Prolog

25 2 1
                                        

Muzyka. Bębny. Gitara.
A gdzieś tam między tym twój głos.
Twój perfekcyjnie zachrypnięty głos po tych tysiącach wypalonych papierosów. On zawsze przyprawiał mnie o ciarki, których, o dziwo, nigdy nie chciałem się pozbyć.
Wyglądałeś tak niepozornie z tym szerokim, idealnym uśmiechem, który posyłałeś każdemu znajomemu, udając, że wszystko jest w porządku.
Tylko ja widziałem, że drzemie w Tobie o wiele więcej bólu, bo znałem każdą cząstkę twojego ciała, jak i twojej duszy.
Byłeś światłem dla mojego mroku.
A ja byłem światłem dla twojego mroku.
Z Tobą to wszystko stawało się takie proste.
Do czasu.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 02, 2020 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Simple Things Where stories live. Discover now