-Ewidentnie ma jakiś problem do ciebie - westchnęła Julka
-Nie chce mi się wierzyć, że ma ból tyłka o to, że powiedziałam o przeprowadzce najpierw tobie.. - walnęłam się na łóżko i głośno westchnęłam
-Ja wiem, że to twoja matka, ale mogłaby się opanować trochę... Własnych myśli nie słyszę jak się tak drze - zarzuciła ręce na piersi
-Ona najchętniej trzymałaby mnie pod kluczem i nigdzie nie wypuszczała, a najgorsze jest to, że tu nie chodzi o nadopiekuńczość... Ona chce mi zniszczyć życie...
Julka wpatrywała się we mnie smutnymi oczami, wiedziała co przeżywałam w domu i zdawała sobie sprawę z tego, że muszę się wyprowadzić jak najdalej od rodziców.
-Ona myśli, że przyniosę jej wstyd, że nikt mnie nie będzie utrzymywał i sobie sama nie poradzę, że nikogo sobie nie znajdę...
Julka podeszła do mnie powoli i złapała mnie za rękę.
-Ja będę cię wspierać i Wojtek też - uśmiechnęła się smutno
-Wiem Julcia, wiem...
***
Tydzień później...
-Dzień dobry! - krzyknęłam do kobiety stojącej za oknem
Próbowałam się dodzwonić i pukać w drzwi, ale nikt mi nie odbierał i nie otwierał. Nagle zobaczyłam kobietę w oknie i próbowałam się przywitać.
-A pani to? - zapytała podejrzliwie kobieta
-Jestem Sara, miałam podjeść i odebrać klucze od mieszkania - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
-Aha.. Tak tak, już podaje - kobieta pospiesznie podała mi klucze i wytłumaczyła kilka rzeczy, na przykład gdzie wyrzucać śmieci albo gdzie są inne wejścia do klatki i inne takie.
Wysłuchałam uważnie tego co do mnie mówiła i ruszyłam szybko w stronę mojego nowego mieszkania.
Weszłam pospiesznie do środka i zamarłam. Ale pozytywnie. Na mojej twarzy pojawił się wielki banan.
Mieszkanie było spore i ładne. I w końcu.. Moje.. Na własność. To znaczy na wynajem co prawda, ale mieszkałam w nim od teraz tylko ja i moje ego.
Wspaniałe uczucie.
Zaczęłam wszystko sprzątać i układać w szafkach. Rozpakowałam wszystko co było mi potrzebne na najbliższych kilka dni.
Wzięłam torebkę do ręki i ruszyłam w stronę wyjść.
A gdzie szłam?
Do mojej nowej pracy!
Rozmowę kwalifikacyjną odbyłam już jakiś czas temu, a dzisiaj po przyjeździe miałam przyjść podpisać umowę.
Nie widziałam gdzie dokładnie znajduje się ta kawiarnia, ale dobrze płacili, a grafik miałam elastyczny.
Wyszukałam w telefonie miejsce, do którego mam się udać i wsiadłam do auta.
Za chwilę zaparkowałam na wolnym miejscu i rozejrzałam się wokół.
SBM? Nie, to na pewno nie tutaj. Spojrzałam ma GPS'a. A jednak to tutaj...
Nie widziałam na zgłoszeniu nazwy firmy, a więc słynna wytwórnia SBM ma własną kawiarnie i ja się w niej zatrudniłam. Chyba.
Wyłączyłam samochód i ruszyłam w stronę wejścia do wytwórni.
Podeszłam do pani na recepcji i powiedziałam, że przyszłam podpisać papiery.
Kobieta była bardzo miła, zaproponowała mi coś do picia i odprowadziła mnie do kawiarenki.
-Cześć! To ty jesteś Sara, tak? - zapytał z uśmiechem uroczy chłopak na oko trochę starszy ode mnie
-Tak, to ja - odwzajemniłam uśmiech
-Jestem Szymon, pracuje tu od dwóch lat i będę pomagał Ci się drożyć, ale na szczęście dzisiaj tylko podpiszesz umowę, a za chwilę powinien zjawić się szef - w oczekiwaniu na szefa chwilę rozmawialiśmy
Szymon okazał się mega sympatyczny, bardzo zabawny i do tego przystojny. Czego chcieć więcej. Dzisiaj jednak chciałam tylko podpisać papiery i odpocząć po podróży, a nie myśleć o romansach i innych takich.
-Cześć Sara! Szymon! Cieszę się, że będziesz w naszym zespole, ja jestem Igor i możesz mi mówić po imieniu, wolę tak niż per Pan - zaśmiał się głośno
Igor miał z 50 lat na oko i wyglądał bardzo sympatycznie.
Chwilę rozmawialiśmy i podpisałam umowę. Prace miałam zacząć jutro o 8, więc warto będzie się wyspać.
Pożegnałam się z nimi i ruszyłam do wyjścia. Po drodze wpadłam na jakiegoś faceta i obdarzył mnie morderczym spojrzeniem.
-To ty stanęłaś na moim miejscu... - wykrzyczał mi to prawie w twarz
-Ale.. Ja..
-Nie widać znaku, że tylko dla pracowników? Kim ty w ogóle jesteś?
Zamurowało mnie, nie mogłam się ruszyć i nic powiedzieć. To wszystko było tak nagłe.
-Hej, stary! Zostaw ją! - podbiegł do nas jakiś chłopak i po chwili zrozumiałam kim on jest...
Darł się na mnie Mata, a bronił mnie Szczepan.
Skąd wiedziałam kim są? A kto nie wie? Jestem mega fanką Maty, jest mega przystojny i ma fantastyczny głos, ale coś czuję, że pod maską tego wspaniałego chłopaka kryje się teraz niezłe ziółko.
Apropo ziółka to chyba powinien zajarać, bo jakiś spięty jest.
Za chwilę Mata wywrócił oczami o odszedł od nas.
-Hej! Mówię do ciebie! To ty zastawiłaś ten podjazd? - dopytywał mnie Szczepan
-Jezu, przepraszam! Nie wiedziałam! - pobiegłam szybko w stronę auta i wsiadłam do środka
Ktoś zapukał mi w szybę. To Szczepan.
-Hej! Nie musisz uciekać! Jestem Szczepan, a ty?
-Sara..
-A więc Saro, nie musisz przed nami uciekać, jesteś tu nowa tak?
Kiwnęłam głową na tak.
-Wybacz mi za zachowanie Michała... Ma dzisiaj gorszy dzień. Nie chce go usprawiedliwiać, ale naprawdę nie jest w sosie.
Znowu kiwnęłam głową. Chłopak się zaśmiał.
-Nie jesteś gadatliwa co?
-Jestem, ale nie mam siły już dzisiaj na nic, było miło, ale muszę lecieć - uśmiechnęłam się lekko
-Do zobaczenia - uśmiechnął się szeroko i mnie puścił
Wracając do mieszkania rozmyślałam tylko o tym jaką idiotkę mogłam z siebie zrobić, kiedy w sumie nic złego nie zrobiłam. O losie....
YOU ARE READING
Free Mata // Michał Matczak
FanfictionSara Tomaszewska - zwykła dziewczyna, która skończyła szkołę i zaczęła pracę w kawiarni dla pracowników SBM'u. Próbuje zrobić wszystko by dożyć do następnej wypłaty. Mieszkała w małym miasteczku pod Wrocławiem i przeprowadziła się, żeby spełniać mar...
