1

62 4 0
                                        

Pora jesieni to idealny czas na relaks i jakąś dodatkową pracę na zaliczenie. Nie jestem zwolenniczką żadnych filmów o wampirach, ale w naszej szkole panował mroczny wystrój. Jakoś mi to nie przeszkadza, a wręcz bardziej nakręca. Gotycki zamek gdzieś w centrum miasta otoczony wielkimi, nowoczesnymi wieżowcami, tak jakby te budynki ukrywały go. Wnętrze akademii było bogato zdobione, złote ramy licznych obrazów odbijały światło, którego i tak było niewiele. Komnaty, czyli pokoje uczniów były jednak zdobione przez samych uczniów, więc każdy wyglądał inaczej. Ci biedniejsi mieli bardziej wnętrze jak w jakimś akademiku lub w jakiejś nawiedzonej piwnicy. Bogate dzieciaki, czyli takie jak moja paczka... no z wyjątkiem Marka mają pokoje niczym apartamenty w drogim hotelu. Nie jestem osobą, której przeszkadza to, jaki majątek posiada ktoś, bo każdy może mieć ukryty talent przykładowo do zabijania.

***

Opierałam się o komodę i piłowałam swoje paznokcie, ubrana w aksamitny szlafrok, który sięgał aż do ziemi, tworząc piękny szmaragdowy wodospad materiału. Lekko wysunięta noga, by kusić mojego cudownego partnera do niestosownych myśli. Sama jednakże miałam w głowie nostalgię.

Lubiłam takie wieczory, gdy nic nie jest do zrobienia i mogę sobie wyjść na miasto, wypić jakiegoś dobrego drinka z najwyższej półki. Ojciec wychował mnie, tak bym korzystała z życia, zawierała przyjaźnie, ale nigdy się nie przywiązywała. Cytat z każdego filmu "Nikomu nie można ufać" ten, kto to wymyślił, miał rację, najświętszą rację.

Nagle do pokoju wszedł Allan, podskoczyłam lekko gdy trzasnął drzwiami za sobą. Podszedł do mnie i złapał gwałtownie za moją talię, a dłoń, w której trzymałam pilnik, przyłożył mi do gardła. Delikatnie przyciskając mi pilnik do gardła, patrzył mi w oczy. Nie wystraszyłam się, nie dawałam po sobie poznać żadnych uczuć.

- Ubierz się kochanie zaraz wychodzimy - złożył mi pocałunek na czole.

Jednym ruchem nogi uderzyłam go w wewnętrzną stronę kolana, co sprawiło, że chłopak padł przede mną na kolana, a ja trzymałam pilnik tym razem pod jego brodą. Allan zaśmiał się i zaczął gładzić moje uda.

- Mam się ubrać przed tobą i twoim kolegą? - schyliwszy się, szepnęłam mu do ucha.

- Co do... - chłopak odwrócił się w stronę drzwi.

- Przepraszam panno Elizabeth i panie Allanie, ale wasz transport jest już gotowy - powiedział Mark, opierając się plecami o framugę drzwi, podpierając jeszcze o nią nogę i kręcąc kluczykami na palcu.

- Jeżeli swoimi glanami uwalisz mi coś to będziesz to zlizywać - zaśmiałam się i pomogłam wstać Allanowi.

- Już nie dramatyzuj, tylko się ubieraj, ale załóż coś stosownego, a nie coś, w czym Allan cię przeleci bez zdejmowania ubrań z ciebie. - Chłopak wyszedł i zamknął drzwi za sobą.

- Proszę nie zabijaj go - podeszłam do łóżka i zdjęłam szlafrok z siebie, a ten zsunął się na ziemię.

- Nie jestem, aż tak wredny - usiadł na łóżku, bawiąc się nożykiem - Mark miał trochę racji, żebyś ubrała się bardziej stosownie, bo w tym to cię przelecę tak, że będziesz błagała o litość.

- To jest sama bielizna, jak narazie - powoli założyłam sukienkę.

Była ona w kolorze ciemnego granatu z wyprofilowanym gorsetem i ładnym rozkloszowanym dołem. Sukienka sięgała mi lekko za kolana i miała duże wycięcie na plecach. Założyłam do niej czarne szpilki, a Allan założył mi płaszcz, który był bardzo długi i otworzył mi drzwi.

Secret GlamWhere stories live. Discover now