Pół roku.
Dokładnie tyle minęło od tamtej nocy.
Od syren karetek.
Od krzyku Maxa nad wodą.
Od momentu, w którym wszystko w Sunrize zaczęło się rozpadać.
Molly dalej się nie obudziła.
Sala szpitalna stała się jej całym światem. Cichy dźwięk aparatury zastąpił śmiech, którym kiedyś wypełniała cały dom. Lekarze powtarzali w kółko to samo. „Stan stabilny". „Musimy czekać". „Nie wiemy kiedy się wybudzi".
Albert miał dość słuchania tych słów już po pierwszym miesiącu.
Człowiek, którego bali się wszyscy, praktycznie przestał istnieć. Nie krzyczał. Nie rozwalał wszystkiego wokół. Nie groził ludziom bronią. To było chyba jeszcze gorsze. Siedział godzinami w pokoju Molly albo przy jej łóżku w szpitalu i patrzył na nią bez słowa. Czasami tylko poprawiał jej włosy albo sprawdzał czy na pewno oddycha.
Sunrize zaczęło się sypać.
Albert przestał kontrolować ekipę. Coraz częściej odwoływał akcje. Nie odbierał telefonów. Policja zaczęła wchodzić im na kark tak mocno jak nigdy wcześniej. Ludzie w mieście zaczęli gadać, że Sunrize słabnie.
I pierwszy raz od wielu lat... mogli mieć rację.
Vasquez dochodził do siebie po postrzale. Rana goiła się powoli, ale lekarze mówili, że miał cholernie dużo szczęścia. Dalej nie mógł wrócić do pełnej sprawności. Czasami ledwo wstawał z łóżka, ale i tak próbował utrzymać wszystko w ryzach.
Próbował ratować Alberta.
Bez skutku.
Max kompletnie się zmienił.
Na początku praktycznie nie wychodził ze szpitala. Spał na krzesłach obok Molly, jadł byle co, ignorował wszystkich. Ale z czasem coś w nim pękło. Zaczął znikać nocami. Coraz częściej brał udział w nielegalnych wyścigach. Jeździł agresywniej niż kiedykolwiek wcześniej, jakby próbował zabić w sobie każdą myśl.
Plotki mówiły, że stał się najlepszym kierowcą w mieście.
Plotki nie mówiły tylko jednego.
Że po każdym wyścigu i tak kończył przy łóżku Molly.
Reszta ekipy próbowała żyć dalej.
Wiechu poznał Rosie. Dziewczyna była kompletnym przeciwieństwem jego charakteru, dlatego praktycznie codziennie się kłócili. A mimo to byli nierozłączni.
Pazur związał się z Livią. Pierwszą kobietą, przy której naprawdę się uspokajał. Nawet chłopaki zaczęli śmiać się, że zrobił się „miękki".
Burżuj natomiast zakochał się w Lilce i ku zdziwieniu wszystkich ona naprawdę go wytrzymywała.
Tylko że nawet ich śmiech nie był już taki sam.
Bo brakowało jednej osoby.
I wszyscy to czuli.
Każdy dzień wyglądał identycznie.
Szpital.
Wyścigi.
Kłótnie.
Policja depcząca im po piętach.
Cisza w domu, która bolała bardziej niż krzyki.
A Molly dalej spała.
Nikt jeszcze nie wiedział, że najgorsze dopiero nadchodzi.
DU LIEST GERADE
No Way Back
Mystery / ThrillerKontynuacja powieści ,,No Way Out" Los Santos was already bleeding... it just didn't know it yet. Po skoku wszystko zaczęło się rozpadać szybciej, niż ktokolwiek zdążył to nazwać. Jedna chwila wystarczyła, żeby miasto straciło równowagę i nigdy jej...
