W umywalce są moje blond włosy, właśnie rozrabiam czarną farbę i z niedbałością ją nakładam. Czekając aż farba wyschnie wychodzę zapalić by umilić sobie czas podczas czekania. Wyrzucam niedopałek za okno, sprzątam włosy które obcięłam na mojej twarzy jest zadowolenie. Zmywam czarną farbę i wysuszam włosy , wyglądam jak nie ja i to mi się bardzo podoba. Słońce powoli przeciskało się przez moje okno była już piąta nad ranem co oznaczało, że za godzinę wstaję do szkoły tak bardzo nienawidzę tego miejsca.
Niezapowiedziana kartkówka z matematyki kocham swoje życie, nie jestem orłem z tego przedmiotu pod koniec roku zawszę da tę kartkówkę by mieć powód do obniżenia oceny na świadectwie. A byłam taka zadowolona z mojej trójki żegnajcie marzenia. Spojrzałam na nią z pod byka gdy ta zbierała kartki ,miałam ochotę zwyzywać jej całą rodzinę. Resztę lekcji matematyki przesiedziałam na telefonie.
-Nie poznałam cię, wyglądasz cudownie w tych nowych włosach-Przez chwilę zapomniałam, że zmieniłam te włosy i naprawdę nie rozumiałam o co mu chodzi-Dzięki!
Dylan gadał o swoich nowych dupach i jak jego życie nie jest piękne. Ciężko w to uwierzyć ale był moim jedynym znajomym który nie był toksyczny był sobą i za to go lubiłam, wiedział o mnie wszystko a ja wiedziałam wszystko o nim.
-Omar organizuje imprezę w piątek mam nadzieję ,że się na niej pojawisz.-Jak mogłabym odpuścić imprezę dobra chyba cofam to że wie o mnie wszystko-Pewnie, że będę już nie mogę się doczekać! - Dylan poklepał mnie po ramieniu i odszedł rzucając "Hej młoda".
Wracając ze szkoły słuchałam, mojej playlisty na spotifay mogłabym się z nią ożenić kochałam jej idealny vibe i artystów którzy na niej byli. Nie jestem w żadnym wypadku wyróżniającym się nastolatkiem od dziecka uciekam w muzykę czuję ,że podczas gorszych chwil tylko ona mnie rozumie i tylko na niej mogę polegać. Zatrzasnęłam za sobą drzwi mieszkania, jak zwykle przywitała mnie głucha cisza. Ściągnęłam moje czarne Conwersy ustawiając je na szafkę, poszłam do mojego pokoju do miejsca w którym mogę być sobą, plecak położyłam na obrotowe krzesło a ja sama ułożyłam się na łóżku w celu zrobienia sobie po szkolnej drzemki.
Obudziłam się jak nowo narodzona, jak zwykle przez pierwsze piętnaście minut nie ogarniałam kompletnie w jakim ja świecie żyję gdy doszłam do siebie sprawdziłam godzinę, dwudziesta pierwsza nie jest źle. Wstałam z łóżka przez chwilę się chwiejąc wyjęłam z plecaka paczkę papierosów i zapalniczkę zapaliłam jednego, papierosy na pusty żołądek i po drzemce smakują lepiej. Nie miałam żadnych prac domowych za dwa tygodnie koniec roku szkolnego nauczyciele wystawiają oceny i też chcą wakacji. Niedopałek wylądował za oknem a ja sama położyłam się ponownie na łóżko zaczęłam przeglądać media na których nie było nic ciekawego robiłam się głodna więc wyjęłam jabłko z plecaka które miałam na drugie śniadanie. Gdy je zjadłam poszłam się umyć i zmyć makijaż przebrałam się w piżamę. Zapaliłam lampkę nocną i chwyciłam książkę tak. Książki też są moją ucieczką
Wstałam cała obolała, muszę nauczyć się zasypiać leżąc a nie w jakiejś randomowej pozycji. Nigdy nie miałam określonego stylu ubieram to co mi się podoba w lato pojawia się problem że jest gorąco a każdy fit wygląda tak samo. Dziś postawiłam na krótkie czarne spodnie cargo i białą koszulkę z szkieletem na plecach. Mój makijaż zajmuje mi do pół godziny duże czarne kreski zajmują mi najwięcej czasu czuje się w nich pewniej i nie lubię gdy ktoś poza Dylanem mnie bez nich widzi. Spakowałam plecak i umyłam szybko zęby bo znowu ledwo zdążyłam na autobus. Spaliłam szybkiego papierosa przed lekcjami i mogłam iść i marnować moje osiem godzin życia.
Zawsze gdy z niej wychodzę czuję się jak wrak człowieka. Po powrocie do domu nie miałam ochoty na drzemkę. Zrobiłam mrożoną kawę i spakowałam koc razem z książką i wyszłam na spacer, rozłożyłam koc w pustym parku nie rozumiem dlaczego ludzie nie korzystają z takiej pięknej pogody. Zatraciłam się w książce
-Hej, Naomi to ty?!- Ari, mały chłopiec który mieszka piętro nade mną czasem przychodzę go popilnować za drobne pieniądze przychodziłabym też gdybym ich nie dostawała jest naprawdę prze słodkim chłopcem Arystoteles ma krótkie brązowe kręcone włosy i wielkie zielone oczy. -Hej, Ari tak to ja poznałeś mnie -uśmiechnęłam się przyjaźnie i objęłam chłopca
-Zmieniłaś włosy, są prześliczne bardzo ci pasują-pogładził ręką moje włosy
-Cieszę się ,że ci się podobają ja też je kocham! przyszedłeś sam do parku?
-Tak, mama powiedziała że będzie patrzeć z okna chcesz zemną zagrać?-chłopiec wyciągnął w moją stronę ręce z czerwoną piłką i spojrzał na mnie TYM wzrokiem nie mogłam mu odmówić.
-Pewnie, że tak!- Wstałam i zaczęłam podawać piłkę do chłopca odbijaliśmy rękami i nogami lubiłam patrzeć na to jak się cieszy gdy trafia gola! A ja robię smutną minkę i szybko się odgrywam po pograniu z dwadzieścia pięć minut dopadło mnie zmęczenie moje płuca nie są tak dobre jak były kiedyś-Chodź usiądziemy? strasznie się zmęczyłam
Chłopiec usiadł obok mnie i bardzo dokładnie się mi przyglądał -Naomi? przyjdziesz dziś do nas na kolacje, mama robi dziś tę swoją popisową sałatkę zawsze ją lubiłaś.-Nie mogę odmówić temu maluchowi, miał rację kochałam sałatki i dania jego mamy Sophia była dla mnie jak matka. Nie będę się przejmować dziś ile ma kalorii jeden raz nie zaszkodzi.-Pewnie że tak! a teraz gilkotkowy potwór!- zaczęłam go łaskotać po stópkach i żebrach Ari wywijał się w każdą stronę i śmiał w niebogłosy, nie wiem kiedy a w oczach pojawiły mi się łzy -Zrobiłem coś? przepraszam -objął mnie mocno- Nie słońce nic nie zrobiłeś, chodź na kolano. Kiedy tak na ciebie patrzę przypominają mi się czasy kiedy byłam taka jak ty ,mały rozrabiaka którego jest wszędzie pełno. Traktuję cię jak młodszego brata Ari, kocham twój śmiech i w życiu nie chciałabym żeby coś przykrego ci się stało.
-Kocham cię Nami!
***
Pukam do ciemno brązowych drzwi otwiera mi Ari który zachęca mnie do wejścia do środka.W domu panuję rodzinna atmosfera, korytarz jest biały ale przy ozdabiają go zielone kwiatki na komodzie po prawej stronie. W salonie połączonym z indeksem kuchennym i barkiem jest dużo ich wspólnych zdjęć
-Cześć Naomi, piękne włosy cieszę się że przyszłaś dawno cię u nas nie było!-Miała rację odkładałam za każdym razem te kolacje ze strachu
-Hej Sophia, to prawda ale szkoła była strasznym pochłaniaczem czasu. Zbliża się teraz koniec roku więc nie widziałam przeszkód by tu do was przyjść! za tęskniłam za twoją sałatką
Kobieta uśmiechnęła się do mnie i spojrzeniem wskazała bym usiadła do stołu tak też zrobiłam. Cały wieczór minął w naprawdę super atmosferze uwielbiałam tych ludzi i ich podejście do życia. Ari nalegał bym została dłużej ale tłumaczyłam mu że mam jutro szkołę do której muszę jeszcze chodzić. Pożegnałam się z każdym i wyszłam.
------------------------
Jak wam się podoba? wszelkie komentarze mile widziane! zachęcam również do głosowania <3
YOU ARE READING
Devil touch
Teen FictionNoemi Brown zwykła nastolatka z dużą ilością problemów. Pomocy szuka w muzyce. Nie wie jednak że poznanie jednego z popularnych raperów odemieni jej życie na zawsze.
