Miałem dosyć serdecznie dosyć wszystkiego. Dlaczego nie posłuchałem Toyi? Dlaczego byłem tak zapatrzony w jego ojca, że nie zauważyłem jaki jest z niego potwór? Dlaczego go nie posłuchałem? Byłem takim głupcem.
Wstałem z dachu i zacząłem swój patrol. Trwał on od 19 do 5. Wszystko mnie bolało a najbardziej skrzydła, które jeszcze się nie zregenerowały do końca po ostatnim podpaleniu ich. Mimo to wzbiłem się w powietrze i zacząłem obserwować miasto. Stwierdziłem, że jeżeli zostało mi jeszcze trochę czasu to mogę sobie kupić coś do jedzenia. Wylądowałem na ulicy i skierowałem się w stronę knajpek. Postawiłem na kurczaka z KFC. Kiedy dostałem swoje zamówienie wyszedłem i z powrotem wzbiłem się w powietrze. Usiadłem na dachu wieżowca i zacząłem jeść.
2 godziny później
W sumie to na razie nic konkretnego się nie działo. Jedyne co zrobiłem to odprowadziłem jakąś dziewczynkę do domu niby nie było tak ciemno a jednak nigdy nic nie wiadomo. Jej matka tak się zdziwiła kiedy mnie zobaczyła, że pierwsze pytanie jakie zadała to było takie co jej córka zrobiła. Ta od razu zaczęła zaprzeczać, że nic nie zrobiła. Ja jedynie patrzyłem na całą sytuacje z uśmiechem. Jak ja bardzo chciałbym mieć takie dzieciństwo. Niby jednak spełniłem swoje marzenie ale jakim kosztem. Straciłem najważniejszą osobę w swoim życiu. Niby byłem wtedy dzieckiem a jednak. Porzegnałem się z matką dziewczynki mówiąc, że ta nic nie zrobiła i odleciałem.
Leciałem nad blokami i nagle usłyszałem czyjeś krzyki, które pochodziły z ciemnego zaułku. Chociaż nie ciemnego. Podleciałem bliżej i wylądowałem na budynku. Spojrzałem na dół i zobaczyłem złoczyńcę, który kogoś palił. Gdy ten zgasił swój płomień. Zaczął się rozglądać na boki po krótkiej chwili zniknął w jakieś ciemno fioletowej mgle.
Nie uratowałem tego człowieka a nawet gdybym próbował nie miałbym szans. Nie z ogniem. Złoczyńca mógłby mnie pokonać w kilka sekund ze swoją mocą. Co ze mnie za bohater jeżeli boję się głupiego ognia.
-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-
Nie jestem z tego rozdziału zadowolona ale nich będzie.
YOU ARE READING
Pióro z popiołu-Hot Wings
Teen FictionSiedziałem na dachu swojego ulubionego wieżowca. Zastanawiałem się czy nie skoczyć. W sumie nic mnie już tutaj nie trzymało a jednak nie potrafiłem. Gdzieś tam w głębi serca wierzyłem, że on żyje. Że jeszcze go spotkam. Że będę mógł znowu zobaczy...
