Rozdział 1. Jak się to w ogóle zaczęło???

28 3 1
                                        

Był to całkiem niezły dzień, nasz panda Yai zaczął jak zwykle wyżerać resztki z kolacji dnia wczorajszego. Ale nagle wbił do niego przez okno jakiś staruszek, podawał się jako Mistrz Wo Yo. Mówił coś oooo...

Nawet już nie pamientam co, bo Yai i tak to miał gdzieś. Wyobraźcie sobie,że do domu wbija wam jakiś staruszek przez okno, przedstawia wam się i coś gada. słuchalibyście go?? Oczywiście, że nie. Potem nasz tłusty bohater kazał mu wyjść używając drewnianych mincraftowych drzwi, nie uwierzycie! Posłuchał.

I to był przełomowy moment w życiu Yaia, ponieważ musiał użyć przemocy.
Yai zwrócił się do staruszka:
- Proszę zaczekać!
I walnął go z liścia, oddał mu za zbicie szyby w jego pokoju.

Nazajutrz jak zwykle Yai wstał o 6.45 by się uszykować do mincraft highschool i zjeść śniadanie. Następnie pobiegł by złapać autobus, lecz nie udało mu się, więc musiał iść na pieszo. Spóźnił się przez to na matematykę z czego się cieszył. Na przerwie opowiedział to wszystko swojej bandzie seksiaków składającej się z takich typów jak: Kolward, Pop, Bożydar i Steeve Junior II. Razem podrywają laski w highschool.

W między czasie w bazie złego Carnoksiężnika Pawitherona:
- Muahahahahha widzisz to co ja dziubasku?!?!- powiedział do swojego silverfisha- jesteśmy bliżej zawładnięcia światem, niż kiedykolwiek wcześniej! Było już ponad 100 prób, ale nigdy wyszło i trochę szkoda, ale walić to jestem szczęśliwym Carloksiężnikiem z depresją. Wystarczy odbić yomicon z rąk Wo Yo i jestem Panem świata!! Muahahahahaha!!
Selverfish patrzył z wielkim przerażeniem na Pawitherona, no ale co poradzić jak jest się zwierzakiem złego depresyjnego Carloksiężnika.

Przez najbliższy czas Yai zastanawiał się, dlaczego to do niego przyszedł ten staruszek, a dlaczego nie do kogoś innego.
I tak myślał przez cały dzień.
Do czasu.
Gdy wracał do domu i otwierał już drzwi, pozornie nic się nie działo, ale kiedy wchodził do pokoju to zauważył Mistrza Wo Yo.
- Aaaa, co Pan tu robi?!?!- zapytał Yai.
-Mam do Ciebie bardzo ważne pytanie. - powiedział staruszek- Czy Ty mnie wogule wtedy słuchałeś??
- Możliweee, że nie.- powiedział Yai.
- Ehh, no to od nowa- orzekł mistrz Wo Yo - Ty i twoi przyjaciele jesteście wybrani do strzeżenia Yomiconu przed złym Carloksiężnikiem Pawitheronem. W skrócie zostaliście nastoletnimi pando ninjami.- wykrztusł.
- Czekaj Ty nie żartujesz!??! Zostanę ninją?!?!
- Nie żartuję.
- Ale ja nie Wiem jak obsługiwać się bronią, walczyć, ja nawet wygimnastykowany nie jestem, a moi kumple tak samo jak i ja nie pasujemy na bycie ninją!
Nie ukrywam było to moje marzenie od dziecka, ale wątpię by się spełniło. Myślę, że jednak powinieneś znaleźć innych ludzi, do których pasuje taka rola... Na przykład Lylojd, jest o wiele sprawniejszy i sprytniejszy. Czy Ty to rozumiesz?! Miał 4 na koniec roku z majcy (z czego ja pałę).
- Ale w byciu ninją nie chodzi o umysł Ainsztajna ani bicepsy ze stali. Wystarczy złote serce i odważna dusza taka jaką wy macie. To wy zawsze wybieracie najtrudniejsze trasy, to wy pomagacie każdemu co potrzebuje pomocy, to wy jesteście utalentowani, wy zostaniecie legendami tego miasta, A może i nawet świata - wypowiedział to i zaczął się krztusić, w końcu był stary.

Słowa te rozweseliły Yaia. Kiedy odprowadzał Mistrza Wo Yo do drzwi to ponownie walnął go z liścia, bo nadal miał żal o tamtą szybę. Yai spędził całą noc na kupowaniu nowych szyb, jedzeniu kolacji i rozmyślając nad słowami starca.

Następnego dnia w highschool Yai już zaczął myśleć nad kolorem i wyglądem stroju. Wybrał jego ulubiony kolor, czerwony, a na dodatki złoty. Po lekcjach zaproponował kumplom by do niego przyszli. Zgodzili się.

Kiedy dotarli do domu Yaia i poszli do jego pokoju, ten powiedział:
- Mam wam coś bardzo ważnego do powiedzenia.
- Co takiego?- zapytali z zaciekawieniem.
- Zostaniemy prawdziwymi ninjami.
Zapadła chwilowa cisza.
- Hahhhahaha stary co Ty kreskówek się naoglądałeś - śmiali się koledzy.
- Ale to prawda.
- Ejjj czytałem o tym kiedyś - powiedział Steeve Junior II - Legenda O Yomiconie. Głosi, że co 1000 lat są wybierani nowi wojownicy by strzec Yomiconu przed złym Carnloksiężnikiem Pawitheronem. nie myślcie, że karły są słabe, one są silne jak nie wiem co.
- Uwierzymy wam jeśli nam udowodnicie, że to wszystko prawda. - powiedział Pop
- Dobra niech będzie, przyjdźcie do mnie jutro to wam udowodnie.
- Okej, przyjedziemy po szkole.- powiedział Bożydar.
- Ale ja mam korki z matmy wtedy- wtrącił się Kolward.
- Trudno masz w tedy przyjść i koniec- powiedział Bożydar, zabrał kumpli i wyszli z domu.
-Coś mu odbiło, czy zawsze taki był??- zapytał Pop.
- Nie tylko teraz mu odbiło troszeczkę.-odpowieział Bożydar
-Serio?? Troszeczkę??- zapytał Kolward.
-No może trochę więcej niż troszeczkę...-
odpowieział
I poszli do swoich domów

Yai zasmucił się tym, że koledzy mu nie uwierzyli, ale właściwie powinien się spodziewać, że będą uważali go za świra.

Następnego ranka napisał na tabliczce ,, Mistrzu Wo Yo przyjdź do mnie do domu, ale proszę wejdź drzwiami, a nie oknem
~twój kochany Yai". I zawiesił tabliczke na furtce, po czym poszedł do szkoły.

Bardzo się ucieszył, bo na w-f była koszykówka, coś co Yai kocha. Na religii modlił się by Mistrz Wo Yo przyszedł do jego domu, ale by nie zbił żadnej szyby, bo go już nie stać.

Po lekcjach poszedł z kolegami do jego domu. Przez tą drogę modlił się się, aby Mistrz Wo Yo był w jego pokoju.
Kiedy wchodził do jego pokoju zauważył starca. Kamień z serca mu spadł.
- Chłopaki poznajcie Mistrza Wo Yo. On jest mnichem, który powiedział mi, że zostaniemy ninjami. Ja nie kłamie, daje słowo seksiaka.
- To najpotężniejsze złożenie obietnicy on Na pewno nie kłamie- powiedział Bożydar.
- Dobra wierzymy Ci.- odpowiedzieli zgodnie.

W Sobotę Mistrz Wo Yo zabrał bandę seksiaków do klasztoru treningowego i szkolił ich przez 2 tygodnie spinjitzu.

Są plusy i minusy tego zdarzenia. Plusy są takie, że nauczyli się spinjitzu i Kolward nie jest już gruby, a minusy takie, że nie nadążali z lekcjami.
Ale jakoś z tym przeżyją.

Pół roku później rozpoczął się test ostateczny. Na szczęście nic do pisania, tylko fizycznie musieli go wykonać.
Jutro Wo Yo miał ogłosić wyniki. Chłopcy zniecierpliwieniem czekali na te chwilę. I nie uwierzycie?!?! Wszyscy zdali, najlepszy wynik miał Yai, a najgorszy miał Kolward. Tego dnia oficjalnie chłopcy strzegli Yomiconu i zostali ninjami.
Oczywiście pod opieką Mistrza Wo Yo. Ale to nie koniec! Bo zły Carnoksiężnik nadal szaleje i chce odebrać Yomicon, więc trzeba go powstrzymać.

Mam nadzieję, że się podobało rozdział 2 pojawi się około za 2 tygodnie ;)

Ninja Panda - Nastoletni Minecraft highschool & woo foo!!Stories to obsess over. Discover now