Popołudniowe słońce chyliło się ku zachodowi, oświetlając swoimi promieniami splątane korony starych drzew. Pośród niewielkiej polany, otoczona bujnymi roślinami i cichym śpiewem ptaków, klęczała Ivy. Wiklinowy koszyk, do którego starannie odkładała delikatnie zrywane łodygi krwawnika, znanego ze swoich leczniczych właściwości, był już niemal pełny.
Polana, którą odkryła podczas jednej z wędrówek, szybko stała się jednym z jej ulubionych miejsc w lesie. Nie tylko ze względu na bogatą roślinność, ale także na jej odosobniony charakter i spokój, który zdawał się emanować z każdego zakątka.
Na skraju polany rosły paprocie, a pomiędzy nimi wystawały niewielkie krzewy. Dalej, tam gdzie światło docierało szerokimi pasmami, rosły borówki. Ich gałęzie uginały się pod ciężarem ciemnych, słodkich owoców.
Środek polany porastały wysokie trawy, białe baldachy krwawnika i żółte kępy nawłoci. Nieopodal płynął strumień, a jego cichy szum koił wyostrzone zmysły Ivy.
Wśród miękkiego mchu i pachnących ziół, na brzegu polany, drzemał zwinięty w kłębek rdzawy lis.
Pogrążona w zbieraniu ziół, Ivy nie zwracała uwagi ani na zmęczenie, ani na upływ czasu. Co jakiś czas ocierała wierzchem dłoni wilgotne od potu czoło, a przy każdym podniesieniu z klęczek i próbie zmiany pozycji, czuła tępe pulsowanie w kolanach. Mimo to wciąż sięgała po kolejne łodygi, starannie układając je w koszyku obok zerwanej pokrzywy i dzikiej mięty.
Kiedy skierowała wzrok na pęki monardy rosnące nieopodal, w jej głowie nagle pojawił się znajomy głos.
Znała go dobrze, ponieważ należał do jej starszej siostry Frei. Teraz jednak daleki był od spokojnego, melodyjnego tonu, do którego tak bardzo przywykła. Był naglący i niespokojny.
- Wszystko w porządku? Gdzie jesteś? Alfa zaraz tu będzie. Rodzice zaczynają się niepokoić.
Ivy westchnęła.
- Nie zdawałam sobie sprawy, że jest już tak późno. Powiedz im, że niedługo będę - odpowiedziała, podnosząc się z klęczek.
Jej nagły ruch wyrwał lisa z drzemki. Zwierzę uniosło głowę i spojrzało na nią z wyraźnym niezadowoleniem.
- Tylko się pośpiesz. Wiesz, jakie to ważne dla rodziców. Inaczej będę musiała tłumaczyć, że padłaś ofiarą wilka niczym Czerwony Kapturek. Wyobrażasz sobie tą rodzinną kompromitację?
- Szkoda tylko, że mój koszyk nie jest pełen ciasta - odpowiedziała Ivy i mogłaby przysiąc, że po drugiej stronie usłyszała rozbawienie Frei. - Daj mi dziesięć minut.
Chwilę później ich połączenie rozwinęło się w ciszy. Ivy wyprostowała obolały kręgosłup, po czym bez zwłoki przemieniła się w białego wilka.
- Przykro mi, ale borówki będą musiały poczekać. Obowiązki wzywają - zwróciła się przepraszającym tonem w stronę lisa.
Zwierzę podniosło się, przez chwilę patrzyło na nią z wyraźnym wyrzutem, po czym bez słowa odwróciło się i zniknęło w wysokich paprociach.
- Niecierpliwy jak zawsze - mruknęła.
Czym prędzej chwyciła zębami koszyk, na tyle głęboki, by jego zawartość nie wypadła po drodze, i zerwała się do biegu.
***
Ostatnią rzeczą, jakiej chciała, było niepotrzebne niepokojenie rodziców lub wprawienie ich w zakłopotanie w obecności Alfy.
Przecież to ona była w głównej mierze powodem, dla którego opuścili poprzednią watahę i szukali schronienia na obcym terytorium.
Kaden Hayes.
KAMU SEDANG MEMBACA
The Invisible String
RomansaIvy od zawsze wiedziała, że różni się od innych wilków. Po ucieczce z poprzedniej watahy jej rodzina miała wreszcie znaleźć bezpieczne miejsce. Cedar Creek miało być nowym początkiem. Nie spodziewała się jednak, że spotkanie z nowym Alfą i jego br...
