Blaze
Teraźniejszość.
Powiedziałem jej o wszystkim.
Nie pominąłem ani jednego szczegółu, który w jej oczach mógł wydawać się nawet najbardziej błachy. Zacząłem od momentu w którym podjechałem na podjazd i przeszedłem przez cały wieczór, aż do momentu w którym zapłakany, wykonałem telefon do jej ojca.
Wyznałem jej wtedy, że cholernie bałem się tego, co zobaczę po ich przyjeździe. Jak bardzo bałem się, że ona sama nie będzie mogła poradzić sobie z widokiem, którego doświadczyłem na własnej skórze.
Wiedziałem, że teraz, z całą wiedzą, którą posiada, może mnie znienawidzić. Pozwoliłbym jej na to, bez wachania. Ja sam nienawidziłem siebie za tamtą noc i za to, że nie zrobiłem więcej, by zmienić jej bieg.
Klęczałem przed nią, ujmując jej dłonie w swoich.
Odsłonięty.
Całkowicie pozbawiony wszystkiego, co mogłoby wskazywać na to, że poradziłem sobie z wydarzeniami tamtej nocy. Moje oczy szklane były od łez, jej za to przerażająco puste. Wbite w moją twarz, jakby dłużej nie miała pojęcia z kim rozmawia.
- Powiedz coś... - powiedziałem łamiącym się głosem.- Błagam, cokolwiek...
- J-ja... - wydukała, zamykając oczy.
Zabrała swoje dłonie z moich, a następnie odwróciła głowę w bok. Kiedy otworzyła oczy, jej wzrok zatrzymał się na narkotykach, które walały się po biurku. Zacisnęła usta w wąską linie, a następnie wpuściła nosem drżący oddech.
- Raven... - Sam wypuściłem ustami powietrze, którego dłużej nie byłem w stanie w sobie trzymać.
- Nie wiem, co mogłabym teraz powiedzieć - wyznała głosem tak cichym, że bałem się, że w środku dziewczyna łamie się na tysiące mikroskopijnych kawałków.
- Cokolwiek. - Przełknąłem ślinę, nadal nie wstając z kolan.- Powiedz, że mnie nienawidzisz. Wykrzycz mi w twarz, że jestem za to odpowiedzialny. Zrób wszystko na co masz teraz ochotę, tylko błagam...nie karz mnie ciszą, bo jej nie zniosę.
Raven oderwała swój wzrok, od biurka i skierowała go na mnie. Zmarszczyła brwi, skanując moją twarz, po której bezwładnie spływały łzy.
Nie byłem w stanie ich powstrzymać.
Wiedziałem, że zasługuję na to, by każda z nich wydrążyła dziurę w mojej zbroi. Zbyt długo udawałem przed wszystkimi, że doskonale radzę sobie ze wszystkim sam.
Potrzebowałem, by ktoś dostrzegł, że nie daje dłużej rady.
Nawet jeśli Raven miałaby teraz wykrzyczeć mi w twarz, że więcej nie chce mnie widzieć - zaakceptowałbym to.
Zasługiwałem, by wszyscy się ode mie odwrócili.
Może Ryder, aż tak bardzo się nie mylił.
- Żartujesz? - wydukała cicho, nachylając się do mojej twarzy. - Mam cię nienawidzić, bo próbowałeś uratować mojego brata? - Pokręciła w niedowierzaniu głową, skupiając uwagę na moim spojrzeniu pełnym łez.
- Ale ja...
- Przestań - Poleciła ostro, biorąc głęboki oddech.- Nie masz prawa myśleć, że było inaczej, słyszysz?
Zmarszczyłem brwi, w reakcji na jej słowa.
Nie rozumiałem nic z tego, co do mnie mówiła. Powinna była mnie nienawidzić, a ona zapewniała mnie o tym, że postąpiłem słusznie.
YOU ARE READING
Let me feel something [+18]
RomanceRaven Blackwood w noc wypadku swojego brata zapomina jak to jest czuć. Szybko odkrywa jednak, że adrenalina daje jej złudne poczucie kontroli i tylko za jej sprawą, jest znowu w stanie poczuć się sobą. Taniec który kiedyś dla niej był całym świate...
![Let me feel something [+18]](https://img.wattpad.com/cover/410019793-64-k53759.jpg)