Religia była dla mnie grą pozorów. Może Bóg nigdy nie chciał zbawienia, tylko uwielbienia. A ludzie... ludzie sami dopisali Mu aureolę dobra, karmili się nadzieją, której nigdy nie dostali. Filozofowie nazywają to problemem teodycei, pytaniem o sens cierpienia i sprawiedliwości.
Ale ja nie potrzebowałem filozofów. Ja potrzebowałem, żeby ktoś mnie zauważył.
Cisza w moim pokoju była głośniejsza niż wszystkie modlitwy, które kiedykolwiek znałem. Każdy szept dorosłych, każde skrzypnięcie podłogi, każdy mrugający cień, wszystko przypominało, że jestem sam. Szukałem pocieszenia w słowach, które mogły kłamać, w gestach, które mogły oszukać, w wierze, która mogła być przyzwyczajeniem. A Bóg? On milczał.
W tym milczeniu rodziły się pytania, które raniły najbardziej. Co, jeśli to nie grzech, a tylko pragnienie bliskości? Co, jeśli wstyd, którym karmiono mnie od dziecka, był cudzym strachem ubranym w święte słowa?
Może to nie Bóg był sędzią. Może ludzie wymyślili karę i miłosierdzie, żeby łatwiej znieść samotność. Może nawet dzieciom wmówiono, że miłość jest przekleństwem, a pragnienie dowodem winy. I w tym zawieszeniu, między strachem a nadzieją, między wiarą a wątpliwością, rodzi się historia. Historia tych, którzy próbują żyć w cieniu własnego wstydu szukając ciepła w obcym spojrzeniu i bezpieczeństwa tam, gdzie nigdy nie było domu.
Czasem czułem, że ktoś mnie obserwuje. Nie wiedziałem, kto. Nie wiedziałem, po co. Ale już wtedy coś w tym cieniu sprawiało, że chciałem być bliżej. I bałem się tego pragnienia tak samo, jak samotności.
—————
Hej! Wstawiam książkę tutaj jako mały eksperyment, zobaczymy co z tego będzie.
Życzę miłego czytania <3
VOUS LISEZ
Modlitwa bez Boga
Mystère / ThrillerIsaac Salve żyje w cieniu religijnej dyscypliny i oczekiwań matki, która uważa, że każdy ból i lęk to kara od Boga. Jego życie pełne jest sekretów, winy i cierpienia, a każdy gest bliskości staje się zagrożeniem. Gdy znika i zostaje znaleziony przez...
