NOAH
Dzwonek rozdarł ciszę szkolnego korytarza z irytującą dokładnością. Uczniowie ruszyli do klas, śmiejąc się, rozmawiając i narzekając na poniedziałek. Wśród nich szła siedemnastoletnia Raven. Miała czarne, potargane włosy z fioletowymi pasemkami, ciemny makijaż i słuchawki na uszach, z których cicho sączył się rock. Na jej twarzy malowało się lekkie zmęczenie, jakby poprzednia noc trwała o kilka godzin za długo.
Nie była typem osoby, która próbowała zwracać na siebie uwagę. Ludzie i tak patrzyli. Jedni z ciekawości, inni z pogardą. Przywykła do tego.
Weszła do sali numer 203 i zajęła swoje miejsce przy oknie. Lubiła siedzieć tam, gdzie mogła od czasu do czasu spojrzeć na świat za szybą. Drzewa kołysały się na lekkim wietrze, a po chodnikach spacerowali ludzie, którzy nie musieli martwić się kartkówkami ani ocenami.
- Raven, dobrze cię widzieć - powiedziała nauczycielka z uprzejmym uśmiechem.
Dziewczyna tylko skinęła głową.
Usiadła, wyciągnęła zeszyt i oparła policzek na dłoni. Powieki ciążyły jej bardziej niż plecak.
Kilka minut później ktoś zajął miejsce za nią.
- Ej, przesuniesz trochę krzesło? - odezwał się spokojny męski głos.
Raven odsunęła się odruchowo.
- Dzięki.
Nie odwróciła się nawet, żeby zobaczyć, kto to był.
Lekcja rozpoczęła się monotonnym wykładem o romantyzmie. Większość klasy udawała zainteresowanie. Raven bazgrała w rogu zeszytu małe szkice czarnych róż i księżyców.
Czuła jednak dziwne wrażenie.
Jakby ktoś nieustannie się na nią patrzył.
Westchnęła i odwróciła głowę.
Za nią siedział chłopak o ciemnobrązowych włosach i spokojnych, szarych oczach. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, szybko odwrócił wzrok, udając, że czyta podręcznik.
Dziwny.
Po kilku minutach znów poczuła to samo.
Spojrzała jeszcze raz.
Tym razem nie zdążył ukryć spojrzenia. Wyglądał raczej na zawstydzonego niż bezczelnego.
Raven uniosła brew.
- Mam coś na twarzy? - szepnęła.
Chłopak speszył się.
- Nie... po prostu...
Urwał.
- Nieważne.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i wróciła do notatek.
Reszta lekcji minęła zaskakująco szybko.
Na przerwie Raven wyszła na korytarz, licząc na chwilę ciszy. Oparła się o parapet i patrzyła na szkolne boisko.
- Hej.
Odwróciła się.
To był ten sam chłopak.
- Chciałem tylko przeprosić, jeśli to było dziwne.
- Co dokładnie?
- Że się gapiłem.
Przez moment między nimi zapadła cisza.
- Trochę było - odpowiedziała szczerze.
Parsknął cichym śmiechem.
- Wiem.
- Więc dlaczego?
Podrapał się nerwowo po karku.
- Bo... wydajesz się inna niż wszyscy.
Raven przewróciła oczami.
- To słyszę od podstawówki.
- Nie miałem na myśli nic złego.
Spojrzała na niego uważniej.
Nie wyglądał jak ktoś, kto chciał się z niej śmiać. Nie miał tego szyderczego uśmiechu, który znała aż za dobrze.
- Jestem Noah.
- Raven.
- Miło cię poznać.
- Zobaczymy.
Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Ku własnemu zaskoczeniu Raven nie odeszła od razu.
Za oknem wiatr poruszał gałęziami drzew, a pojedyncze liście wirowały nad chodnikiem. Szkoła wciąż była głośna, pełna rozmów i pośpiechu, ale przez krótką chwilę wszystko wydawało się dziwnie spokojne.
Raven nie wierzyła w przeznaczenie ani w miłość od pierwszego wejrzenia. Życie nauczyło ją, że ludzie odchodzą szybciej, niż składają obietnice.
Nie wiedziała jednak, że zwykłe „Hej" wypowiedziane na szkolnym korytarzu stanie się początkiem historii, która odmieni ich oboje.
YOU ARE READING
School Love Is Hard
Poetry„Raven była zwykłą nastolatką..." tak można było by opisać każdą książkową bohaterkę, ale nie ją. Raven od zawsze była nazywana „inną" lub „dziwną". Nigdy nie wierzyła w miłość, nawet tą od pierwszego wejrzenia, ale jednak poznaje pewnego chłopaka...
