Zanim zaczniemy... Z doświadczenia wiem że spora część czytelników nie dociera do końca opisów, więc zaznaczę tutaj jeszcze raz: jest to kontynuacja innej książki z mojego profilu, czyli "Rules", więc jeśli najpierw trafił_ś tutaj to zapraszam najpierw do pierwszej części. Miłego czytania💜
Ostatnie miesiące szkoły średniej były najszczęśliwszym okresem w życiu Theo Raekena. Jeśli miał być szczery, to nigdy nawet nie wyobrażał sobie, że może ono tak wyglądać chociaż przez chwilę, a tymczasem taki stan rzeczy utrzymywał się już od pół roku. Po ostatecznym rozprawieniu się z łowcami, w Beacon Hills zapanował wreszcie upragniony spokój. Nikt na nikogo nie polował, nikomu nie zagrażał, nikogo nie dręczył... Można było wyjść z domu spokojnie, bez obaw, że za chwilę ktoś strzeli ci w głowę kulą z mordownikiem. I mogłoby się wydawać, że to raczej coś naturalnego, że tak powinno być zawsze, ale stado Scotta McCalla było tak przyzwyczajone do wszechobecnych zagrożeń, że kilkumiesięczny okres bezpieczeństwa traktowało jak największe święto. Z resztą... Od razu było po nich widać, jak zbawienny wpływ ma na nich ten dobry czas.
Theo przez większość swojego życia musiał być przygotowany na ciągłe niebezpieczeństwo, dlatego bezpieczne miesiące wydawały mu się na samym początku czymś nierealnym, jednak szybko okazało się, że zdecydowanie ich potrzebował. W okresie od pokonania łowców do zakończenia szkoły, zmienił się bowiem diametralnie, jakby dobre czasy wyciągnęły z niego wszystkie najlepsze cechy, spychając te gorsze gdzieś wgłąb jego osobowości. Przede wszystkim przestał się bać. Nie przeżywał już każdej pomyłki czy błędu jak największej katastrofy, rozumiejąc, że nie zmienią one sposobu, w jaki inni go postrzegają. Stał się bardziej otwarty i pewny siebie, tym samym szybko zdobywając sympatię całej watahy. Nawet Malia, chociaż prędzej odgryzłaby sobie rękę, niż się do tego przyznała, zaczęła uważać go za całkiem akceptowalnego. Theo jednak i tak wiedział i uważał to za swój osobisty sukces, a także za zapewnienie, że jego miejsce w stadzie nie jest w żaden sposób zagrożone... Tak samo stało się z jego miejscem w domu, kiedy w końcu zaczął rozumieć, że jest ono czymś pewnym i nie ma właściwie szans, żeby je stracił. Był przecież ukochanym drugim synkiem państwa Geyer, ale przede wszystkim od kilku miesięcy był chłopakiem najcudowniejszego na świecie Liama Dunbara.
Nie, nadal się do tego nie przyzwyczaił. Każdego ranka budził się obok młodszego i każdego ranka wydawało mu się przez chwilę, że to tylko piękny sen. Nie potrafił uwierzyć, że takie szczęście spotkało go naprawdę, to wydawało mu się po prostu czymś nierealnym, a jednak tak było... Chodził z Liamem już od dłuższego czasu, o ich związku wiedziała praktycznie cała szkoła (w końcu kapitan drużyny zawsze musi być na językach, tym bardziej, jak zaczyna się umawiać z tym "nowym przystojniakiem"), a mimo to nadal czasami miał wrażenie, że wszystko mu się śni. A potem słyszał ten słodki, szczery śmiech, czuł palce muskające niby przypadkiem jego dłoń, patrzył w te intensywnie błękitne oczy... I przypominał sobie, że to jednak prawda. Był szczęśliwy. Jakkolwiek wydawało mu się to niemożliwe, był szczęśliwy.
Ogromną zmianę zauważył również w swoim chłopaku. Liam nigdy wcześniej nie był taki spokojny, zrelaksowany i beztroski. Mimo że czekał go stresujący okres rozpoczęcia studiów i przeprowadzka z dala od domu, mimo przytłaczającej ilości nauki i braku czasu wolnego, Dunbar praktycznie nigdy nie tracił pozytywnego nastawienia. Na prawie każdą obawę Raekena związaną z ich wspólną przyszłością miał całkiem sensowny kontrargument, a kiedy już mu ich brakowało, machał ręką i z uśmiechem stwierdzał, że "jakoś się ułoży". Jakby zupełnie niczego się nie bał i był przekonany, że mimo wszystkich wyzwań dadzą sobie radę. A Theo, który w tej sytuacji roztrząsał trochę za dużo, był mu za to nieopisanie wdzięczny.
YOU ARE READING
Promises (Thiam)
FanfictionKiedy wszystkie zasady zostają złamane, pozostają już tylko obietnice... Minęło ponad pół roku od rozprawienia się z łowcami, o których wszyscy w Beacon Hills zdążyli już zapomnieć. Theo i Liam mają na głowie ważniejsze sprawy, takie jak dostanie si...
