Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

1. La Mort

926 47 15
                                        

Siedziałem na blacie baru, plecami opierając się o kolumnę przy przejściu, machając jedną nogą w powietrzu i sącząc colę. Dzisiejszego wieczoru moja praca polegała na byciu eksponatem, taki model pokazowy, który miał zachęcić klientów do skorzystania z szerokiej oferty specjalnej "La Mort".

Co oznaczało pojęcie "oferta specjalna"? Właściwie to nigdzie nie było sprecyzowane, choć nazwa lokalu niewątpliwie była adekwatna.

"La Mort", śmierć, choć ta nie przychodziła tutaj tak szybko, a przynajmniej nie dla takich jak ja. Nie ważne jak bardzo będziesz starać się umrzeć, jeśli jesteś jedną z ulubionych zabaweczek szefa, to będziesz żyć. Czy Ci się to podoba, czy nie. A przynajmniej do czasu, aż nie będziesz więcej potrzebny.

Pod płaszczykiem luksusowego klubu nocnego, krył się burdel, klub walki, a jak miałeś kasę i kręciło cię uduszenie laski, którą właśnie posuwasz, to nikt nie robił z tego problemu. Chciałeś komuś wpieprzyć po ciężkim dniu? Ależ proszę bardzo.

Jedyne co cię tutaj ogranicza to własna wyobraźnia, no i towar jakim szef dysponuje. Młodzi, starzy, kobiety, mężczyźni, ludzie, wampiry, wilki, co kto lubi.

Z jednym, małym wyjątkiem.

Mną.

"Ostatnią dziewicą w burdelu." jak lubili mnie nazywać współpracownicy, choć jeśli czepiać się nazewnictwa, to powinni używać słowa prawiczek.

Czemu zawdzięczam ten wątpliwy zaszczyt? Otóż miałem pecha urodzić się męską omegą, podobno jest nas mało i jesteśmy bardzo pożądani w wilczym świecie, ale nie wiem na ile to prawda, a na ile głupie gadanie szefa, by podbić moją cenę. Fakt był jednak taki, że od kilku lat trwała otwarta licytacja mojej osoby, a cena sięgała już kilkunastu milionów dolarów.

Nie wiem, kto był na tyle szalony, by chcieć zapłacić taką kwotę za mnie, ale nie narzekałem, w pewnym sensie. Im dłużej to trwało tym lepiej dla mnie, wysoka cena skutecznie odwlekała zmianę mojego właściciela, a co za tym idzie trafienie w łapy jakiejś sadystycznej alfy.

Brr. Na samą myśl o tym, że miałbym trafić do któregoś z tych sadystycznych morderców, mam dreszcze.

Ale fakt, że nie "dawałem dupy" nie oznaczał, że moje życie tutaj było kolorowe. Miałem różne zajęcia, od bycia eksponatem, tak jak dziś, przez zabawianie publiczności tańcem na rurze. Najbardziej lubiłem środy, wtedy odbywały się tu nielegalne walki w których praktycznie zawsze brałem udział, nieskromnie powiem, że byłem w nich niezły. Choć nie zawsze mogłem wygrywać, czasami zwyczajnie musiałem się podłożyć i przyjąć kilka ciosów, choć z racji bycia wilkiem spokojnie mogłem wygrać z każdym człowiekiem. Kto jednak chciałby zaczynać ze mną walkę, gdyby ten drobny chłopaczek zawsze wygrywał?

Nadnaturalni nie bawili się w takie rzeczy, zdecydowana większość wolała robić sobie ze mnie worek treningowy bez udziału publiczności. I to było chyba najgorsze z moich zajęć. O ile miałem walczyć z wampirem czy betą i to byłem w stanie jakoś przeżyć, tak bycie workiem treningowym dla alf, zwykle kończyło się dwutygodniowym dochodzeniem do siebie i to pomimo przyspieszonej regeneracji.

Mogłem być cenny, ale to nie oznaczało, że nie miałem na siebie zarabiać w oczekiwaniu na sprzedaż.

- Malutki, a może poszlibyśmy na górę? - z zamyślenia wyrwał mnie lekko zachrypnięty głos i wielka dłoń na moim zwisającymi luźno udzie, odzianym w obcisłe szare dżinsy z przetarciami.

Cóż, przedstawienie czas zacząć.

Obróciłem głowę w kierunku mężczyzny, który niewątpliwie był betą. Przejechałem dłonią po jego torsie, aż do podbródka, który palcami lekko przyciągnąłem do siebie, uśmiechając się przy tym zalotnie.

PustkaCerita yang bikin terobses. Temukan sekarang