Poranek w domu Tomlinsonów przebiegał w spokoju. Byli niesamowicie zgraną i dobrze dogadującą się rodziną. Osiemnastoletni Louis najbardziej rozpoznawalny chłopak w szkole będący kapitanem szkolnej drużyny. Szatyn o dość niskim wzroście, głęboko błękitnych oczach, dobrze zbudowanej klacie oraz widocznymi kośćmi policzkowymi, za którym szalała każda dziewczyna w szkole jak i nie jeden chłopak niezależnie od orientacji. Jednak nie jest on jedynym potomstwem jakie ma jego mama Jay. W ich domu przeważały kobiety. Dwie czternastoletnie bliźniaczki Phoebe oraz Daisy, a oprócz tego piętnastoletnia Lottie oraz rok młodsza od niej Fizze.
Jay przygotowywała śniadanie dla bliźniaczek kiedy Louis schodził by do nich dołączyć.
- Dzień dobry! - przywitał się schodząc z ostatniego stopnia schodów prowadzących na piętro gdzie były pokoje jego oraz jego sióstr. Odłożył swoją torbę na szafce przy drzwiach po czym poszedł ucałować mamę oraz bliźniaczki. Usiadł i Jay podała im przygotowane śniadanie.
Bliźniaczki rozmawiały o czymś między sobą. A Jay po chwili ciszy spytała się Louisa.
- Kochanie, przypomnij mi, o której dziś jest Twój mecz?
- Ohh mamo przecież mówiłem ci już tyle razy, że o szesnastej - odpowiedział ledwo nie przewracając oczami
- Oj synu mówiłeś jednak wole się upewnić. Chyba nie chcesz by Twoja własna matka się spóźniła - Odparła wraz z chwilą gdy kończyli jeść.
- No jasne, że nie. - powiedział po czym dodał - A Mark będzie?
- Oczywiście, że tak! - odpowiedziała na co Louis skinął głową.
- Siostry zbieramy się. - powiedział wstając od stołu i odnosząc talerz do zlewu, po czym pokierował się do drzwi gdzie w lustrze poprawił włosy sprawdzając czy wygląda dobrze po czym zaczął ubierać swoje ulubione czarne vansy. Oprócz nich miał na sobie czarne obcisłe spodnie i zieloną bluzę. Jak co ranek chłopak odwoził bliźniaczki by do szkoły, aby następnie samemu z niesamowicie małym zapałem pojechać do swojej szkoły.
- Czekam przy aucie. Macie dwie minuty. - Powiedział biorąc torbę z szafki i wychodząc z domu kiedy dziewczynki słysząc to przewróciły oczami i jęknęły z niezadowolenia.
Podszedł do swojego samochodu schował swoją torbę do bagażnika i oparł się nie plecami. Przez czas czekania na siostry zastanawiał się czy kiedykolwiek jakimś może zbiegiem okoliczności jego biologiczny ojciec widział jego mecz i kibicował mu, a on nawet o tym nie widział. Szatyn nie zna swojego ojca. Zostawił Jay oraz jego kiedy był mały i zniknął bez słowa. Porzucił ich, a on nie wiedział ani jaki był, ani jaki jest teraz, a tym bardziej gdzie jest i co było powodem dlaczego zostawił jego oraz jego matkę z małym dzieckiem. Z jednej strony tęsknił, ale z drugiej czuł coś pokroju nienawiści. Nie czekał długo przez co nie miał możliwości zagłębić się z swoje myśli i dziewczynki wybiegły z domu. Louis otworzył im drzwi po czym poszedł za kierownice. Zablokował zamki, odpalił auto po czym ruszył pod szkołę dziewczynek. Droga nie była zbyt długa i dokładnie po dziesięciu minutach byli już na miejscu. Otworzył zamki po czym powiedział:
- Tylko uczyć się pilnie! - dziewczynki przewróciły oczami na co Louis się uśmiechnął doskonale je rozumiejąc, a one doskonale znały wydźwięk jego słów mimo ich wieku.
- Pa Louis! Do zobaczenia na meczu! - powiedziały na równo i pomachały bratu na pożegnanie po czym wybiegły z auta w stronę szkoły.
Louis upewnił się, że dziewczynki weszły spokojnie do szkoły, westchnął chwile siedząc w bezruchu. Nie przepadał za nauką, bo na ten moment nie uważał, że będzie mu to do szczęścia potrzebne. To nie było tak, że nie lubił się uczyć jednak miał lepsze rzeczy do roboty niż nauka. Przyszłość wiązał z piłką nożną i to najbardziej sprawiało mu przyjemność oprócz dobrych imprez z przyjaciółmi lub kolegami z drużyny. Zanim ruszył w drogę wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, odpalił jednego, zaciągnął się dymem po czym powoli wypuścił go z ust odpalając silnik i jadąc w jednym możliwym kierunku. Przyjechał na szkolny parking po krótkiej chwili wraz z kończącym się papierosem. Zaparkował na swoim ulubionym miejscu, wysiadł bez pośpiechu, wyciągnął z bagażnika torbę, zamknął auto i ruszył w kierunku szkoły. Szybko odnalazł swoich przyjaciół, a zarazem kolegów z drużyny Zayna Malika oraz Liama Payna.
YOU ARE READING
Because, I love you. || Larry & Ziam
FanfictionLouis Tomlinson kapitan szkolnej drużyny piłkarskiej, który ma zapoznać z zespołem nowego zawodnika jakim jest Harry Styles. Młodszy od niego o 3 lata zielonooki, lokaty chłopak, który przypadkowo wpłynął na życie Louisa dokładnie 2 godziny zanim te...
