Uciekałam przez wąskie uliczki, które miałam wrażenie, że nigdy się nie skończą. Coraz głośniej dało się słyszeć krzyki policjanta, który nie miał zamiaru się zatrzymywać, gdy ja już ledwo dawałam radę biec.
Aishh, że też dałam się pokusić o ten naszyjnik. Akurat wtedy, gdy musiał mieć dyżur obok sklepu.
- stać! - krzyknął, będąc blisko mnie - proszę natychmiast się zatrzymać i zwrócić własność do sklepu!
Biegłam ile sił w nogach, choć już ledwo dawałam radę.
Cholera.
Ślepy zaułek.
-stop! - ponownie usłyszałam jego krzyk - odwróć się!
Wykonałam polecenie i odwróciłam się ze znudzonym wyrazem twarzy, podnosząc ręce w góre na gest pistoletu, którym mierzył we mnie.
- boże to głupi kawałek srebra - wskazałam głową na wisiorek, który miałam w ręce - nie ma pan lepszych rzeczy do roboty? Chyba był pan zajęty jak mniemam. - uniosłam brew ku górze.
- myślę, że ty również mogłabyś robić co innego - mówił chowając pistolet - jesteś młoda. Chcesz zmarnować sobie życie przez ten głupi kawałek srebra? - powtórzył mój gest i uniósł swą brew.
-pan nie rozumie! - mówiłam zrozpaczonym tonem - ten wisiorek jest mi potrzebny! Pieniądze z niego chce przeznaczyć na leczenie mojej matki. Ledwo wiążemy koniec z końcem! Choruję ona na raka! Ja muszę go wziąć!
- przykro mi - mówił przygnębiony - ale napewno są inne wyjścia niż kradzież. Jesteś mądra napewno coś wymyślisz.
- myśli pan, że się uda? - powiedziałam już ochłonięta
- tak - mówił ze spokojem - a teraz oddaj mi wisiorek, a nie aresztuje cię za kradzież. - uśmiechnął się w moją stronę.
Zaczęłam iść w kierunku oficera, gdy wtem przyjechał czarny Mercedes, do którego pędem wskoczyłam.
- HEJ! - krzyknął mundurowy - ZATRZYMAĆ SIĘ!
- strasznie mi przykro - krzyknęłam w jego stronę naśladując ton głosu mężczyzny - pozdrowię matkę od pana! A ten wisiorek to sobie zatrzymam hahah - pokazałam mu środkowy palec
Później było słychać tylko wiązankę przekleństw. No trudno. Nie nadawał się zdecydowanie na policjanta. Pewnie został wciśnięty przez jakichś znajomych.
Ahh dzisiejsza sprawiedliwość jest piękna. Te słowa stają się jeszcze lepsze zwłaszcza, gdy wypowiada je osoba taka jak ja hah!
- masz szczęście, że byliśmy na czas - ostrzegł mnie Mark - tak to nie byłoby za ciekawie.
-pff - prychnęłam - poradziłabym sobie bez was - uśmiechnęłam się dumnie w stronę chłopaków.
Mark spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a Nicolás tylko parsknął śmiechem.
- no co? - mówiłam z pretensjami - ostatnio było podobnie i co? Uciekłam! Haha!
- ee.. zwykłe szczęście - odparł Nicolás
- niech to się lepiej więcej nie powtarza, Jake będzie na ciebie zły - mówił w moją stronę Mark - spróbujmy zrobić coś nowego
- na przykład? - spytałam
- chętnie bym się gdzieś włamał - zasugerował Mark
- ja też - przytaknął z cwanym uśmiechem Nico
- napad? To nic nowego - prychnęłam
- no chyba, że zrobimy to jakoś ciekawie - uśmiechnął się Mark - mam na myśli coś grubszego
ESTÁS LEYENDO
• Victory Song •
Acción20-letnia Amerykanka Molly należy do jednego z najbardziej przebiegłego gangu w stanie New York. Musi udowodnić innym, że się do niego nadaje. Czy uda jej się to wykonać, mając wiele przeszkód na swojej drodze?
