Prolog

121 7 1
                                        

Po dość męczącej podróży pragnęłam tylko jednego. Ciepłego łóżka w , którym mogłabym odpłynąć w krainę morfeusza jednak nie było mi to pisane. Stałam na lotnisku w oczekiwaniu na mojego starszego brata Aleksa , który miał być tu już godzinę temu. Po śmierci mojej ukochanej babci , która do tej pory mnie wychowywała musiałam przeprowadzić się do niego co nie wydaje mi się najlepszym pomysłem. Dopóki nie skończę 18 lat on będzie moim opiekunem prawnym. Nie wyobrażam sobie tego zwłaszcza , że już pierwszego dnia zawalił. Po śmierci naszych rodziców załamał się i wyjechał do Londynu , nie utrzymywaliśmy kontaktu aż do teraz. Postanowiłam do niego zadzwonić jednak na próżno. Miał wyłączoną komórkę i za każdym razem włączała się poczta głosowa. Pogoda na dworze nie sprzyjała spacerom. Było ciemno i deszczowo. Świetnie. Nie znałam miasta i byłam skazana tylko i wyłącznie na siebie. Przysłuchując się kroplą deszczu , które raz po raz dudniły o szyby rozmyślałam nad tym jak moje życie wyglądałoby gdyby moi rodzice nadal żyli. Nie musiałabym się przeprowadzać i porzucać wszystkiego na czym mi zależy. Przyjaciół , chłopaka i moje liceum do którego tak ciężko było się dostać. Moje rozmyślania przerwał męski głos. Uniosłam głowę znad parapetu i zauważyłam młodego chłopaka stojącego przede mną.

-Hej , ty pewnie jesteś Lexy ? -powiedział mierząc mnie wzrokiem.

-Zależy kto pyta. -odparłam poprawiając sukienkę gdyż zbyt mocno lustrował mój biust.

-Justin , twój brat poprosił mnie , żebym cię stąd zgarnął. -rzekł brunet a moja uwagę przykuły jego liczne tatuaże. Z kim ten pieprzony Aleks się zadaje.

-Sam nie mógł mnie odebrać? -burknęłam zniechęcona.

-Coś mu wypadło. -powiedział przeczesując palcami włosy.

Gdy wyszliśmy na zewnątrz chłodne powietrze owiało mi twarz a struga deszczu pomoczyła mi sukienkę. Udaliśmy się w kierunku parkingu. Justin zatrzymał się przy czarnym audi.

-Zapnij pasy. -powiedział gdy zajęłam miejsce na skórzanym siedzeniu.
Podczas jazdy nie był zbyt rozmowny. Włączył muzykę tak głośno , że myślałam iż wybuchną mi bębenki. Wyglądałam za szybę i podziwiałam widoki nocnego krajobrazu. Nigdy nie byłam w tak dużym mieście. To zupełnie inny świat niż życie w malutkim miasteczku zbliżonym do wsi. Za około 10 minut byliśmy na miejscu. Gdy zaparkowaliśmy rozejrzałam się wokoło i nadal nie mogłam wyjść z podziwu. Dzielnica w , której będę mieszkać należy do tych bogatszych. Domy tu są ogromne i wyglądają po prostu niesamowicie. Weszliśmy do środka. Moją uwagę od razu przykuły brzoskwiniowe ściany i wykonane z jasnego dębu podłogi.

-Aleks będzie późno. Mówił , żebyś na niego nie czekała. -przerwał nasze milczenie.

-Czyli mam ugościć się sama. Rozumiem. -westchnęłam i udałam się na górę.

Szybko odnalazłam swój pokój. Był śliczny. Szare ściany ozdobione minimalistycznymi obrazkami oraz białe meble dodawały mu uroku. Rozpakowałam walizkę i postanowiłam wziąć prysznic. Tak tego właśnie było mi trzeba. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju. Przebrałam się w piżamę i ułożyłam wygodnie na łóżku. Zmęczenie lada moment dało o sobie znać gdyż od razu usnęłam.

***

-Ona nie może tu zostać. - słyszę głos dobiegający z dołu. Przetarłam oczy i zbiegłam na dół zapominając , że jestem w piżamie. Przekraczając próg kuchni zauważam mojego brata i dwóch jego kolegów. Jeden z nich to Justin. Drugi to wysoki blondyn z tatuażami na całym ciele.

-Cześć siostra! - powiedział Aleks dostrzegając mnie kontem oka. Podszedł bliżej i  objął mnie. Lekko się odsunęłam i zabrałam się do zrobienia sobie śniadania.

-Sexi piżamka. -skomentował Justin a moje policzki natychmiastowo zaczęły się czerwienić. Zapomniałam się ubrać w coś normalnego. Ale w końcu jestem tak jakby u siebie.

-Daj jej spokój. - warczy mój brat.

-Zwijamy się. Przemyśl to o czym ci mówiłem stary. -powiedział blondyn udając się do wyjścia a Justin razem z nim.

-Jesteś na mnie zła? -zapytał mój jakże kochany braciszek.

-Nie no skąd kurwa taki pomysł? - rzekłam przez zęby. -Miałeś po mnie przyjechać co było na tyle ważne , że tego nie zrobiłeś? -zapytałam opierając się o blat.

-Hm..musiałem załatwić coś na mieście. -powiedział pocierając dłonią kark. -wynagrodze ci to. -rzuca w moim kierunku.

-Dobra. Zróbmy imprezę. -odparłam mrużąc oczy.

-Nie ma mowy. -rzekł stanowczo.

-Czyli nie zrekompensujesz mi tego , że twój obleśny kumpel obczajał moje cycki? -mówie kpiąco.

-Dobra zrobię ci tą pieprzoną imprezę. Pasuje? -odpowiada.

-Pasuje. -przyznaje i wychodzę przygotować papiery podaniowe do nowej szkoły , które muszę dziś złożyć. Liceum Bridgehigh jest najlepszą z szkół w okolicy. Mam nadzieje , że szybko się w niej odnajdę i znajdę przyjaciół.

Forget about meWhere stories live. Discover now