1

290 12 34
                                        

- Myślisz ,że dobrze wypadnę? - zapytał po raz kolejny Jaden przed koncertem. Po tysięcznym razie już przestałem liczyć ,ile razy się o to pyta.

-Stary, wyluzuj. Na pewno ,wszystko będzie świetnie - poklepałem przyjaciela po ramieniu. Chciałem mu dodać otuchy, aczkolwiek nie wiem czy mi to wyszło.

Jaden zaczął już iść w kierunku sceny, lecz w ostatniej chwili się cofnął i wbiegł do przymierzalni, a drzwi zasunął na klucz.

Razem z chłopakami staliśmy, zdezorientowani jak nie wiem co. Podbiegłem pod drzwi szarpiąc za klamkę, ale oczywiście na nic to się zdało.

- Cholera , otwieraj. Jaden! - krzyknąłem uderzając z otwartej ręki w drzwi. Było słychać jak jakiś regał upadł na podłogę.

-Co on wyrabia?! - podbiegła do mnie charakteryzatorka , tyle co nie wywalając się na tych swoich wysokich szpilkach.

-Sami chcielibyśmy wiedzieć.

- Jaden! Tam czeka tysięcy fanów. Nie tchórz!

I właśnie w tym momencie drzwi się otworzyły, a w nich stanął uśmiechnięty Jaden.  Naprężył mięśnie i przyjął pozę superbohatera. Wszyscy wpadliśmy w śmiech, oprócz kobiety.

-Musialem się przebrać. Nigdy nie pokażę się publicznie w czarnym, obcisłym kombinezonie - odwrócił głowę do charakteryzatorki, wywracając przy tym oczy. - Więc co, idziemy.

Złapał mikrofon i w rozpiętej biało - czarnej koszuli ruszył na scenę. Nagle zrobiło się tak głośno, że aż trudno to opisać. Piski, okrzyki, brawa, i chuj wie co jeszcze, dało się słyszeć na kilometr. Założyłem kaptur na głowę i zacząłem kierować się do wyjścia.

-A ty gdzie? - powiedziała uwodzicielsko Agatha, moja kumpela od bzykania. Miała krótką czerwoną sukienkę na ramiączkach , i rozpuszczone, czarne jak noc włosy.

-Musze się dotlenić .

- Yhym, z paczką fajek?- przysunęła się do mnie bliżej błądząc dłońmi po moim torsie.

-Idelane towarzystwo, co? - uśmiechnąłęm się sztucznie. Starałem się zachowywać normalnie , nie reagować na jej dotyk. Moim celem było tylko to, żeby nie zacząć jej pieprzyć tutaj w garderobie.

-A nie wolałbyś mego towarzystwa? - zaczęła całować moją szczękę, schodząc aż do szyi. Jej dłonie co bliżej przysuwały się do moich spodni.

-Dziś , idealnym towarzystwem będą one - pokazałem jej przed twarzą paczkę papierosów . Po chwili już byłem na dworze.

Ruszyłem przed siebie zakładając słuchawki na uszy. Minęło może z jakieś dwadzieścia minut zanim dotarłem na otwartą halę. Tutejsze miejsce spotkań studentów, ogolem młodych osób. Zdjąłem w końcu słuchawki . Odpaliłem papierosa, i zaciągnąłem się dymem .

-Psujesz sobie zdrowie - usłyszałem za sobą kobiecy głos. Odwrófiłem się za siebie, ale nikogo nie widziałem - Po prawej stronie siedzę. - faktycznie, za mną po prawej stronie , siedziała drobna postać.

-Juz dawno popsułem, i nie tylko zdrowie. - odwróciłem się z powrotem przed siebie , zaciągając się jeszcze bardziej.

-To dlaczego tego nie zmienisz? - zaczęła do mnie podchodzić.

-Hm, też chcesz zdjęcie albo może autograf?

-O czym ty mówisz? - obok mnie usiadła dziewczyna o brązowych długich włosach, ale nie o tak długich jak Agathy, na twarzy miała czarne okulary, a usta pokryte bordową szminką.

-Nie wiesz kim jestem? - wszyscy mnie znają. Na wszystkich kontynentach wiedza kim jestem, a niby ona tylko nie wie.

-Nie wiem, i jakoś mnie to nie interesuje - wstała i szła w kierunku wyjścia.

-Poczekaj - zdjąłem swoją bluzę i podszedłem do niej - widziałem jak się trzęsiesz przecież, trzymaj.

-Mam wziąć bluzę od nieznajomego ? - zapytała ironicznie.

-Josh - uśmiechnąłęm się ukazując jej moje zęby. - teraz już możesz wziąć.

Zaśmiała się. Dzięki temu mogłem zauważyć dołeczki na jej twarzy.

Wygląda naprawdę uroczo

- To co? Weźmiesz? Ręka mi  uschnie - znowu się zaśmiała, a ja jej po chwili wtrórowałem.

-Dawaj - zahihotała. Wzięła bluzę i założyła ją na siebie . Spojrzała w dół, a po chwilę na mnie - Przecież ja wyglądam w tym jak worek .- wybuchnąłem śmiechem.

-Może trochę.

-Spadaj - zaśmiała się i zaczęłam zbierać swoje rzeczy do czarnej torby.

-To...yy...ty jesteś stąd? - włożyłem ręce do kieszeni spodni, a stopami podnosiłem się i opuszczałem. Niczym małe dziecko proszące mamę o lizaka.

-Zgadza się - cały czas była pochylona nad swoją torbą.

-Nigdy cię tu nie widziałem

-A czy Kalifornia liczy dwa tysiące mieszkańców? - wyprostowała się i patrzyła na mnie jak na debila, którym oczywiście byłem.

-No nie - zaśmiałem się nerwowo

-No właśnie. Czas na mnie.

-Dowiem się chociaż, jak ma na imię dziewczyna, której dałem swoją ulubioną bluzę? - uśmiechnąłem się lekko.

-Camila jestem - podała swoją dłoń , którą po chwili uścisnąłem.

-Miło mi.

-Mi również. A teraz żegnam pana - zaczęła iść w kierunku wyjścia.

-Żegnam panią - na odchodne pomachała mi, ale już się nie odwróciła.

Stałem tak , co chwilę patrząc na wejście, czy ta dziewczyna znowu tu się nie pojawi.
Straciłem nadzieję po dosłownie trzech minutach. Wziąłem telefon i wystukałem dobrze mi znany numer.

-Godzina 19, u mnie w mieszkaniu.

|••|••|••|••|••|••|

DZYŃ DZYŃ!!! DZYŃ DZYŃ!!!

Na całe mieszkanie dało się słyszeć dzwonek. Idąc przejrzałem się jeszcze w lusterku. Byłem bez koszulki , więc nie miałem nic do poprawy oprócz włosów.

Po chwili doszedłem do drzwi otwierając pewnie za klamkę.

-Punktualna jesteś- spojrzałem na zegarek,który wskazywał punkt 19.

-Oczywiśvie skarbie.

-To co? Kto dzisiaj na górze ? - nalałem do szklanki mocnej whisky. Nie ukrywam,że miała być ona dla mnie,ale Agatha ja sobie przywłaszczyła.

-Rano ty byłeś ,więc teraz ja.- wypiła na raz całą zawartość, ciągnąc mnie do sypialni.

Gdy już dotarliśmy, popchnęła mnie na łóżko. Oparłem się łokciami o miękki materac, a ona zaczęła mi zdejmować spodnie pieszcząc przy tym moje przyrodzenie. Zostałem w samych bokserkach, tym razem to ja musiałem objąć inicjatywę. Podniosłem się do pozycji siedzącej i odwróciłem ją do siebie tyłem rozpinając jej sukienkę. Wziąłem ją na kolana i odpiąłem stanik.

-Dziś się ostro zabawimy - powiedziałem oblizując usta.


===========

Hej,

W zasadzie nie mam pojęcia po co to piszę, ale siedzenie w domu zbyt mi się już znudziło hah

Kolejna książka, która nie wiem co będzie sobą reprezentować. Tak zwana ' nudowa powiastka'

Papa, zdrówka :3

Our young love story - Josh RichardsHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora