Młody książę, niemal szarżował przez zamek, biegnąc do prywatnych komnat swojej matki. Wściekłość buzowała mu w żyłach niczym trucizna, zatruwając i serce i umysł. Dłonie mu drżały, a oddech był niebezpiecznie szybki. Nie ze zmęczenia, choć bieg też go wykończył. Z nerwów.
Do komnat matki wpadł bez pukania, bez zachowania jakichkolwiek zasad etykiety. Teraz nie miały one dla niego najmniejszego znaczenia. Nawet nie mieli odwagi powiedzieć mu prawdy w twarzy, nie dość, że podjęli decyzję za jego plecami, to jeszcze poinformowali go o tym za pomocą służby.
Niższego ciosu już nie dało się wystosować.
- Katsuki! Gdzie twoje maniery? - Królowa wstała od toaletki, oburzona nagłym wtargnięciem syna. - Ja wszystko rozumiem, ale mógłbyś zachować pozory ogłady.
- Błagam cię, jesteś ostatnią osobą, która może mnie teraz pouczać na temat manier. - przerwał matce chłopak, bardzo się starając by nie stracić nad sobą panowania i nie zdemolować komnaty. - Nie dość, że zaręczyliście mnie bez mojej zgody to jeszcze ani ty, ani ojciec nie uznaliście za stosowne poinformować mnie o tym osobiście?
- Wiedzieliśmy jak zareagujesz.
- Świetnie, czyli wiedziałaś, że w życiu bym się na to nie zgodził, ale i tak to zrobiłaś?! Matka roku! W plebiscycie na rujnowanie życia swojemu jedynemu dziecku, zajmujesz zaszczytne pierwsze miejsce!
- Katsuki! Książe Neito zjawi się tutaj dopiero za tydzień, radzę ci się opanować do czasu przybycia jego i pozostałych gości.
- Nie będzie żadnych gości! Nie będzie żadnych zaręczyn! Rozumiecie? Nie będzie! - wiedziony wściekłością chłopak zrzucił z stolika nocnego wazon z kwiatami i ramkę z rodzinnym zdjęciem.
- Zachowuj się jak na księcia przystało! - oburzyła się Mitsuki, gwałtownie podchodząc do syna i łapiąc go za oba policzki, tym samym zmuszając go do spojrzenia jej w oczy. - Czy ci się to podoba czy nie, jesteś przyszłością tego kraju. Jesteś następcą tronu, a to wiąże się z wieloma poświęceniami. Wyjdziesz za mąż i zapewnisz swojemu krajowi bezpieczeństwo, bo taki jest twój obowiązek jako członka rodziny królewskiej.
- Więc zrzeknę się tronu. Któryś z kuzynów ojca, chętnie przejmie tron zamiast mnie! - odgryzł się Katsuki, zaiste gotów na wszystko byleby uciec od niechcianego małżeństwa, bo na samą myśl o poślubieniu kogoś innego niż jego ukochany, wzbierały w nim nudności.
- Dobrze, zrób to. Ale wiedz, że wówczas odeślę Izuku do zakonu wysoko w górach. Tego, w którym kapłani zostają odcięci od świata. Nigdy więcej go nie zobaczysz.
- Jesteś potworem.
- Nie, jestem Królową. Kocham cię Katsuki, bardzo. Jesteś moim jedynym dzieckiem i bardzo mnie boli, że muszę ci to zrobić. Ale ciąży na nas odpowiedzialność za tysiące naszych obywateli, twoje szczęście nie może zostać opłacone ich krwią, którą spłynie cały kraj, jeśli wybuchnie wojna.
Od autorki:
Istnienie tej książki zawdzięczamy wspaniałej Cat5641 - której ją w całości dedykuję.
Mam nadzieję, że ten krótki prolog was zaciekawił i do rychłego zobaczenia w następnych rozdziałach.
Buziaczki
~ Nikita
YOU ARE READING
W imię króla | Bakudeku
FanfictionWładza ma to do siebie, że zawsze trzeba za nią zapłacić. Nie raz, nie dwa najwyższą cenę. Zakon Płomienia od lat, zapowiadał nadchodzącą wojnę, a teraz przepowiednia nie pozostawiała żadnych złudzeń. Jedyną nadzieją jest sojusz z jednym z sąsiadó...
