Rozdział 16

179 17 0
                                    

Dni mijały bardzo szybko. Nim się obejrzałam był już piątek - w szczególnosci wyczekiwany dzień przez nas wszystkich . Przeze mnie również, niekiedy to szkoła stała moim najgorszym koszmarem, a zapał do nauki zgasł .Byłam tak jakby leniem , któremu nie chce się uczyć , ale mimo wszystko planuje swoją przyszłość .Zaczynając od liceum a kończąc na najlepszej uczelni w Anglii . Zawsze to było moim marzeniem , aby wyjechać do Stanford i tam rozpocząć swą naukę .Jednak nie potrafiłabym zostawić tego co tu mam , a wtedy zostaje mi najbliżej położona szkoła czyli Campnes .
Cóż, taki los .

Wchodzę do kuchni, a kiedy widzę w niej mamę od razu zakładam maskę fałszywego uśmiechu. Robię to co miałam zrobić i kiedy miałam już się ulotnić z miejsca , słyszę burknięcie ze strony rodzicielki.
Patrzy na mnie z politowaniem , a następnie wzdycha i krzyżuje ręce.

- Lily ! Musimy porozmawiać - oznajmia .

Na moją twarz wchodzi grymas niezadowolenia , niechętnie się zgadzam .

- Co się stało , że już nie spotykasz się z Harrym ? - pyta , a ja mam ochotę zapadnąć się pod ziemie słysząc jej pytanie.

Nie wiedziałam , że mama może coś podejrzewać . No tak , w końcu przyzwyczaiła się do jego obecności w naszym domu , więc co się dziwić.

- Nie wiem jak ci to powiedzieć - wzruszyłam bezradna . Fakt nie planowałam żalić się w tej chwili matce o moich problemach , ale siła była tego wyższa .

- Harry mnie widział ... - zaczęłam przypominając sobie tą całą scenkę.

- Co widział ?

Chciałam jej opowiedzieć jak dokładnie było , ale w jednej chwili odebrało mi mowę . Nie wiedziałam , jak mam ułożyć tą całą historię od początku . Z jednej strony chciałam jej powiedzieć , aby choć trochę się wyżalić , ale z drugiej nie umiałam wszystkiego ułożyć do kupy. Byłam tchórzem , po prostu stchórzyłam wszystko .

- Tęsknie za nim - odparłam .

- Nie martw się , poradzimy coś na to -powiedziała i uśmiechnęła się przepraszająco .

- JEFFREY ! ZAKŁADAJ GLANY I JEDZIEMY DO SZTYLESA ! RUCHY!

- Mamo ! - krzyknęłam .

- Chyba powiesze go za jaja - mruknęła , zakładając płaszcz.

Stałam na środku salonu jak jakaś wariatka z otwartą buzią .
Nie wiedziałam co robić , czy rzeczywiście jechać z nimi - i się ośmieszyć czy zostać w domu i modlić się by zepsuł się im samochód. Cholera . Wybieram to drugie . Zdecydowanie , nie chce widzieć jak moja mama chce powiesić Harr'ego za klejnoty .

Chwilę później błagałam rodziców by odpuścili , ale nie dało to za wygraną . Byłam na przegranej pozycji .

- Niech ten samochód się zepsuje- mruknęłam pod nosem, kiedy w domu nie było nikogo prócz mnie.

I pomyśleć jak wyglądałaby mina Harr'ego , gdyby zobaczył moich rodziców .

++

Przepraszam za długą nieobecność . Następny nie wiem kiedy ,ale nic nie obiecuje.

Dobranoc

Keep me || h.sOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz