Wiadomość przyszła o siedemnastej czterdzieści dwie.
Stałam w kuchni, oparta o zimny blat. Obok stał kubek kawy, który zdążył wystygnąć. Od rana odświeżałam skrzynkę, przeglądałam notatki i udawałam, że wcale nie czekam na maila.
Szanowna Pani Heleno, z przyjemnością informujemy...
Przeczytałam pierwsze zdanie trzy razy.
Potem drugie.
Potem jeszcze raz pierwsze, bo bałam się, że jeśli mrugnę, mail zniknie z ekranu, a razem z nim ta wersja życia, w której naprawdę mogłam dokądś dojść.
Dostałam staż.
Nie u znajomego ojca. Nie w firmie, w której samo nazwisko Żurawskich otwierałoby więcej drzwi niż wszystko, na co sama zapracowałam.
W kancelarii, do której aplikowałam sama.
Bez protekcji.
Bez długu.
Bez ojca za plecami.
Telefon zawibrował znowu.
Amelia: I co? Pisali? Bo jak nie, to jadę tam i robię scenę. Elegancką, ale jednak scenę.
Uśmiechnęłam się mimo wszystko.
Ja: Dostałam.
Trzy kropki pojawiły się natychmiast.
Zanim zdążyłam odłożyć telefon, ekran eksplodował wiadomościami.
Amelia: KURWA.
Amelia: Przepraszam, wersja elegancka:
Amelia: Uprzejmie informuję, że KURWA, WIEDZIAŁAM.
Amelia: Dobra. Jutro oglądamy pokój we Wrzeszczu. Okno, brzydka kuchnia, zero twojego ojca.
Zero mojego ojca.
Te trzy słowa brzmiały jak coś nierealnego.
Jak pierwszy haust świeżego powietrza w domu, w którym od lat nikt nie otwierał okien.
Oparłam się o szafkę i spojrzałam przez szybę.
Deszcz rysował na szkle cienkie, nerwowe linie.
Listopadowy Gdańsk za oknem był zimny, mokry i zbyt cichy.
Telefon znów zawibrował.
Tym razem Kuba.
Kuba: Frytki? Plaża? 20:00? Nie przyjmuję odmowy, pani przyszła mecenas.
Przewróciłam oczami.
Mój brat miał osiemnaście lat, sto osiemdziesiąt kilka centymetrów wzrostu i niezachwiane przekonanie, że ironia jest pełnoprawnym mechanizmem radzenia sobie z życiem.
Niestety po mnie.
Ja: Nie jestem jeszcze mecenasem.
Kuba: Dobra. Pani prawie mecenas.
Ja: Nie spóźnij się.
Kuba: Ty się nie spóźnij. To ty zawsze się spóźniasz, bo ratujesz świat albo czytasz paragrafy, których nikt normalny nie czyta.
Przez chwilę patrzyłam na ekran.
Staż.
Mieszkanie z Amelią.
YOU ARE READING
Żona z długu
RomanceNie jestem twoja. Nie podpisałam miłości. Podpisałam wojnę. Helena "Lena" Żurawska miała plan: staż w kancelarii, wyprowadzkę z domu ojca i życie, którego nikt nie będzie za nią negocjował. Wystarczyła jedna noc, jedna teczka i jedno nazwisko, żeby...
