Bezksiężycowa noc

54 5 0
                                        


Pewnego wieczoru, kiedy księżyc był w pełni, leśną ścieżką przechadzał się brązowooki brunet. Był wysoki i smukły. Jego wzrok wydawał się nieobecny, jakby ciało i dusza nie były w tym samym miejscu. Nagle westchnął głęboko i usiadł na zwalonym pniu drzewa. Zaczął obserwować cienie tańczące między drzewami. Jeszcze raz westchnął i podniósł się ciężko, jak wiekowy starzec, a nie dwudziestokilkuletni mężczyzna. W chwilę potem do jego uszu dobiegł jakiś dźwięk. Odwrócił się aby zidentyfikować ów odgłos, ale niczego nie dostrzegł. Poszedł więc dalej jakby nic się nie stało. Europa nieszczególnie mu się podobała. Było tu strasznie deszczowo, podobno normalnie o tej porze roku powinno być słonecznie, ale nie było. Poszedł dalej pozornie pogrążony w myślach, lecz naprawdę czujny i gotowy na ewentualny atak. Kiedy doszedł do strumienia wartko płynącego po ostatniej burzy z niesmakiem zauważył, że wszędzie wokoło jest mnóstwo błota. Rozejrzał się za kładką, ale najwyraźniej porwał ją strumień, teraz bardziej przypominający niewielką rzekę. Nagle opanowało go irracjonalne wrażenie czyjejś obecności. Jednakże nauczył się, że takie właśnie nieuzasadnione niepokoje mogą uratować życie. Wciąż udając, że nic nie zauważył, brunet wciąż na pozór rozluźniony rozejrzał się dyskretnie. Zdawało mu się że dostrzegł jakąś sylwetkę stojącą wysoko na drzewie. Osobnik był bardzo niski, można pomyśleć że dziecko, ale przeczył temu ubiór. Elegancki płaszcz oraz kapelusz były ostatnim co skojarzyło by mu się z dzieckiem. Nagle gwałtownie się odwrócił w jego dłoni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawił się pistolet i wystrzelił w kierunku tajemniczej postaci. Cała sekwencja ruchów trwała nie więcej niż parę sekund. Ujrzał jak przy akompaniamęcie donośnych przekleństw właściciela kapelusz spada na ziemię.
W tej chwili księżyc skrył się za chmurami i nastał całkowity mrok.

Soukoku || Miłość i KrewHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora