjnych mężczyzn na planecie Ziemia, Rose.
– Mam ważniejsze sprawy na głowie niż randki.
– Tyler jest ważniejszą sprawą?
– Możesz nie wspominać o nim za każdym razem, gdy się spotykamy?
– Jest winowajcą wszystkich twoich problemów.
– Zmieńmy temat, dobrze? – poprosiłam.
Harper była nieugięta, gdy tylko pojawiała się okazja, aby wspomnieć o Tylerze, ale tym razem najwidoczniej wyczuła, że byłam zbyt zmęczona, aby powracać do jego tematu. Prawdę mówiąc, byłam zbyt zmęczona, aby myśleć o czymkolwiek innym, niż bagno, w którym tonęłam.
– Jak w pracy?
– Chryste...
– O pracy też nie możemy rozmawiać?
– Wystarcza mi fakt, że moja matka zadaje setki pytań.
– Martwi się o ciebie.
– Nieprawda – zaprzeczyłam. – Chce udowodnić mi, że wyjazd do Londynu był fatalnym pomysłem.
CZYTASZ
All Eyes On Us [+18]
RomansOna ma własne traumy, on problem z kontrolą. Niestety oboje mają też problem z trzymaniem się od siebie z daleka. Rosalie od kilku lat próbuje ułożyć sobie życie w Londynie. Po związku, który zostawił jej same rany, zaczyna pracę w jednej z najbardz...
![All Eyes On Us [+18]](https://img.wattpad.com/cover/416544194-64-k255904.jpg)