Wnętrze jaskini było o wiele chłodniejsze niż pamiętał. A może to tylko jego wspomnienia go zawodziły? Mimo to nie zatrzymał się ani na chwilę.
Mężczyzna przyszedł sam – nikt nigdy nie ośmielił się odwiedzić lodowej wiedźmy w towarzystwie, a już na pewno nie on, Dragon, Skangardu, Północnych Ziem. Jego jasna skóra kontrastowała z czerwonymi bliznami na jego ciele, czarny smok na jego plecach wystawał nawet spod futra, którym okrył ramiona. Długa broda z dwoma warkoczykami i łysa głowa nadawały mu najbardziej barbarzyńskiego wyglądu. Był dobrze zbudowany – latami ćwiczeń i walk, wygranych wojen i grabieży. A mimo to, gdy dotarł do wewnętrznej komnaty, poczuł się maleńki w porównaniu do Staruchy, która stała przed nim.
Lodowa wiedźma była legendą, opowieścią do straszenia dzieci. Nikt nie wiedział ile lat miała naprawdę – bielmo w jej oczach mówiło, że już dawno straciła wzrok, a jednak nadal jej twarz odwróciła się w jego stronę gdy tylko wszedł. Nie potrzebowała żadnych powitań. Powoli podeszła do Kotła, który już stał nad ogniskiem, mieszając i wrzucając coś do środka, powodując że opary przez chwilę zmieniły kolor na czerwony.
-Już czas, mój Panie. Ogniste dziecię niedługo osiągnie odpowiedni wiek, by rozwinąć skrzydła. Trzeba działać, zanim wpadnie w nieodpowiednie ręce. – powiedziała. Nie zdziwił się, że nie musiał tłumaczyć, po co w ogóle przyszedł. Lodowa wiedźma zawsze wiedziała.
-Czy wiadomo, gdzie je znaleźć, wiedźmo?
Kobieta parsknęła jakby nie dowierzając, że w ogóle musi ją pytać, odwracając się znowu od niego, wrzucając coś do wielkiego kotła, w którym już znajdowała się purpurowa mikstura. W odbiciu lodu który ich otaczał mógł wyraźnie zobaczyć jak z uwagą mamrocze słowa pod nosem, zanim podniosła dłoń i wrzuciła coś z kieszeni do kotła. Woda zmieniła barwę na przeźroczystą, a ona przywołała go ręką. Podszedł ostrożnie – z lodową wiedźmą nawet będąc Dragonem trzeba było być uważnym w jej otoczeniu- a potem ze zdziwieniem zobaczył obraz, który utworzył się na powierzchni mikstury, wyraźny niczym lustrzane odbicie. Przedstawiał kobietę – o jasnej karnacji i ciemnych włosach, luźnych szatach i w otoczeniu zieleni. Nie było więcej szczegółów, ale z pewnością zapamiętał każdy, nawet najmniejszy szczegół jej twarzy.
-Jest bliżej, niż sobie wyobrażasz. Wyczuwam jej moc-wielki ogień tłumiony niewiedzą i niewinnością. Ona sama nie wie, jak bardzo jest potężna. Obsydian Cię zaprowadzi. – Wiedźma powiedziała, zanim bez pardonu włożyła rękę do kotła- jakby wcale nie unosiła się z niego para spowodowana wysoką temperaturą, tylko po to by wyciągnąć z jego dna czarny kamień, w kształcie łzy. Położyła go sobie płasko na dłoni, a Dragon z fascynacją obserwował, jak kamień powoli się obraca, dopóki jego ostry koniec nie zatrzymał się. – Podążaj za jego wskazówką. Będziesz wiedział, gdy znajdziesz ogniste dziecię.
Dragon nie myślał wiele. Skinął głową, rzucając jej sakiewkę, którą złapała zdecydowanie zbyt łatwo jak na swój stary wiek. Skrzywił się gdy otworzyła ją, a z wnętrza rozległ się nieprzyjemny zapach. Wiedział, co znajduje się w środku – sam wyjął serce tej dziewczyny, po tym, jak została śmiertelnie raniona przez dzikie zwierzę. Nie wiedział do czego Lodowa wiedźma potrzebowała serca dziewicy i nie chciał pytać. Nigdy. Czasem po prostu lepiej było pozostać w niewiedzy, zwłaszcza jeśli dotyczyło to Lodowej wiedźmy i jej sekretów.
Odwrócił się tylko i wyszedł bez słowa, czując napięcie w ciele. Gdy stanął na stromej skarpie – wejście do Jaskini było niebezpieczne i wysoko w górach- położył obsydian płasko na dłoni, patrząc z niecierpliwością jak wskazówka obraca się, dopóki jej ostry koniec nie wskazał kierunku słońca unoszącego się zza ostrych wierchów, zastygając w bezruchu.
Południe.
Pora złożyć wizytę jego południowym sąsiadom.
ESTÁS LEYENDO
The Rise
FantasíaIstnieją legendy starsze niż sam świat. Mówią, że nawet gdy wszystko pogrąży się w mroku, powstanie niczym feniks z popiołów. Nithaella jeszcze nie wie, że to ona stanie się iskrą, która rozpali ten ogień. Ze spokojnego życia Kapłanki i Strażniczki...
